X

Dialog – koan

– Jedyny dialog, który jest możliwy, to w istocie dialog z samym sobą – stwierdził wykładowca i zamknął komputer. –…

Maciej Bennewicz

Zapach – koan

Rozpoznawał pory roku po zapachu. Nie, nie był jakimś Janem Baptystą Grenoullie z Pachnidła, rodzajem genialnego dziwaka, choć miał szczególny…

Maciej Bennewicz

Rzeka – koan

Zmiany świateł. Pojedyncze spóźnione samochody. Puste ronda. Ostatni autobus. Wielkie płatki śniegu spadały na przednią szybę auta. Nagle, tej nocy,…

Maciej Bennewicz

Aktor – koan

- Człowiek powinien być jak karteczka post-it – stwierdził. - Co masz na myśli? - Ani zanadto się nie przyklejać…

Maciej Bennewicz

Trójkąt tragiczny – koan

Tego dnia, ludzie znów pogrążyli się w rozpaczy. Dlatego stary mistrz, nieco już pochylony, wsparty na lasce, powiedział: – Gdy…

Maciej Bennewicz

Pogłębianie nory – koan

- Jeżeli ptaki na rozpostartych skrzydłach wznoszą się i opadają, to ja też potrafię, ojcze. ­ - Nie potrafisz synu.…

Maciej Bennewicz

Męskość – koan

Mężczyzna wziął kij z drewutni i zastrugał go ostrym nożem. Szpikulec wsadził w żar. – W co go wbijecie? –…

Maciej Bennewicz

Dwie drogi – koan

W kościele pusto. Nikogo. Rozejrzał się. Monumentalny ołtarz z rzeźbą wypełniał niemal całą nawę główną. Z zakrystii wyszła stara kobieta…

Maciej Bennewicz

Papierkowa robota – koan

Jeszcze dwie minuty. Dwie minuty i nowy dzień. Co za beznadziejny przypadek. Tak nic nie rozumieć. Tak marnotrawić czas, dni,…

Maciej Bennewicz

Powroźnik – koan

Całe życie plątał sznurki. Nie w sensie dosłownym. Plątał, czyli zwijał. Był profesjonalnym powroźnikiem. Splatał sznurki, sznury, linki, cumy, hole,…

Maciej Bennewicz