Nic nie wiedział o kobietach

koan

Nic nie wiedział o kobietach – koan

Wszedł do pierwszej komnaty. W zasadzie nie był pewien czy jest pierwsza, czy może była pierwszą jaką zapamiętał? Pomieszczenie było obszerne, białe, czyste, w jakiś sposób miękkie. W zasadzie była to hala większa, niż typowe sale gimnastyczne w szkołach. Światło nieco przymglone, jakby ostre słońce rozświetlało przestrzeń.

Może dywany nadawały miękkości? Puszyste dywany. Drżące drobinki kurzu a może płatki ciepłego śniegu? Odruchowo zdjął buty ale wtedy się zawstydził z powodu niezbyt świeżych skarpet. Zdjął więc i skarpety ale wtedy poczuł chłód. Niemiłe uczucie. Przeszedł kilka kroków. Boso. Bose stopy sprawiały, że czuł się nagi, bezbronny.

Dopiero po chwili spostrzegł, że pod ścianami stały białe kanapy a na nich siedziały kobiety. Każda z nich, a były ich setki, zajmowała się dziećmi, czasem dwójką, niekiedy kilkoma. Dzieci były zazwyczaj małe. Dziwny sen. Wszystko odbywało się w milczeniu. Dzieci zazwyczaj są hałaśliwe, wesołe, głośne. Nie słyszał ani słowa, choć po sposobie zabawy, po reakcjach matek, można było sądzić, że dzieci i kobiety wzajemnie się słyszą, mówią, śpiewają, krzyczą, płaczą, klaszczą w dłonie. Dlaczego ich nie słyszał?

W drugiej sali, do której wszedł przez czarno-złote, obszerne drzwi podłoga była twarda, odbijała echem każdy krok, choć starał się iść cicho, niemal na palcach. Pod ścianami, blisko luster kobiety tańczyły, wirowały w czarnych i złotych sukniach, w czerwonych spódnicach. Poruszały głowami rytmicznie. Dziwny sen. Słyszał każdy swój krok lecz nie słyszał muzyki, do której tańczyły niezliczone kobiety.

W trzeciej sali siedziały wdowy i żałobnice, w różnym wieku. Zamyślone, zapłakane i piękne. Ze wzrokiem utkwionym gdzieś w przestrzeni, jakby wypatrywały cieni swych zmarłych. W czwartej sali kobiety sprzątały, prały, zmywały garnki, wieszały bieliznę, układały stosy kolorowych ręczników. Zmęczone, spocone, zajęte. W piątej pisały przy stolikach i biurkach. Jedne kopiowymi ołówkami, inne na maszynach wielkich i hałaśliwych, choć ich dzięków nie słyszał. Jeszcze inne pisały na klawiaturach, długopisami, na kredowych tablicach, gęsimi piórami. Dziwny sen.

W jedenastym pomieszczeniu leżały chore, samotne, o blado sinych twarzach. W piętnastym podlewały kwiaty, zrywały zioła, przycinały listki i pędy. W dwudziestym szóstym nakrywały do stołów, wygładzały obrusy, układały sztućce, stawiały dzbany, wazy, piętrowe patery pełne ciastek, półmiski z owocami, chleby, zwoje wędlin.

Był zmęczony. Nie chciał wejść do kolejnego pokoju a jednocześnie czuł, że powinien. Znał te wszystkie obrazy. Nigdy…nie w tak wielkim nasileniu ale widywał kobiety w tysiącach miejsc i sytuacji ale nic o nich nie wiedział. Mieszkał z nimi, żył, był kołysany i czule dotykany, kochał i tęsknił, złościł się i powracał. Był dzieckiem, braciszkiem, synem, kuzynem, kochankiem, kolegą, mężem, partnerem. Wszystkie te role przeżywał i doświadczał tysiące scen ale nic nie wiedział o kobietach. Dziwny sen.

Po co miałby wejść do kolejnej sali, jeśli był w tylu, i nadal nic nie wiedział o kobietach?             


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.