Zaufanie

zaufanie
zaufanie

Porysowałem samochód we własnym garażu. Tak, tak – chwila nieuwagi i zamiast zmieścić się pomiędzy filarem i samochodem sąsiada trafiłem w samochód. Sąsiad przyjął rysę na zderzaku całkiem spokojnie, ja zaś, zwarzywszy, że porysowałem i wgniotłem swój ulubiony samochód pojechałem do Rycha. Niektórzy blogowicze znają Rycha z moich starszych opowieści. Wystarczy prawdę mówiąc kliknąć i wyszukać, jeśli kto ciekaw moich rozmów z Rychem.

Dawno się z Rychem nie widzieliśmy. Rycho prowadzi warsztat samochodowy. Zazwyczaj nie przywiązuję wagi do posiadanych samochód, wszak to przejściowy środek transportu. Lecz ten jest ulubiony, nad wyraz. Dlaczego nie pojechałem do odnośnej stacji ASO, nie wyceniłem szkody, wszak samochód ma pełne ubezpieczenie? – spytał Rycho zaskoczony. Brak zaufania. Przy lekkim wgnieceniu i kliku rysach istnieje duże prawdopodobieństwo, że szpachla zdziała cuda. Potem lakier i za kilka tygodni pojawią się purchle. Rycho ze smutkiem zgodził się z moją diagnozą. W ciągu pół roku w niewielkim warsztacie, w porównaniu do wielkich autoryzowanych stacji, rozstał się już z trzema mechanikami, jednym elektrykiem i jednym lakiernikiem.

– Owszem mogłem brać więcej samochodów do naprawy ale w rezultacie traciłem trzy razy więcej czasu i pieniędzy, bo najpierw wszystkiego musiałem chłopaków nauczyć a potem każdego pilnować a potem jeszcze poprawiać – stwierdził. – Brak zaufania. Przychodzą do mnie z dobrymi papierami i tak zwanym doświadczeniem ze stacji ASO ale potrafią tylko wymieniać stare części na nowe. Żadnych zdolności do napraw.

Przytaknąłem Rychowi. Co gorsza nie zostawiłem samochodu w ASO, gdyż obawiałem się, że jak w przypadku poprzedniego samochodu, w czasie naprawy, po cichutku mechanicy wymienią mi nowe części na stare. Brak zaufania. Sprawa wyszła na jaw dopiero przy sprzedaży auta, a wtedy szukaj wiatru w polu. Samochód zresztą z bardzo małym przebiegiem i w stanie niemal nieskazitelnym. Niestety nieskazitelność nie dotyczyła kilku części zawieszenia, które podmieniono na truposze. Brak zaufania. Rycho zaparzył kawę, obejrzał rysy i wgniecenie, podał wygórowaną cenę naprawy i podjęliśmy rozmowę o braku zaufania. Rycho cytował swoje złe doświadczenia a ja swoje i tak popijając kawkę narzekaliśmy na powszechny w Polsce brak zaufania, na liczne przykłady oszustw, nadużyć i nielojalności. Ja opowiadałem o ludziach, którzy kradną mój know how, materiały, techniki, wiedzę, ćwiczenia i bez najmniejszego wahania podają za swoje, łącznie z moimi rysunkami i zdjęciami, a Rycho opowiadał, o mechanikach dla których niedolewanie oleju do silnika lub kradzież filtra, narzędzi lub farby jest naturalnym zwyczajem. Ja znów o pracownikach, którzy przez niedbalstwo narażają firmę na straty a potem z oburzeniem odchodzą, oczywiście kradnąc know how, Rycho o pracownikach, którzy narażają firmę na straty przez niedbalstwo a potem ze złością składają donosy. Brak zaufania. I wreszcie, gdy kawę zakąsiliśmy malinami a Rycho opowiedział mi jak zamierza dokonać naprawy niewielkiego wgniecenia i rys, zadaliśmy sobie pytanie – dlaczego my dwaj mamy do siebie zaufanie, choć moim zdaniem cena za naprawę była wygórowana.

– Zaufanie – stwierdził Rycho – to chwila, w której podejmuję decyzję w ciemno. Gotów jestem podjąć ryzyko i nawet zapłacić za skutki, gdy coś się wykrzaczy. Ufam, bo jestem bogaty.

– Jak to: ufam bo jestem bogaty? – zdziwiłem się.

– Bogaty tu – Rycho stuknął swoim grubym palcem we własną skroń i wyjaśnił. – Biednego na umyśle nie stać na szczodrość i zaufanie. On wszędzie widzi lepszych od siebie i złodziejstwo. Zazdrości, i z tej zazdrości nie może zaufać, bo gdyby ktoś go okradł albo oszukał, on jeszcze by zbiedniał. Tak myśli biedny na umyśle. Zawsze ze straconej pozycji. Biedny, gdy kogoś okrada mówi do siebie: “na biednego nie trafiło” i dlatego sam siebie przekonuje, że to nie była kradzież, tylko w zasadzie sprawiedliwość! Tylko bogaty i silny może innym dawać kredyt.

– Kredyt?

– Kredyt zaufania. Zaufanie zawsze jest na kredyt.

– A gdy ktoś kredytu nie spłaca – spytałem – albo go nadużyje?

– Jest stracony. Zawsze będzie biedny na umyśle. – stwierdził Rycho. Przejechał dłonią po rysach na moim lakierze i dodał zmieniając temat. – Jak chcesz tanio i szybko to nie będzie dobrze, jak chcesz dobrze, to nie będzie tanio, jak chcesz tanio, to nie będzie szybko. Cena nie jest wygórowana.


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.

2 komentarzy

  1. Tylko bogaty i silny może innym dawać kredyt. 100% się zgadzam.

  2. Kontroluj tak, żeby nikt nie widział, że kontrolujesz. Sprawdza się ;)

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.