Błogosławieństwo - koan

Prezent dla Andrzeja Tylkowskiego od Kariny Sęp na urodziny

Błogosławieństwo – koan. Prezent dla Andrzeja Tylkowskiego od Kariny Sęp na urodziny

Najpierw dotyka cię plama koloru. Plamy wibrują, zderzają się, flirtują, drżą, tańczą by w końcu wydobyć z wnętrza, spośród kształtów i figur, postacie. Najczęściej dwie.

Jak opowiedzieć o relacji? Dwoje ludzi ze sobą, dla siebie, w spotkaniu, w miłości, w dotyku, w intymności, w bliskości, w tańcu. Wymiana. Gesty. Dotyk. Ona masuje mu plecy, on dotyka jej stóp. Czułość? On, o świcie przygląda się z uśmiechem jak ona ćwiczy jogę. Miłość? Obejmują się w rozkoszy, w oddaniu. Zakochanie? Ona dotyka czule jego pleców, gdy on przy garnku, zmywa. Bliskość? Oni. Dwoje. Kobieta i mężczyzna. A potem wędrują wstępując po gwiazdach na nocne niebo.

Nawet ilustracja, na której potwór smutku ma dopaść kobietę lub obezwładnia ją stagnacja, nawet gdy jest dramat i dramatyczna maska, nawet wtedy, ilustracja mówi do ciebie: to tylko chwila, bardziej zabawna niż dramatyczna. Możesz spojrzeć na to z dystansu. Dostrzeż ulotność. Groźba jest w gruncie rzeczy groteskowa. Lęk to tylko obraz, który przeminie. Strach jest zabawny, gdy zobaczysz jego karykaturalność.

Kontur, delikatny kształt postaci jakby rysowany uważnością dziecka, które potrafi wychwycić najmniejszy detal i opowiedzieć o nim tak, że nie masz wątpliwości. To jest miłość. Dotyk. Czułość. Troska. Bliskość. Radość. Spojrzenie. Rysowana opowieść o ludziach. Rysowana opowieść o tym, że ludzie są w gruncie rzeczy dobrzy, co tam dobrzy: zakochani, radośni, ulotni, zafascynowani, delikatni, wspaniali. I na tysiąc jeszcze sposobów obraz opowiada ludziom o ludziach. Udziela najprostszej odpowiedzi, bądź czule i blisko. Nie bój się. Zatańcz.  

***

Przy stole usiadł Chagall  i obok szklanki z absyntem położył trzy pocztówki. W ferii kolorów, wśród plam żółci, błękitu i zieleni wirują postaci, na drugiej granatowe niebo i gwiazdy, na trzeciej para porwana w tańcu przez wiatr, wiruje na niebie.

­– Smotritie – rzekł – kakaja krasiwaja rabota. – Uśmiechnął się, wypił trunek i dodał po francusku – Magnifiquement fait, bon travaile.

Do stolika przysiadł się młody Włoch, jak zwykle od rana pijany i wymięty. Obejrzał ilustracje, z lekkim lekceważeniem rzucił je na stół i rzekł:

– Je pensais que seuls les Juifs pouvaient peindre.

– Co to za tekst, że tylko wy, Żydzi potraficie malować? Amedeo, ty wstręty rasisto! – Młoda kobieta gwałtownym gestem odsunęła krzesło i usiadła obok mężczyzn. Jej wzorzysta suknia pięknie udrapowała się spływając ku podłodze, rzecz jasna, uformowanej z chmur. – Nigdy cię nie lubiłam, głównie za to, co robiłeś kobietom. Mógłbyś się choćby tu, w niebie, nauczyć czegoś od żywych. Zobacz jak pięknie namalowana jest miłość.

– À propos de Frida, j’aurais aimé te rencontrer avant, là-bas. – Zaśmiał się Modigliani i napełnił niewidzialną szklankę niewidzianym absyntem z niewidzialnej karafki. Wypił duszkiem.

– No sztoż, ja toże żełaju, szto nie znał tiebia tawariszczka Frida, szto nie poznałem ciebie, tam na dole, w nizu – Zaśmiał się Chagall i dodał rozradowany: – Dobrze, że moja Vava tego nie słyszy.

– Ni siquiera te miraría a ninguno de ustedes. – Odrzekła Frida Kahlo i dodała w języku, który rozumieli wszyscy:

– Na żadnego z was nawet bym nie spojrzała. – Podniosła trzy kartki, ucałowała każdą karminowymi ustami i zrzuciła na dół, ku ziemi. – Te bendigo Andrés, błogosławię ci Andrzeju. – Powiedziała.  

Przez chwilę patrzyli jak ilustracje szybują niżej i niżej, wirują, pląsają, zderzają się, flirtują, drżą, tańczą by w końcu wydobyć z wnętrza, spośród kształtów i figur, tańczące postacie. On i ona, zakochani.  


Andrzej Tylkowski Rysunki (fanpage Facebook):


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.