buchalteria pychy

koan

Buchalteria pychy – koan

A potem, gdy sen trwał nieskończenie długo, poszedł w miejsca bardziej mroczne. Nie, nie było tam krwi i scen jak z horrorów. Żadnej pleśni i rozkładających się ciał. Żadnych kosmitów o paszczach przypominających egzotyczne owady. Przerażająca normalność, upiorna zwyczajność i cisza. Dziwny sen.

Wszedł do wielkiej biblioteki jak z filmów, których akcja zaczyna się na magicznym uniwersytecie lecz zamiast książek na półkach stały fotografie. Każda w ramce, niektóre nowe, w pełnych kolorach, inne w odcieniach sepii lub po prostu pożółkłe. Do ramek przyczepiono tasiemki jak lonty. Dębowe półki pod sufit, ściany obite suknem, ciężkie stoły i wygodne fotele. Pomiędzy półkami poruszał się niski, niezbyt już młody, człowiek. Lekko zgarbiony. To wchodził na wysokie biblioteczne drabiny, to znów korzystał z antresoli. Odkurzał i przesuwał ramki i co jakiś czas, podpalał tasiemkę. Wówczas ramka ze zdjęciem rozpadała się w pył przez chwilę płonąc jasnym ogniem bez dymu, bez dźwięku. Jak rozbłyskująca gwiazda na niebie. Dziwny sen.

Zbliżył się do zgarbionego bibliotekarza, czy też może kustosza, tego dziwnego muzeum zdjęć i spytał:

– Kim jesteś, i co tutaj robisz?

– Ach, nie poznajesz? Jestem Nikczemnik. – Człowieczek zaśmiał się szczerząc krzywe zęby.

– Nie rozumiem? – Odpowiedział. – Jaki to ma związek z ramkami, tasiemkami, podpalaniem ramek i nagłym rozbłyskiem.

– Nazywam się Nikczemnik Podły Drań i Niegodziwa Szuja lecz w istocie jestem inkasentem.

­– Inkasentem? – Zdziwił się i dodał: – Osobliwy sen.

– Owszem, jestem inkasentem, poborcą, komornikiem. – Człowieczek skrzywił się albo uśmiechnął, trudno było odgadnąć jego emocje. Potrzasnął sporą sakiewką przytroczoną do paska i rzekł. – Na każdej fotografii jest jakiś człowiek, który w chwili kłamstwa i niegodziwości, był z siebie dumny. Uznał, że był sprytniejszy od innych, że wygrał. Małe szalbierstwo, duży przekręt, handel wybrakowanym towarem albo sprzedaż ludzi, współczesnych niewolników. Malwersacja, lichwiarski kredyt, obietnice bez pokrycia, wykorzystywanie dzieci, manipulowanie ciemnym ludem. Drobne kradzieże, zawłaszczenie czyjego dorobku, przywłaszczenie osiągnięć. Małe i duże sprawy. Ale liczy się samozadowolenie z niegodziwości. Tym się zajmuję. Buchalterią pychy. Są tu wszyscy – wskazał ręką – politycy, księża, prawnicy, nauczyciele, fałszywi prorocy, niekompetentni szefowie, mali i wielcy cwaniacy, celebryci, dziennikarze i tak zwani zwykli ludzie, rolnicy, sprzedawcy, księgowi, fizycy i kierowcy, matki, ojcowie i kuzyni.

– I ty ich karzesz, inkasencie? – Spytał. – Rozliczasz ich występki?

– Przeciwnie. Oszacowuję ich dumę, w chwili dokonywania oszustwa. Gdy przestają być wypłacalni sprzedaję ich dusze. Wszystko ma swoją cenę. Duma z własnego, niegodziwego sprytu, kosztuje.

– Komu sprzedajesz ich dusze? – Znów zdziwił się i znów powtórzył: – Osobliwy sen.

– Jak to komu? – Zacharczał bibliotekarz. – Temu, kto da więcej.

– Na co komu dusz nikczemnika?

– Och, mój drogi splugawiona dusza, niegdyś pełna pychy, to doskonałe naczynie, sam wiesz na co? – Rzekł i mrugnął porozumiewawczo.             


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.