K.10 Lampa

Komentarzy: 8 »

-Płaczę. Nie mam już łez – powiedziała. – Cierpienie niewinnych jest bezmyślne i okrutne. Odbiera poczucie sensu. Odbiera mi wiarę. Jak okrutny musiałby być bóg, gdyby był?

- Zatem czujesz żal? – wyszeptał.

- Czuję wielki żal. Czasem jest wszechogarniający i gdyby nie nadzieja, gdyby nie ulga… – urwała.

- Czujesz nadzieję, czujesz także ulgę – powiedział. – A czy zdarza ci się czuć radość?

- Tak, czasem czuję radość – powiedziała.

- Pomiędzy radością i żalem: Jesteś – powiedział. – Obie te rzeczy są jak lampa w nocy.

- Czym jest lampa? Kim jestem mistrzu? – spytała.

- Istotą czującą. Istnieniem. Światłem w ciemności.

K.9 Droga

Komentarzy: 11 »

-Droga, którą  znasz nie jest prawdziwą Drogą – powiedział mistrz.

- A cele, zamiary, pragnienia? – zdziwił się uczeń – przecież o to właśnie chodzi w drodze, na tym polega dążenie do celu? – A drugi dodał – A wyniki mistrzu, efekty, rezultaty, postęp? Co z nimi? – Mistrz uśmiechnął się. – To zależy, czy idziesz do lasu, żeby nacieszyć się widokiem drzew, czy po to by je wyrąbać?

- Nie rozumiem, mistrzu – powiedział uczeń, a drugi skinął głową. Także nie rozumiał. Metafory mistrza od jakiegoś czasu męczyły go, gdyż żadnej jeszcze nie zrozumiał.

- To zależy czy karmisz psa, żeby strzegł twego domu, czy dlatego że jest miłą maskotką, czy dlatego, że jest głodny, jak ty? – powiedział mistrz z uśmiechem.

- Nadal nie rozumiem, mistrzu – westchnął uczeń pocierając czoło. Mistrz podniósł wzrok i rzekł:

- To zależy czy chcesz zrozumieć, czy chcesz usłyszeć, czy chcesz wiedzieć, czy po prostu karmisz psa?

K.8

Komentarzy: 19 »

Puścić, a nawet odpuścić – pomyślała. Ale w chwili, gdy puszczę to upadnie, zawali się, albo rozwieje, lub co gorsza odleci. Muszę trzymać. Powinnam trzymać. Właściwie to potrafię robić najlepiej: trzymać. Spojrzała na palce zaciśnięte z bólu. Znała tylko ból i ulgę. Nawet nie potrafiła sobie wyobrazić, czym jest swoboda palców, dotyk, pieszczota, głaskanie, lekkość. Znała tylko trzymanie i brak trzymania. Zaciśnięte palce, mrowienie, nacisk. Puścić, a nawet odpuścić – pomyślała znowu, z lękiem, a potem z nadzieją na ulgę. A jeśli przestanę trzymać? Jak żyją ci, którzy mają zawsze otwarte dłonie? Na chwilę coś chwytają, a potem znowu mają otwarte dłonie. Ta myśl przestraszyła ją najbardziej. Poczuła mrowienie na karku.

Szołbiz i LemOn

Komentarzy: 7 »

Mało oglądam telewizji, choć sporo filmów. Wczoraj po latach oglądałem Manhattan Woody Allena. Niesamowite jak Allen potrafi ze swojej biografii tworzyć nowe dzieła, wciąż jakby o tej samej postaci, a jednak świeże, inspirujące. Jego obrazy trafiają przecież do zupełnie nowego pokolenia, którego nie było na świecie w czasach kiedy kręcił takie filmy jak: Annie Hall, Zelig czy Hannah i jej siostry. Dwa filmy O północy w Paryżu – 2011  i Manhattan – 1979 dzieli epoka – 32 lata. Coś magicznego łączy te dwa filmy, choć przecież tak różne. Opowieść o mieście? O pisarzu? O neurozie, z której pisarz czyni temat swojej książki? O miłości? O niewierności? Allen jest aktywnym filmowcem od 1965 roku. Byłem wtedy dzieckiem. Człowiek instytucja.

Kołczołan 7 – na niedzielę

Komentarzy: 6 »

Przebudził się ze snu. Spojrzał w niebo…więc ludzie potrafią latać?

To dziwne, bo wciąż nie dotarli tutaj, chociaż zmierzają w różnych kierunkach, do różnych celów.

Książki – kołczołan 6

Komentarzy: 7 »

książki

Dziś, od rana będę podpisywał swoje książki w Pałacu Kultury, na targach książki w Warszawie. Co za święto! Kto obwieszcza, że książka ginie, ten niech stawi się w tłumie okrążającym korytarze pałacu. Zbyt wąskie, bardzo duszne, zupełnie nieprzystosowane do tego rodzaju imprezy, a jednak trudno mi sobie wyobrazić inne miejsce. Tysiące ludzi. Wypchane torby z książkami. Klimat zapisanych słów i myśli. Najlepsze dzieła z ostatnich lat. Cudownie! Tyle propozycji! Jakież wspaniałe wydania! Niemal wszystkie wydawnictwa.

Afiliacja

Komentarzy: 7 »

Góra Lodowa

Całe szczęście nic się nie zmieniło? Mawiała ciocia wracając z urlopu w Ciechocinku. Ile zmian, jak ciekawie! – mawiał wujek zauważając nawet taki szczegół, jak dorodne liście kasztana, które przecież były znacznie mniejsze. Zmiana bywa przerażająca, zmiana zachwyca. Kiedy wyjeżdżam wyłączam się z przewidywalnego rytmu dnia. Docierają do mnie zupełnie inne informacje. Smak soku z granatów, zaskakująca cisza, gdy leci się balonem; świt na pustyni; pomidory dojrzałe w słońcu; herbata w kolorze purpury i głębokiego brązu; kamień z małej szlifierni, który ponoć gromadzi moc. Dopiero po powrocie docierają do mnie przeterminowane wiadomości.

K.5

Komentarzy: 8 »

- To mój syn – poklepał chłopca z dumą po ramieniu. – Jest taki jak ja byłem w jego wieku.

- Czy ja też taki będę, gdy dorosnę? – zastanowił się syn.

- Żeby tylko nie był taki, jak on – pomyślała matka.

- Żeby tylko nie wrodził się w nią – pomyślał ojciec.

 

 

 

 

K.4

Komentarzy: 4 »

najwyższy, najmilszy

Bardzo biedna gmina stawia meczet kwadratowy, z jednym minaretem. Bogata stawia meczet z okrągłą kopułą, która lśni w oddali. Bardzo bogatą stać na dwa lub trzy minarety a najbogatsze mają nawet pięć. A i tak najmilszy Jedynemu Bogu jest głos muezina z najwyższego minaretu – powiedział Ali dumnie wpatrując się w spiczastą wieżę minaretu w jego dzielnicy.

Kołczołan 3 – islamski

Komentarzy: 10 »

Jakież to uczucie sprawiło, że odważyła się zdjąć czador i ukazać nagą twarz, przed obcym?