Szczęściarze. Bez tożsamości – koan

Szczęśliwcy nie czytają książek o szczęśliwcach. Nie chodzą na szkolenia z mindfulness ani z rozwoju osobistego. Żadnych oddechów holotropowych ani medytacji wody ani nawet rytuałów druidycznych. Nic z tych rzeczy. Nie są nawet buddystami czy innymi dziwakami. Częstokroć nie mają pojęcia nawet, że ktoś nazwałby ich szczęśliwcami. Nie identyfikują się z tożsamością szczęściarza.

Z resztą co to za słowa: szczęściarz, szczęśliwiec, farciarz, w czepku urodzony, wybraniec losu, dziecko szczęścia? Dla prawdziwego, ugruntowanego szczęściarza takie określenia mogą wzbudzić, jeśli nie rozbawienie, to z pewnością zdziwienie. Farciarz? Wybraniec losu? Szczęściarz?

Szczęśliwy człowiek nigdy by tak o sobie nie powiedział. Dla niego bycie w prostocie, wiara w siebie, zaufanie do ludzi i cała ta lista kryteriów dotyczących szczęścia są naturalne i najczęściej nie wypracował ich w pocie czoła na szkoleniu: „Jak zostać szczęściarzem?”

To raczej zła wiadomość dla bywalców takich szkoleń. Również dla cierpiętników, którzy uwierzyli, że depresja wraz karą za grzechy to nieunikniona część życia, że naturalne są cierpnie, lecz również rywalizacja i niesprawiedliwość.

Jeśli dawno temu nauczono cię spoglądania na świat jak na pole bitwy dobra ze złem, w której zło co prawda nie wygrywa radykalnie, ale co rusz przegrupowuje siły i bezczelnie wyśmiewa się z dobra. Jeśli tak – droga twoja do bycia szczęściarzem będzie zaiste trudna, gdyż szczęśliwiec, który rzecz jasna nie mieni się szczęśliwcem, nie spostrzega świata w kategoriach grzechu i zalety, winy i krzywdy.

On jest zanurzony a nawet roztopiony w samozadowoleniu czerpiąc z każdej sekundy swego życia sok radości, esencję istnienia, radość z bycia istotą ludzką, która ma zaszczyt chodzić po Ziemi.

Owszem dostrzega zło, lecz wie, że ważniejsze jest uratowanie jednego bezdomnego kota niż szczytne hasła, dęte apele i święte oburzenie. Z boku, w oddali, w ciszy bez etykiet szczęściarz wiedzie życie szczęśliwe. Po cichu, po swojemu.

Nie obnosi się, nie afiszuje, nie konfrontuje, nie udowadnia, nie ocenia, nie zawstydza. Jest skromny, cichy, zdystansowany, tolerancyjny, zaciekawiony i zawsze w pewnym oddaleniu, z boku nurtu.

W każdej chwili doświadcza chwili. Zbyt zajęty życiem by zajmować się rozpamiętywaniem przeszłości oraz iluzjami przyszłości.   

____________________________________

INNE KOANY

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.