Kategoria

Kołczołan

Zuzanna i gotowanie makaronu – koan

Może to i dobrze, że widzimy rzeczy wielkie, gigantyczne, ogromne jak sterta pomidorów w supermarkecie, stuletnia lipa, którą wycieli a teraz jej brak, albo zielone ciężarówki z piaskiem, które nieoczekiwanie zatarasowały ulicę? Kolosy, giganty, wielkie plamy koloru – tylko na duże sygnały zwracamy uwagę. Jakieś subtelności i detale umykają nam, bo i po co dopatrywać […]

Czas za mną chodzi – koan

Prezent dla Janiny na urodziny od brata Przyglądam się zdjęciu. Nie wiem co sobie myślała ta mała dziewczynka ze związanymi włoskami z tyłu głowy układając klocki. Wygląda jakby bardzo się starała połączyć jeden plastikowy kawałek z drugim. Jest skoncentrowana, w pewien sposób zawzięta, skupiona na małym, plastikowym przedmiocie. Ach te plastikowe, sztywne, źle dopasowane klocki. […]

Hotel New Yorker 7 stycznia – koan

Gdybym był w pierwszych dniach stycznia, przypadkiem, w Nowym Jorku w pobliżu hotelu New Yorker, powiedzmy 5 lub 6, odwiedziłbym pewnego staruszka. Mówili, że zdziwaczał. Owszem nikogo nie przyjmował a jego długi sięgały sum gigantycznych, choć gdyby chciał, gdyby potrafił byłby najbogatszym człowiekiem świata. Przecież to on ujarzmił prąd na wodospadzie Niagara upokarzając zarozumiałego Edisona […]

O naturze ludzkiej – koan

A kolejnej nocy Soledad śniła wciąż ten sam sen: – A czy my, czy jesteśmy nauczycielami? – Spytała Soledad. – Jeśli mamy się nie wychylać a nawet ukrywać, gdyż jak twierdzicie, jako osoby magiczne jesteśmy zagrożeni, to jak mamy realizować naszą misję? – Może zbyt wiele od siebie wymagasz? – Zastanowił się Broma Triste. – […]

Sen – ostrzeżenie – koan

A kolejnej nocy Soledad Paloma de Ortega miała inny sen: – Dlaczego mnie tu przyprowadziłeś B’Ozonie? – Soledad próbowała rozgrzać dłonie i choć szła odwilż na dworze wciąż panował przenikliwy chłód. – Na tej górce opodal, która zachowała się do dzisiejszych czasów – rzekł Mistrz przywołań – wykonywano wyroki śmierci. Torturowano tu i mordowano czarownice […]

Zimowy sztorm – koan

Soledad Paloma de Ortega miała sen a we śnie przyśnił jej się dziwny dialog. Taki oto: – Zdarza się, że się pojawiam, jak ty Broma. Jestem, jestem a potem znikam. Rzecz jasna któregoś dnia znikniemy na zawsze. Niekoniecznie będzie to zniknięcie śmiertelne, jednakże dla tych, dla których znikniemy – ostateczne, więc i tak jak śmierć […]

Rupiecie i wolność – koan

– Co oglądasz Broma? – Spytał. – Od godziny gapisz się w ekran. – Och, drogi B’Ozonie. Tyle rzeczy, tyle wydarzeń. Ciągły ruch. – Odpowiedział Broma nie odrywając wzroku od tabletu. – Kolorowe pinezki, śrubki, staniki, piły łańcuchowe, buty i bateryjki. Barwy, reklamy, celebrytki w bikini na mrozie no i koty, rzadziej psy. Panowie w […]

Symetryści – koan

– Czytałem kiedyś – rzekł Broma Triste – że nazistowski minister propagandy i oświecenia publicznego Joseph Goebbels miał powiedzieć do nuncjusza apostolskiego w Berlinie arcybiskupa Cesare Orsenigo, że doniesienia jakoby w III Rzeszy działy się rzeczy okrutne za przyzwoleniem władzy, są bredniami. Za rządów, tego nieudacznika, Franza von Papena, poprzednika führera, działy się rzeczy znacznie […]

Wizje – koan

– Owszem, miewam wizje, ty też je miewasz drogi Broma. – B’Ozon Niepogodny, mistrz przywołań dorzucił szczapę drewna do kominka. – Ale to bez znaczenia, gdyż niektórych sam nie rozumiem a inne są dla mnie nazbyt oczywiste. – Jednak te oczywiste, jak powiedziałeś, mogą kogoś przestrzec, komuś uratować życie, kogoś naprowadzić na właściwy tor lub […]

wszystko jest poezją – koan

Prezent dla Przemka od Gosi – Miałem dziwny sen – rzekł Broma Triste. – Stałeś naprzeciwko mnie, drogi B’Ozonie, na białym długim pomoście i odezwałeś się do mnie najłagodniejszym ze swoich tonów, może bardziej jak ojciec niż jak przyjaciel. Oj, potrafisz ty czarować, potrafisz i we śnie, i na jawie – zaśmiał się Broma i […]

Redaktorzy – koan

– Redaktorzy? – Zdziwił się Asystent. – Redaktorzy, dziennikarze, niezależne media, naczelni różnych publikatorów… – Przytaknęła Pruncella, stażystka w najwyższym urzędzie najwyższego Nadpryncypała. Gdy Jego Dostojność Nadnaczelnik spał a spał często i długo – Asystent nudził się więc zabawiał stażystkę rozmową, ta zaś bawiła Asystenta pytaniami. – Redaktorzy naczelni, nie kto inny, tylko oni, prezesi […]