X

Noc – koan

Trzecia kawa, czwarta kawa. Trzeba się obudzić. Kilometry. Usypiający rytm świateł. Noc. Piąta kawa. Zimne powietrze aż kłuje na krótkim…

Maciej Bennewicz

Danse Macabre – koan

Na scenę wyszedł szczupły, żylasty, niewysoki mężczyzna. Miał na sobie t-shirt i puchową, czerwoną kamizelkę, trochę zbyt ciepłą jak na…

Maciej Bennewicz

Jak śpiewa gil? – koan

– Pogmatwane te nasze losy – westchnął i przeczesał dłonią krótko obcięte włosy. – Pogmatwane? Z jakiego powodu tak sądzisz?…

Maciej Bennewicz

Portrety – koan

– Portrety jak wiadomo oddają nie tyle twarze modeli, osób portretowanych, co ducha artysty, który je sportretował. Tak jest w…

Maciej Bennewicz

Zaproszenie – koan

Wszedł do starego domu. Nie był to budynek zaniedbany, lecz raczej dojrzały, w pewnym sensie dostojny. Zbudowano go kilka dekad…

Maciej Bennewicz

Szata – koan

Założyła sukienkę, potem zdjęła. Ubrała sweter i spodnie dresowe. Znów założyła sukienkę tym razem szarą. Tamta była bura albo sprany…

Maciej Bennewicz

Języki obce – koan dla Mariusza D.

Intelektualna dezynwoltura sprawia, że nawet najtrafniejsze interpretacje imponderabiliów tracą na znaczeniu. Pozorna kongruencja wprowadza odbiorcę w stan afektu zmieszanego z…

Maciej Bennewicz

Bliskość – koan dla Asi B.

Wtulił się a potem zwinął w kłębek. Znów obrócił się wokół osi. Ciepło. Ciepło i zimno. W grzbiet zimno, w…

Maciej Bennewicz

Vincent – koan

  – I jeszcze słów kilka. No tak. Nowość. Nowe. Co tu powiedzieć? – Spojrzał w ekran komputera. Na górze…

Maciej Bennewicz

Ćmy – koan

Praca jak praca. Wiadomo. W Sylwestra zarobek jest największy. Czy mam tequilę? Gościu? Mam sześć rodzajów tequili. Wypił. Od razu…

Maciej Bennewicz