Siódmy krąg

Siódmy krąg – koan

– Matko, brakuje siódmego kręgu. Zapomniałaś o nim albo pomyliły ci się cyfry, gdy tłumaczyłaś mi jak zostać wiedźmą. – Paquita rozrysowała dziewięć kręgów z brakującym siódmym i raz jeszcze wszystkie przeliczyła.

– Pierwszy to świat, drugi: spotykani ludzie, trzeci: praca i znajomi, dalej rodzina, ukochana osoba, ciało, umysł i dziewiąty: dusza. – Wyliczała – ale wciąż brakuje siódmego albo pomyliłaś się w rachunkach, matko. Co jest pomiędzy ciałem a umysłem? – Znów spytała nie widząc reakcji Lukrecji. Matka stała do niej tyłem mieszając coś w ogromnym garnku, jak to wiedźma. – Pomyliłaś się czy jednak coś jest? Nic nie ma. – Sama sobie odpowiedziała nie uzyskując odpowiedz od matki.

– Nie, nie zapomniałam. – Lukrecja odwróciła się do dziewczyny podając na łyżce zupę do posmakowania lub czarodziejski wywar. Paquita nigdy ich nie rozróżniała. Matka Lukrecja dodawała do wszystkiego sporo ziół i czosnku, dlatego tylko w prawny koneser i znawca jej kuchni a także magicznych wywarów, mógł po pierwszym kęsie rozróżnić z czym ma do czynienia. Francesca Ortega zwana zdrobniale Paquitą dopiero się jednak uczyła. Siorbnęła odrobinę z łyżki. Zupa rybna? A może rosół na kapuście?

Dopiero po chwili Lukrecja z uśmiechem na twarzy odpowiedziała pytaniem na pytanie: – Jak sądzisz, co jest w siódmym kręgu pomiędzy ciałem a umysłem?

– Zastanawiam się. Może jakaś intuicja? Może emocje? A właściwe dlaczego pominęłaś siódmy krąg? – Paquita zastanowiła się.

– Pominęłam, gdyż siódmy krąg należy do drugiej lekcji a nie do pierwszej. Z wszystkim, moja droga Paquito, jest podobnie. Najpierw jest chrzest, potem bierzmowanie a dopiero później kapłaństwo albo małżeństwo, na końcu zaś ostatnie namaszczenie, czyli powitanie kostuchy. – Zaśmiała się. – Klechy świetnie to opanowały. Nazywają to sakramentami, my zaś, czarodziejscy, kręgami wtajemniczenia. Z tymże, im chodzi o nieświadomość wyznawców, o ciemny lud w ciemnej energii – splunęła – a nam o to, żeby każdy wtajemniczony był kapłanem, czyli wiedźmą albo czarodziejem. Ponadto u nich kobiety to gorszy gatunek, im nie wolno posiadać wiedzy duchowej, nie mogą być kapłankami – znów splunęła z pogardą.

– Jak to nie mogą? Przecież kobiety mają potężniejsze moce od mężczyzn. Sama mówiłaś, że szybciej dojrzewamy na ciele, na umyśle i duchowo. A chłopcy wolniej albo wcale. – Zdziwiła się Paqiuta.

– Lekcja o płonących stosach będzie później a teraz wróćmy do siódmego kręgu. – Matka wróciła do tematu rozmowy. – A zatem, co jest pomiędzy ciałem i umysłem?

– Już wiem! – Ucieszyła się Paquita. – Świadomość albo uważność.

– Ciepło, ciepło – ucieszyła się Lukrecja. – Ciało to komórki, reakcje, biochemia a właściwie fizyka, która stała się chemią, która z kolei staje się biologią. Oddychanie, krążenie krwi, trawienie, gospodarka hormonalna. Rezonanse. Reakcje. Fizyczne odpowiedzi. Na co? Na umysł. Umysł to coś więcej, niż tylko proste połączenia neuronów, coś więcej niż mózg. Umysł nadaje znaczenie twoim reakcjom, twoim chęciom i odpowiedziom na to, co przynosi ci świat zewnętrzny. Co sprawia, że nadajesz znaczenie? Co sprawia, że coś jest dla ciebie ważne albo nieważne? Na przykład: lubisz drożdżowy makowiec ale nie lubisz pasztetu z grzybów i selera? Co sprawia, że jedna dziewczyna ulega patriarchalnej presji i zostaje potulną żoneczką jakiegoś lenia a druga szuka własnej drogi a dopiero potem równego jej partnera? Co sprawia, że jedna dziewczyna szukająca duchowości oficjalnie zostaje zakonnicą i traci swoją wolność a druga w ukryciu zostaje wiedźmą i zyskuje wolność nielegalną?

– Siła woli? – Zastanowiła się Paquita i po chwili dodała: – Ona to sprawia, ta dziewczyna. Ma siłę albo ulega ludziom, którzy każą jej się zachować zgodnie z obyczajem. Jeśli od dzieciństwa wciśnięta jest w rolę posłusznej dziewczynki, uległej owieczki, w dorosłości nie będzie miała innego wyboru ja być uległą kobietą. Nawet nie dostrzeże takiego wyboru. Wepchnięto ją w różne role: dobrej uczennicy, najlepszej studentki, potulnej córeczki, dobrej żoneczki, uległego pracownika, pobożnej wyznawczyni. Rola! Chodzi o pełnione role! – Ucieszyła się Paquita. – Siódmy krąg, w którym żyjemy, to nasze role.

– Tak jest, moja mądra dziewczyno, moja Paqiuto! Siódmym kręgiem jest tożsamość. Ona sprawia, że łykamy bezkrytycznie to, co podsuwa nam świat a potem stajemy się niewolnicami. Albo podejmujemy tożsamość świadomie stając się tym, czym chcemy się stać, mającymi wiedzę, wiedźmami, które robią użytek zarówno z tego co wewnątrz, jak i na zewnątrz. Budujemy pomosty do świata, w którym przyszło nam żyć. Wtedy budulcem są nasze umysły i dusze. Narzędziami ciała.

– A cegły? – Zaśmiała się Paqiuta?

– Cegły to tylko glina. Ważne co z nich zbudujesz. Żeby budować potrzebna jest świadomość. – Matka nalała zupę do glinianych miseczek. – Niewolnice natomiast nie są świadome swojej tożsamości. Nie wiedzą nawet, że mogą zmienić tożsamość, tak jak zmienia się sito, które przepuszcza i zatrzymuje zarazem. Świadomość polega na decydowaniu co się wpuszcza a co odrzuca. Niewolnica wpuszcza wszystko i nie rozróżnia co jej służy a co szkodzi. Koniec dzisiejszej lekcji. Jedzmy.


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.