budda

Budda – koan

– Ale o co właściwie chodzi z tym właściwym myśleniem, właściwie? – Lis usiadł obok borsuka na świeżo ściętym przez drwali pniu.

– Widzisz, drwale zrąbali drzewo. W tym przypadku stary dąb. Taki dąb rośnie pewnie ze dwadzieścia pokoleń lisów. Z kości dębu zrobią sobie te swoje szafki i podłogi a resztę spalą w piecach.

– Za dużo ludzi jest, po prostu. – Stwierdził lis.

– Rzecz nie w tym, że jest dużo ludzi ale w tym, że ludzie są chciwi. My wciąż poszukujemy pożywienia a człowieki wszystko gromadzą w nadmiarze. Ze strachu, lisie. Człowieki wciąż się czegoś boją.

– Boją? – Zdziwił się Janek łasic, który uwielbiał uczestniczyć w rozmowach borsuka i lisa. Dlatego na dźwięk ich głosów natychmiast przybiegł z odległej dziupli.

– Człowieki są przerażone ciągle – stwierdził borsuk buddysta – że zachorują, że się zestarzeją, że inne człowieki wykluczą ich ze stada, że będą niewolnikami…

– Niewolnikami? – Zdziwił się lis.

– Znasz psy. Przecie to wilki, z których ludzie zrobili niewolników. Znasz kury, które siedzą w klatkach. Przecież to były wolne ptaki, które pasły się w wysokich trawach. A lisy, lisy twego gatunku srebrne i czarne, rude i brązowe też są trzymane w ciasnych klatkach, zabijane prądem, że by jakaś damulka mogła nosić ich skórę na swojej. Nie inaczej z łasicami. Nie inaczej z człowiekami. Ludzie z ludzi też robią psy na łańcuchach.

– Ludzie to chore bestie – stwierdził Janek.

– Chore bestie, owszem. Rządzą nimi demony. Lecz wystarczy zmienić myślenie, wystarczy jedno machniecie ogona by przestać zniewalać świat w lęku przed własnym zniewoleniem. Ludziom jest łatwiej i trudniej zarazem niż nam.

– Jak to? – Zdziwił się lis.

– Ich popieprzona logika, która wyłazi z wielkich mózgów może prowadzić do zniszczenia i może prowadzić do przebudzenia – borsuk zsunął się niżej i oparł grzbietem o pień.

– Przebudzenie? To proste. – Stwierdził lis. – Ja co chwilę się przebudzam. Gdy słyszę najmniejszy turkot albo ujadanie psa. Nastawiam uszy. Słucham uważnie. Otwieram oczy. Śledzę otoczenie. Skanuję najmniejszy ruch. Wysuwam nos. Wącham i kiedy nie czuję zagrożenia śpię dalej.

– No sam widzisz. To proste. – Borsuk przyjrzał się z uwagą swojej łapie. – Teraz ustaw swoje uszy do wewnątrz i posłuchaj siebie. Skieruj swoje oko do wewnątrz i zobacz siebie. Ustaw nos do środka i poczuj. Wtedy się przebudzisz w pełni i nigdy nie zaśniesz. A gdy na powrót skierujesz swoją uwagę na zewnątrz zobaczysz świat jako całość i swoją w nim rolę. Staniesz się Buddą.  

__________________

inne koany 

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.