21 spotkań

Spotkanie 12. Zuzanna i rozgrzeszenie

21 Spotkań. Spotkanie 12. Zuzanna i rozgrzeszenie

Niepewność. Niepewność siebie. Niewiara w siebie. Wszczepili mi to już dawno temu – pomyślała Zuzanna – ale wyrwałam to sobie jak na jakimś filmie sensacyjnym uciekający zbieg wyrywał z ramienia mikro chip widelcem. Albo w jeszcze innym – przeszczepił sobie oczy.

Takiej zmiany dokonuje się w bólu, jednym szarpnięciem a tym bólem jest lęk, więc ból, który zadasz sobie widelcem albo nożyczkami wyrywając to okropne poczucie niepewności jest niczym wobec ulgi, którą odczujesz gojąc tę ranę. Rana się jakoś zabliźni.

Oko, Rzęsy, Brew, Makro, Irys, Ludzkie Oko

Czasem, w bezsenną noc, albo wcale to nie jest noc bezsenna, tylko sen w swojej kulminacji (skąd możesz wiedzieć czym to jest – w bezsenną noc, jeśli nie wiesz nawet czy śnisz, czy się przebudziłaś, czy też nie możesz zasnąć?) – czasem w bezsenną noc przetacza mi się przed oczami, czyli w głowie, korowód.

Korowód postaci przesuwa się w wyobraźni pomiędzy półką na książki a drzwiami do przedpokoju. No właśnie! A może są tam naprawdę realni ludzie, niemal dosłownie, na wyciągnięcie ręki. Przywołani przeze mnie w tę bezsenną noc? Przyszli z przeszłości. Idą, przyglądają się. Oceniają. Szydzą.

Bilans, Saldo, Bar, Buty, Nogi, Osoby, Aktywność

Czuję się jak Lady Makbet lub inna przeklęta postać, którą nawiedzają duchy choć nimi nie są, wiem, że to moje wspomnienia. Poza tym nikogo nie namawiałam do zbrodni, jak ona. Wiem to. No właśnie, jestem dobrą osobą! Nigdy nikomu nie życzyłam źle, nigdy nikomu nie wyrządziłam krzywdy ani nie miałem takiej świadomej intencji a jednak. Co jednak?

Zdun, który naprawiał piec kuchenny; szewc na rogu, do którego matka niosła co roku te same kozaki zimowe do podzelowania; listonosz z poczty na Podleśnej; zakonnica-katechetka z podstawówki; młody wikary z parafii – ksiądz Gienek; nauczycielka chemii w ósmej klasie; pierwszy chłopak; lekarz ginekolog z czasów liceum; pierwsza położna; druga położna; zastępca burmistrza; dyrektor sprzedaży w pierwszej pracy; właścicielka salonu fryzjerskiego; wychowawczyni w pierwszej klasie córki; mechanik w serwisie. Czy oni byli złymi ludźmi?

Dziewczyna, Koński Ogon, Zachód Słońca, Włosy, Wzór

Zdun, który łapał mnie za krocze, mnie, małą dziewczynkę. Gdy powiedziałam babci a babcia matce – nie zrobiły nic, bo zapłaciły zadatek za nowy piec a szła zima. O dobrego zduna było trudno, a ten był dobry. A ginekolog? Doktor Wolniak albo Woźniak albo Wolszczak – jakoś tak, który mnie wyśmiał, że mam dziurkę, którą tylko porządny kołek rozepcha? Był dobrym czy złym człowiekiem? Miałam szesnaście lat. Zawstydził mnie na kolejnych szesnaście. A burmistrz? Moja pierwsza praca. Nazywali go cyckolubny. Potrafił ni stąd ni z owąd rozpiąć kobiecie stanik rechocząc „nie bądź taka skromnisia i tak wiem, że to lubisz”. Praca ze seks, awans za romans. Uciekłam stamtąd, ale zanim skończyło się wypowiedzenie nosiłam najciaśniejsze bluzki i staniki sportowe. Matka, że zwariowałam. Taka dobra praca, wychodzona, wystarana. „A co tym myślisz, że gdzie indziej będzie lepiej?” Wychowawczyni, że moje dziecko zdradza objawy niepełnosprawności umysłowej i że trzeba je zdiagnozować. Wiedziałam, powiedziałam, że moja córcia po prostu potrzebuje czasu na adaptację, że powoli się rozkręca, że jest delikatnym, kreatywnym dzieckiem. W odpowiedzi dostałem zaproszenie do psychologa szkolnego a potem skierowanie do psychiatry dziecięcego. Była dobrym czy złym człowiekiem ta nauczycielka?

Matka, Córka, Czarne Sukienki, Moda, Styl, Kapelusz

Wiem, wiem…dobro i zło się przeplatają, że intencje bywają dobre tak jak wtedy, gdy mechanik okradł mój samochód, wymontował nowe części i zagroził, że jeśli się nie odczepię, to zawiadomi policję, że w aucie numery przebite. Numery przebite? No ponoć tak, spiłowane nity od jakiejś blaszki, brak oznaczeń na skrzyni biegów. Czy intencje miał dobre? Niby tak, bo przecież nie on przebił numery. On tylko zamienił wahacze i jeszcze coś tam.

Ten oskarżył mnie o kradzież, choć sam kradł. Tamten zaszantażował, że wyda moje domniemane sekrety. Tamta ośmieszyła a potem rzuciła oskarżenia, że to ja ośmieszam i obmawiam koleżanki. Wspólniczka w mojej pierwszej, cud inwestycji firmowej po prostu mnie okradała. Robiła przelewy na swoje konto i wybierała utarg z kasy a ja, głupia zadłużałam się, żeby płacić podatki i ZUSy, bo przecież nie było zysku. Ale podpisy był moje. Naiwniaczka.

Nogi, Ludzie, Buty, Wody, Sportowych, Para, Osoby

I wszyscy oni, wystawiali mi złe opnie, że wredna, podpuszczalska gówniara, która kręci tyłkiem a potem coś zmyśla; że krnąbrne dziecko; kłótliwa uczennica; że bezczelna i niekompetentna stażystka; że rzuca oskarżenia bez dowodów; że histeryczna pierworódka; matka zaniedbanego dziecka. Że gdybym na przykład zechciała kandydować na radną, albo powiedzmy na burmistrza, albo na posłankę, albo do senatu – to wyciągnęliby mi wszystkie moje, rzekome grzechy i grzeszki, domniemane awantury i krnąbrne zachowania, doznane krzywdy i dokonane kradzieże. Byłabym czarniejsza i bardziej bezbronna niż najnikczemniejszy oszust, na którego prasa wydała wyrok więc sąd nie ma wyjścia – Zuzanna zaśmiała się, choć wcale nie było jej do śmiechu. Wypiła szklankę wody i usiadła.   

Beach, Ludzie, Morze, Piasek, Ślady, Walking

I wtedy uświadomiłam sobie – pomyślała Zuzanna – że obojętnie czy czuję się niewinna i skrzywdzona, wykorzystana i molestowana; czy inni czują się moimi krzywdzicielami i molestantami, czy żyją z tym popijając zimne piwko przy grillu, czy też nie mogą spać spokojnie z powodu dawnych przewin, czy wmówili sobie tysiąc rozgrzeszeń; czy też ja przesadzam i histerycznie wyolbrzymiam przeszłość, bo zdun wcale nie łapał mnie z intymność tylko poprawiał fartuszek – obojętnie jak wyglądają fakty – to i tak zawsze w czyichś oczach będę wredną dziewczynką, beznadziejnym pracownikiem, wstrętnym donosicielem, po prostu złą matką i okropnym człowiekiem.

Mnichów, Modląc, Modlitwa, Bangkok, Asia, Wierzą, Buddy

A zatem wszczepili mi nie tylko niepewność, lecz również poczucie winy z powodu odczuwanej krzywdy, bo przecież doświadczając krzywdy – kogoś obwiniam a obwiniając – krzywdzę! A krzywdzić nie wolno, bo przecież wtedy ma się poczucie winy, gdy inni wskazują, że przez ciebie poczuli się skrzywdzeni!

Oto pętla na szyję, którą sama sobie zakładam! O w mordę!

W takim razie ego te absolvo! Ja was rozgrzeszam! Idźcie w pokoju. Moja ofiara została spełniona.

Wasza ofiara to wasz problem.


Zamów najnowszą książkę - 21 spotkań

21 Spotkań
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.