Śmiechem diabła uduszę

Opowieści Kruka Euzebiusza

Śmiechem diabła uduszę

Z cyklu opowieści kruka Euzebiusza

– I jak tam, masz dziś jakąś radę, zasadę albo złotą myśl? – Spytał od drzwi Walenty Kowalski mistrz Kowalski, w tonie nieco sarkastycznym.

– Nie, dziś nie, dziś mam radę dla siebie, żeby się porządnie wyspać. – Stwierdził Euzebiusz czarodziej.

– A gdybym był twoim klientem, a nie gościem, to co byś mi dzisiaj poradził? – Kowal Walenty nie ustępował.

– To zależy z czym byś przyszedł, ale najpierw i tak pobrałbym od ciebie opłatę. – Odpowiedział Euzebiusz czarodziej na moment przyjmując postać kruka.

– Ile wynosi stawka? – Najwyraźniej kowal Kowalski rzecz potraktował poważnie i najpewniej miał jakiś problem do rozwiązania.

– Pięć. – Odpowiedział równie rzeczowo Euzebiusz.

– Proszę, jest pięć. – Kowal położył należność na stole.

– W takim razie w czym rzecz? – Spytał czarodziej.

– Myślałem, że się nie starzeję. Minęły te wszystkie dwudziestki, trzydziestki, czterdziestki. I nagle jestem gościem czterdzieści plus. Co prawda jestem w dobrej formie. Żyję pełnią sił, oddycham pełną piersią, ale kiedy słyszę o chorych, czytam o umarlakach, dowiaduję się o schorowanych ludziach z mojego rocznika, wtedy robi się niewesoło. Ponadto wiem, doskonale zdaję sobie sprawę, że wszystko jest w mojej głowie, ale najwidoczniej to właśnie jest w mojej głowie – starość. Niedołężność. Obawa przed chorobą. Obawa przed okropnym obliczem starzenia się.

Kowal Walenty zrobił pauzę najwyraźniej poruszony tym co powiedział. Miał zamiar jeszcze co dodać, ale przerwał mu kruk Euzebiusz. Przerwał mu śmiechem, potem rechotem, na końcu wyciem z poklepywaniem się po kolanach i zanoszeniem od śmiechu ze łzami w oczach. Dopiero po długiej chwili uspokoił się i rzekł ocierając łzy:

– Żebyś widział swoją minę jak to mówiłeś – znów śmiech – zrobiłeś tak. – Czarodziej wydął policzki i lekko wywinął wargę, po chwili oblizał się i posmutniał jak małe dziecko i znów wpadł w rechot. Dopiero po długiej chwili uspokoił się widząc, że Walenty jest bliski wybuchu być może z powodu żalu, być może ze złości, być może poczuł się odrzucony i niezrozumiany? Wówczas kruk zdjął ze ściany spore lustro, przystawił do twarzy kowala, a potem sam spojrzał w szklaną taflę jak poprzednio naśladując minę kowala Kowalskiego. Tym razem obaj parsknęli śmiechem.

– No cóż, moja rada a w zasadzie zasadna zasada brzmi tak – odezwał się Euzebiusz odwiesiwszy ciężkie lustro z pomocą Walentego: – W każdej sprawie, dosłownie w każdej, zanim cokolwiek zaczniesz kombinować znajdź jej komiczną stronę, powód do śmiechu, błazeństwo, a nawet powód do drwiny, do rechotu, ironii, cynizmu, sarkazmu. Śmiej się. Obszczaj śmiechem daną sprawę jakby pies obszczał krawężnik albo pień drzewa. Naznacz ją śmiechem, napiętnuj ironią i wtedy spójrz na swój problem jeszcze raz. Powiedz jak moja ciocia, nieboszczka Rozalia: śmiechem diabła uduszę. Gwarantuję, że będziesz widział problem całkiem inaczej. Może nawet zrobi się zupełnie malutki. I jeszcze jedno. Jeśli sam przed sobą nie możesz czegoś obśmiać, no wtedy, wtedy to dopiero masz problem. – Kruk czarodziej znów zaczął rechotać ocierając łzy aż wreszcie rechot zmienił się w krakanie.


Zamów najnowszą książkę!

Światło w mroku. Jak pomagać sobie i innym w obliczu lęku i traumy wywołanych wojną?. - Maciej Bennewicz, Anna Prelewicz
Udostępnij:

Zapoznaj się również z naszą drugą książką wydaną w tym roku!

Wolna i szczęśliwa. Jak wyzwolić się z toksycznego związku. - Maciej Bennewicz, Anna Prelewicz
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.