– Gdyby można cofnąć czas – westchnęła.
– Ależ proszę bardzo – diabeł wielkości ogrodowego krasnala nagle pojawił się na kuchennym blacie. Zawinął ogon wokół łydki, ukłonił się, machnął kapeluszem i postąpił kilka kroków. Wszystko to sprawiało bardzo staroświeckie, odlskulowe wrażenie i nawet niespecjalnie groźne. Niemniej jednak nagłe pojawienie się szatana w kuchni w czasie ucierania zamienników na placki zrobiło na Mariannie spore wrażenie.
– Czego chcesz, czorcie? – burknęła.
– Ja? – zdziwił się diabeł. – Przecież to ty przed chwilą wyraziłaś życzenie cofnięcia się w czasie.
– Tak się mówi od czasu do czasu: Ach, żeby osiemnastka wróciła, albo: Szkoda, że nie ma już dawniejszych lodów na patyku; albo: Posmakowałabym oranżady z dzieciństwa.
Nagle błysnęło światło. Zrobiło się przeraźliwie jasno, po chwili zupełnie ciemno, rozszedł się zapach siarki, znów błysk i w końcu wszystko wróciło do normy. Marianna ku swemu zdziwieniu zobaczyła na blacie kilka butelek oranżady z porcelanowymi kapslami na drucikach z biało-czarnymi, nieregularnymi nadrukami. Obok leżały lody Bambino, jakie pamiętała z dzieciństwa. Sięgnęła po nietypową butelkę i wtedy spostrzegła, że z nadgarstków zwisają jej długie rękawy. Spojrzała na swoje ubranie. Miała na sobie niemodną, bistorową bluzkę w ohydnym odcieniu różu oraz spodnie dzwony z tandetnego dżinsu wyszywanego w kwiaty.
Szybkim krokiem podeszła do lustra. Zobaczyła swoje odbicie. Dwadzieścia lat młodsza twarz spoglądała na nią z wyrazem zaskoczenia. Miała dziwną fryzurę i jeszcze dziwniejszy wyraz twarzy oraz koszmarny, niebieski cień do powiek. Nieco z tyłu stał diabeł normalnej już wielkości a nawet nieco wyższy od przeciętnego mężczyzny. Tym razem miał na sobie dobrze skrojony, modny garnitur. Wyprzystojniał. Napięty na bicepsach i udach materiał świadczył o tężyźnie
– Coś ty mi zrobił? – odwróciła się gwałtownie.
– Odmłodziłem ciebie, cofnąłem czas i to bez żadnych wstępnych warunków – odpowiedział z szarmanckim uśmiechem.
– Nienawidziłam swego dzieciństwa. Ojciec pił. Matka żyła od pierwszego do pierwszego, od depresji do depresji, od kłótni do kłótni. Starszy brat ćpał i co rusz nas okradał.
– A kto wyraził życzenie Gdyby można cofnąć czas? Po chwili z resztą bardzo je doprecyzowałaś. To mi znacznie ułatwiło pracę. Osiemnastka, oranżada, lody. Znasz zasady: trzy życzenia gratis, za czwarte płacisz.
– Cofnij to do cholery! Nie chcę jakiś głupich lodów i oranżady a tym bardziej tego – ze złością szarpnęła za rękaw różowej bluzki.
– Bez problemu. Już cofam. Jednak musisz uiścić opłatę za czwarte życzenie, jak wspomniałem.
– Całe życie za coś płacę – powiedziała krzywiąc się do lustra.
Jak poprzednio błysnęło, zaciemniło się i znów błysnęło. Po chwili w lustrze zobaczyła małą, zgarbioną staruszkę, która przypominała ją za młodu.
– Coś ty mi zrobił? – starsza pani odezwała się skrzekliwym głosem.
– Jak to co? Pobrałem opłatę Marianno.
______________________________________________________
zapraszamy do Wrocławia na spotkanie autorskie
oraz również we Wrocławiu na całodzienny warsztat o Tao i człowieku współczesnym
zapraszamy również na stronę Instytut Kognitywistyki
______________________________________________________
poprzedni koan
zapraszamy również do naszej księgarni
Zapoznaj się również z naszą drugą książką wydaną w tym roku!