21 SPOTKAŃ

Spotkanie 8. Zuzanna i życie jak tramwaj

21 Spotkań. Spotkanie 8. Zuzanna i życie jak tramwaj

Są takie dni, w których nic mnie nie porusza, tych jest mniej. Ale są i takie, gdy wszystko. Jestem jak membrana – pomyślała Zuzanna. Dziś na przykład, matka, coś o starości a potem pani Wasyluk, sąsiadka, że starość nie radość i że ciężko jej dźwigać zakupy. A niosła dwie ogromne torby. Pewnie znowu komuś coś gotuje za grosze – pomyślałam. Każdemu byłoby ciężko dwie siaty z jedzeniem dźwigać, ale ona nie, nie powie, że po prostu ciężko, tylko że stara i dlatego ciężko. I jeszcze szefowa, niby pół żartem pół serio, że my już stare baby jesteśmy i w związku z tym… No właśnie – co w związku z tym? Córka do mnie: mamo, a gdy będę taka stara jak ty?

Ludzie, Dla Dorosłych, Ręka, Człowieka, Kobieta, Ręce

– Życie emerytki – wzdycha pani Wasyluk… Choć w gruncie rzeczy ma dobre życie i bez tego gotowania byłaby nieszczęśliwa. I dziś odkryła tajemnicę wszystkich tajemnic i powiedziała do mnie, niby przypadkiem, niby żartem, ale prawdę powiedziała:

– Ja to powinnam dopłacać za to gotowanie ludziom, tak to lubię i to mnie przy życiu trzyma.

Co mnie trzyma przy życiu? Gotowanie trzyma przy życiu panią Wasyluk, gdyż czuje się potrzebna. Gdyż zawsze komuś, dla kogoś, coś gotowała i teraz ten nawyk trzyma ją przy życiu. Gdyż lubi te papryczki, ziemniaczki, sery, desery, tarki, foremki, patelnie, ciasta francuskie, drożdżowe i półkruche.

Ale życie nie ma nas trzymać przy życiu ani gotowanie, ani biznesy, ani dzieci, ani pranie firanek, ani wnuki, ani pierwsza komunia Justysi, ani target, ani nowy projekt, ani wakacje marzeń, ani występ Karola w telewizji, ani nowe auto z salonu, ani zniesienie obostrzeń – bo to rzeczy zewnętrzne są. Owszem, dobrze, że pani Wasyluk ma te 500 pierogów do uklejenia i do ugotowania – po sto dla Amelki, Józefa spod czwórki, koleżanki z ulicy Rybałtów i po pięćdziesiąt z serem na słodko dla kuzynostwa, ale czy to ma sens?

A jeśli ma? Jeśli to jest jedyny sens te 500 pierogów? Może to jest sposób? Każdy obywatel i obywatelka, żeby się przedwcześnie nie zestarzeć powinni ugotować w ciągu tygodnia minimum 500 pierogów lub alternatywnie uszyć 500 śliniaków lub zbić 100 karmników dla ptaków lub pomalować 50 sztachet. Może w ten sposób? Niańcz wnuki, piel grządki, dój krowy, naprawiaj silniki chińskich motorowerów, bo inaczej umrzesz przedwcześnie, zwariujesz, stetryczejesz, zgnuśniejesz, przylepisz się do fotela przed telewizorem. To dobre jest! Po co szukać głębszego sensu?

„Ty ciągle czegoś szukasz Zuza, ty ciągle czegoś chcesz, nieustannie o coś pytasz. Ciągle drążysz. Ciągle coś kombinujesz. W kółko się zastanawiasz nad sprawami, nad którymi nikt się nie zastanawia. Ty, Zuza, powinnaś w te pierogi albo w krzyżówki, albo w Internetach jakieś gry nawet. Albo powinnaś jakoś coś, z dziećmi, dla dzieci albo po prostu uspokój się. Doczekasz się wnuków, jak wszyscy, jeszcze parę lat i będziesz miała zajęcie. Niespokojny duch z ciebie, Zuza.” Mówią.

Bo młodzi to nie muszą takich pytań zadawać, bo ich życie jak tramwaj od przystanku do przystanku. Już im życie tak zaprojektowano, że z klasy do klasy, od cenzurki do matury, od matury do jakiegoś zawodu, który dobry jest. „To dobry zawód dla ciebie Lucynko, Marcinku, Krzysiu, Wojtku, Agatko”. A potem wiadomo – praca, a potem wiadomo – rodzina, a potem wiadomo – kredyt, a potem wiadomo – dzieci, a potem…A potem?

To ma mnie przy życiu trzymać? Przystanki? Od i do? 500 pierogów?

Co mnie trzyma przy życiu? Czy przy życiu trzeba się trzymać czy raczej trzymać życie?

Trzymać życie?

Żyć życiem?

Żyć?

Jak żyć?


Zamów najnowszą książkę - 21 spotkań

21 Spotkań
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.