Coaching - 2

koan

Coaching – 2. Koan

– Jeśli coaching jest stary jak świat, jak mówisz, to w czym problem? Skąd tyle krytyki? – Spytał.

– Żyjemy w czasach a może w społeczeństwie, w którym wszyscy wszystko krytykują. I to w cale nie jest przenośnia. Budowanie osaczonej twierdzy to strategia powszechna. – Stwierdziła. – Od religii, poprzez biznes, do polityki. Znajdź wroga i przeciwko niemu integruj swoich. Takie czasy, taki mamy klimat.   

– Oto chodzi z tą niechęcią do coachingu? Wyszydzanie, wątpliwości, artykuły krytyczne? O bronienie swojej twierdzy? – Spytał raz jeszcze.

– Och, ludzie innym ludziom chcą różnych rzeczy zabronić. Może ktoś nie lubi braku profesjonalizmu i naciął się na jakiegoś amatora, który wciskał mu tak zwane dobre rady albo coś w tym stylu? – Wzruszyła ramionami.

– A terapia? Terapeuci i psychologowie też krytykują. – Zastanowił się.

– Owszem. Były czasy, kiedy coache biznesowi bardzo dobrze zarabiali. To budziło zazdrość jak pensje państwa redaktorstwa w różnych telewizjach. Wtedy też różni pazerni na kasę dorwali się do coachingu. Jak grzyby po deszczu wyrosły szkoły i szkółki, kursy i kursiki. To z kolei wykurzało psychologów, którzy musieli się uczyć przez dobre pięć lat na studiach, a jeśli chcieli robić specjalizację terapeutyczną to kolejne pięć, a nawet dziesięć…a i stawki niższe. A tu babki i faceci po jakimś kursie… hop, gotowi do pomagania ludziom. Trzy sesje i cud rozwiązania.

– No, nie dziwię się – skwitował.

– Im bardziej naiwne były te pseudo coachingowe porady, ingerencje, pouczanki, złote rady, tym dalej były od idei coachingu, czyli wspierania osobistego rozwoju, gdzie nie daje się ani wskazówek, ani porad…ale było już za późno. Skouczuj go oznaczało w biznesie coraz częściej: napraw go, ochrzań go, dowal mu, daj jej reprymendę, zrób coś z nią, zawstydź go, powiedz mu co ma robić, wyciśnij z niego więcej energii, czyli mega wypaczenie idei rozwoju.

– I to jest przyczyna wątpliwości wobec coachingu? – Znów spytał.

– Jak zwykle kasa i wypaczenia. Chytruski i głupki. A potem nasz polski hejt, artykuły z gotową tezą i jest jechane.       

 – I co będzie? – Zadał kolejne pytanie.

– Zawsze tak było. Dam przykład. Pisałam o tym artykuł. Antyseptyka. Ignaz Philipp Semmelweis, wiedeński lekarz około 1847 roku doszedł do wniosku, że zakażenie okołoporodowe przenosi się z kobiet, które zmarły na gorączkę połogową, na zdrowe kobiety dosłownie na rękach lekarzy i studentów, którzy wcześniej dokonywali sekcji zwłok zmarłych kobiet, a następnie, nie myjąc rąk, badali zdrowe pacjentki i odbierali poród. Nakazał więc dezynfekowanie rąk personelu podchlorynem wapnia. Efekty okazały się rewelacyjne. W ciągu kilu miesięcy ilość zgonów kobiet w klinice spadła z ponad 18 % do 1,2%. W końcu jednak doktor został oskarżony o szkalowanie dobrego imienia lekarzy wiedeńskich, zdyskredytowany i usunięty ze stowarzyszenia lekarzy wiedeńskich. Postawił tezę, że nie tylko trupi jad zakaża, ale również inne pacjentki badane przez lekarzy niemyjących rąk mogą być źródłem infekcji. To już się panom doktorem nie spodobało. Odszedł z kliniki w zasadzie w niesławie. Dopiero po jego śmierci rozpropagowano antyseptykę.

– Okropne. – Westchnął.

– Raczej typowe. – Wzruszyła ramionami. – Tak się działo nie tylko w średniowieczu. Nie inaczej było z Zygmuntem Freudem, Carlem Jungiem, Alanem Turingiem, Nicolą Teslą czy Williamem J. Sidisem. Ludzie lubią atakować ludzi, którzy zagrażają ich konserwatywnym poglądom.    


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.