wojna i gniew

Wojna i gniew

Wojna obok naszych granic nie zdarzyła się w naszym pokoleniu. Tak blisko, obok. Choć przecież nieustannie toczone są wojny. Nie tak dawno ta na Bałkanach z niewyobrażalnym ludobójstwem w centrum Europy i te wczorajsze, nieco dalej, wciąż niewygojone jak Syria, Irak, Afganistan, Libia, Gruzja, Czeczenia.

Ptak, Gwiazdy, Skrzydełka, Wszechświat, Gwiaździsty

Urodziłem się 15 lat po wojnie. Pamiętam na ścianach domów dziury po kulach karabinowych i armatnich. Gdy późnym popołudniem ktoś niezapowiedziany pukał do drzwi mieszkania widziałem pierwszą reakcję w oczach moich rodziców, cioć i wujków – strach. Dopiero później uświadomiłem sobie, że ich strach był wdrukowanym wzorcem – tam, za drzwiami mógł przecież stać żandarm, gestapowiec, esesman, enkawudzista, milicjant, esbek. I choć zazwyczaj był to sąsiad z prośbą o klucz francuski lub sąsiadka oddająca pożyczoną margarynę – lęk był prawdziwy, wciąż ten sam, lęk wojenny. Lęk, że za drzwiami stoi śmierć.

Wojna jest wpisana w losy ludzkości i jest zbrodnią. Zawsze. Nie ma wojen dobrych. Zmuszeni do obrony przez agresora nie wygoją swych ran długo, jeśli przeżyją. Nie będę pisał o dyktaturze i scenariuszach rozwoju sytuacji, choć jestem socjologiem, niech inni się mądrzą. Nie mam zamiaru również wrzucać naiwnych porad jak zredukować stres w obliczu wojny, która toczy się kilka kilometrów od naszej granicy lub że… „wszystko przecież mija i w końcu przyjdzie wiosna”.

Ptak, Gwiazdy, Skrzydełka, Wszechświat, Gwiaździsty

Wiele razy słyszałem i czytałem, że Polakom znudziła się „polityka ciepłej wody w kranie” i dlatego odrzucili liberalny kapitalizm na rzecz obietnicy wyrównania szans społecznych, opiekuńczego państwa i honorowego wstawania z kolan. Coraz tęskniej robi się za „liberalnym marazmem”, za nudą czasów małej stabilizacji.

A tymczasem ludzie po prostu chcą żyć. Wysłać dzieci do szkoły, posmarować chleb masłem, zasadzić wiosną pelargonie, obejrzeć serial komediowy, spotkać się na grillu z przyjaciółmi. Nikt normalny nie chce wojny, nie chce ginąć w obronie jakiegoś budynku albo wysepki na morzu – chce z dzieckiem siąść nad matematyką i podlać te cholerne pelargonie tak obficie, żeby sąsiadka zaczęła wrzeszczeć, że cieknie na jej balkon.

Karykatura, Obraz, Fantazja, Kreatywność

A teraz siedzimy w struchleniu, w bezruchu. To normlana reakcja adaptacyjna – znieruchomienie. Wyczekiwanie na ruch drapieżnika, bo przecież twój ruch wyzwoli jego atak. Milion lęków nakłada się na siebie. Drapieżniki doskonale czują ten zmasowany lęk, ten wydłużony oddech, spocone czoła, niepewne spojrzenia, wyczekiwanie. Jacy niemądrzy byliśmy, jacy niemądrzy jesteśmy sądząc, że lis będzie najlepszym opiekunem kurnika.

Odgłos Kroków, Ciernie, Majdan, Chmury, Trudności

Dlatego nie można się bać. Mój nieżyjący ojciec, dziecko wojny, który sam w końcu, jak wiele ofiar, stał się drapieżnikiem, mówił: „Jeśli chcesz podejść do groźnego psa nie możesz się bać. Gdy wyczuje twój strach, rzuci się na ciebie. Będzie celował wprost w gardło. Z ludźmi jest tak samo.” Wiedział co mówi.

Spytałem: „A co, jeśli się jednak rzuci?”.

„To najwyżej cię pogryzie. To nic strasznego. Zwyczajny ból. Tylko wtedy, jakby co, zasłaniaj głowę.” – Odpowiedział ojciec.

Jak się nie bać? W chwilach zagrożenia to gniew czyni ciebie odpornym, gniew sprawia, że przestajesz truchleć i stajesz się twardy. Nawet stosunkowo pokojowi buddyści mówią o słusznym gniewie, który stawia tamę złu. Jeśli masz się bać, to już lepiej się złość ale twoja złość i determinacja muszą być większe niż agresja drapieżnika. Wtedy odepchniesz zło.   


Zamów najnowszą książkę!

Szczęśliwa bez winy. Jak uwolnić się od poczucia winy i odnaleźć drogę do szczęścia - Maciej Bennewicz, Anna Prelewicz
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.