Cztery, może pięć nocy

koan

Cztery, może pięć nocy – koan

– Od czterech, może pięciu nocy śni mi się, że jestem adiutantem jakiegoś generała. Jest wszechwładnym dowódcą, jakimś demiurgiem zarówno despotycznym jak i groteskowym.

– Pewnie śni ci się twój szef albo wariacje na jego temat? Daj spokój, Rafciu.

– Jak powiedziałeś? Wariactwo? Może i wariactwo? Tak skończył się ostatni sen, dzisiejszy. Miałem wrażenie, że zwariowałem.

– Nie wariactwo tylko wariacje, czyli warianty, odmiany, mutacje…Rzeczywiście jesteś jakoś dzisiaj przewrażliwiony na swoim punkcie. Daj spokój, Rafciu. Wypij spokojnie kawkę, zjedz ciasteczko, wyluzuj.

– No właśnie, sam widzisz, mutacje. Coś w tym jest. Śniłem o tym. Mutanci. Wszechświatowa władza. Jednak wariactwo. Śniło mi się, że rządzą nami kosmici, ponadświatowy rząd, wyjątkowa inteligencja, która wyprzedza nas technologicznie tak bardzo, że ma trudność z nawiązaniem kontaktu. W ich imieniu rządzi, rzecz jasna podstępnie i potajemnie, ów generał. Generał Lepik, czy jakoś tak. A ja, ja jestem jego jedynym powiernikiem i zarazem adiutantem.

– No mówię, przecież, że śnisz o szefie. Przejmujesz się pracą, jak wszyscy. Daj spokój, Rafciu.

– Ale człowieku, był tam jeszcze bardziej demoniczny pułkownik. Prawdziwy cynik i dziwak. W zasadzie nie byłem pewien, czy to on rządzi, czy generał? Prawdziwy zły duch. Mutant jak nic. I kiedy przyszło co do czego, oni w radio, słuchając zwykłej piosenki, odsłuchiwali nadawanie kosmitów, jak dzieci, jak szaleńcy. Byliśmy w tajnym bunkrze z jakimś makabrycznie zajebistym sprzętem a oni z radyjka na baterie odsłuchiwali tajne wiadomości od supertajnego rządu kosmitów. Byłem w szoku.

– Daj spokój, Rafciu. Widzę, że jesteś wzburzony ale to zwykły sen. Naoglądałeś się seriali science-fiction i tyle.

– Ale człowieku, czemu ty do mnie cały czas Rafciu i Rafciu zagadujesz, przecież ja jestem Wojtuś, Wojtek, Wojciech, gościu. I czemu ty właściwie masz takie dziwne spojrzenie? I czemu ty mi wpychasz, we mnie, to coś, to długie i wcale mnie nie boli ale czuję się jakoś dziwnie? I czemu tą samą melodię puszczasz co wtedy, co tamci dwaj odsłuchiwali w bunkrze? Gościu, kim ty jesteś?  

­- Daj spokój, Rafciu. Widzę, że jesteś wzburzony ale to zwykły sen, zaraz o wszystkim zapomnisz, zaraz ci przejdzie. Daj spokój, Rafciu.


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.