zakochanie

Zakochanie – koan

– Czarek się zakochał.

– Znowu? Przecież dopiero co się odkochał i ledwie wyszedł cało z rozwodu. A wyglądało na to, że go puszczą w skarpetkach. – Ciocia potarła nerwowo czoło. – A w kim? Znaczy się, w kim się zakochał? – Dopytała.

– W takiej, jednej, damulce. Też rozwódka. Udaje taką uczoną. Feministka czy coś, z tych mądrych, co to w kółko wszystkich pouczają. Doktorat ma z filozofii, czy fizjologii, jakoś tak na „f”. Znaczy się doktórka. Tak ma nawet na fejsbuku: doktor Renata…coś tam, coś tam. Nie pamiętam jak ma na nazwisko po mężu. Truciel, czy Truchel, jakoś tak.

– Powiedz mu coś, jesteś jego siostrą. Czarek to w gruncie rzeczy delikatny chłopak. Jak znowu się przejedzie na romantycznym związku, to się prędko nie pozbiera.  

– Myślisz, że mnie posłucha, ciociu? Kiedy żenił się z Jolką mówiłam mu, matka mu mówiła, wszyscy mu mówili: to nie jest dziewczyna dla ciebie. Uwiązana do matki. Histeryczka. Zamęczy cię. Wszyscy to wiedzieli. W liceum już była z niej nie lada wariatka. Mówili na nią Panikara albo Ciapa. Wszystkiego się bała a jak trzeba było podjąć decyzję, to lelum polelum, na po porostu ciapa. – Siostra Czarka westchnęła i wytarła dłonie w fartuch.

– Ale…w czasie rozwodu mu dowaliła i gdyby nie ten jego prawnik, to by nawet córki nie mógłby widywać.

– Bo Czarek ciociu to też ciapa. Ciapa wybrała ciapę, tylko że, ta jego Jolka, tylko ciapę udawała, a pod spodem niezła z niej była jędza. I na taką samą jędzę wychowała córkę. Jak widzę ją razem z Czarkiem, to mi się serce kraje. Mała zachowuje się całkiem jak matka a Czarek jej na to pozwala. Za nic nie ma godności ani nawet ojcowskiego autorytetu. Mała dyryguje nim jak kukiełką. Jest dla niego okropna. Po prostu cała Jolka.

– To może jednak ta doktórka, ta nowa, go wyprostuje? – Zastanowiła się ciocia.

– Nie wyprostuje, tylko wyciśnie jak cytrynę i odrzuci. Bo widzi ciocia, Czarka, to mama zepsuła, wstyd powiedzieć. Był młodszy, chorowity i mama zrobiła z niego niedojdę a tata jak się zorientował co się dzieje, że syn rośnie na mięczaka, żeby go z tego safandulstwa wyprowadzić, zaczął Czarka tresować. Mama go ciućkała a tata dręczył. Więc Czaruś jak dorósł, to sobie w Jolce upatrzył ciamajdę, bo dziewczyn się bał a teraz przykleił się do doktórki, bo sądzi, że ona jest mocna. A nie jest mocna, tylko raczej wściekła suka.

– Wściekła suka? A co to znowu za określenie? – Ciocia trochę zbulwersowała się dosadnym określaniem siostrzenicy.

– Wściekła jak najbardziej. Udaje paniusię, inteligentkę, powtarza, że jest wyższą klasą średnią. Też mi wyższa klasa a tak naprawdę to Renata od Nowaków jest. Dziewczyna ze wsi i to z biednej wsi. Ojciec pijak i wariat. Wszyscy doskonale wiedzą, że to Renia. Wołali na nią Pokrzywa, bo była chuda jak patyk i kogo mogła, tego sparzyła, a nawet wychłostała, zwłaszcza chłopaków.

– To się Czaruś poparzy. – Westchnęła ciocia.

– Na to wygląda ale nie ma rady. Dopóki się sto razy nie sparzy, to za sto pierwszym nie zmądrzeje. Szkoda mi brata ale on nikogo nie posłucha.

– To może jakieś terapie, porady, tyle tego jest teraz – zaproponował ciocia.

– Nic z tego. Teraz jego doktórka od tej fizjonomii, czy czegoś tam na „f” jest najmądrzejsza i tylko jej słucha. Musi się sparzyć. Nie ma rady. Szkoda Czarka.

– Jak tak mówisz, to nie ma rady, córcia. Szkoda Czarka. Nic nie poradzisz. – Ciocia znowu potarła czoło.   


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.