-Płaczę. Nie mam już łez – powiedziała. – Cierpienie niewinnych jest bezmyślne i okrutne. Odbiera poczucie sensu. Odbiera mi wiarę. Jak okrutny musiałby być bóg, gdyby był?
- Zatem czujesz żal? – wyszeptał.
- Czuję wielki żal. Czasem jest wszechogarniający i gdyby nie nadzieja, gdyby nie ulga… – urwała.
- Czujesz nadzieję, czujesz także ulgę – powiedział. – A czy zdarza ci się czuć radość?
- Tak, czasem czuję radość – powiedziała.
- Pomiędzy radością i żalem: Jesteś – powiedział. – Obie te rzeczy są jak lampa w nocy.
- Czym jest lampa? Kim jestem mistrzu? – spytała.
- Istotą czującą. Istnieniem. Światłem w ciemności.




