dziadersi, dziaduwy i drwale

koan

Dziadersi, dziaduwy i drwale – koan

Jest taka stara anegdota z czasów, gdy Herbert von Karajan był dyrektorem Berliner Philharmoniker. Jest druga połowa XX. wieku.

Karajan, animator muzyki europejskiej, wybitny dyrygent, w czasie kolacji w Londynie, tak mówi do Nevilla Marrinera równie wybitnego dyrygenta tamtej epoki, dyrektora Academy of St. Martin in the Fields:

– Nie wiem o co wam chodzi z tymi pomówieniami o nietolerancję? W mojej orkiestrze jest dwóch gejów, są trzy lesbijki, czterech Żydów i jedna matka karmiąca i wszyscy zarabiają tak samo. Jestem bardzo ciekaw jak jest w twojej orkiestrze, drogi Nevillu, czy jesteście równie tolerancyjni?

– U mnie wszyscy, podobnie jak w twojej orkiestrze Herbercie, wszyscy muzycy mają takie same garze, jednak nie mam pojęcia kto jest gejem a kto Żydem. – Odpowiedział Marriner. – Jesteśmy muzykami ale przede wszystkim ludźmi. Jakie to ma znaczenie dla jakości wykonania Mozarta, skąd kto pochodzi i z kim sypia?

Otóż to! Otóż w chwili, gdy pierwsza rzecz jaka przychodzi człowiekowi do głowy to pytanie – czy rozmawiam z Irakijczykiem, czy może z Arabem, czy to katolik, czy może gej…i nawet jeśli „tolerancyjnie” bąknie coś o poszanowaniu dla „starożytnej kultury perskiej” i o „zasługach gejów dla kultury” – to i tak, w gruncie rzeczy jest seksistą, rasistą i dziadeuszem. Ma rasistowskie, patriarchalne wzorce wryte w beret, nawet jeśli ten beret to ślicznie umodelowane włosy na żel. Dyplom uniwersytetu ani szkoły mediów nie czyni nikogo bardziej ludzkim ani bardziej mądrym.  

Dziaders taki pozwala wielkościowo i wspaniałomyślnie na, równe z jego prawami, potraktowanie jakiegoś „ciapatego”, „obcego”, „odmieńca”. W taki oto sposób ów dziaders uważa, że jest liberalny i tolerancyjny, taki jest humanitarny i etyczny a nawet empatyczny, że nawet tolerowałby w swoim kraju kurdyjskie dzieci uratowane spod bombardowania w Aleppo, byleby nie nazbyt się panoszyły i rzecz jasna nie w jego okolicy. Niech siedzą w ośrodku dla uchodźców, gdzieś w lesie aż się nie otrząsną z tej „strasznej wojny”.

Dziaders może być również dziaduwą, nie zapominajmy o tym, która poucza inne kobiety i mężczyzn jak być kobietą i mężczyzną oraz czego im nie wolno mówić, robić i myśleć.

I to samo niestety dotyczy nawoływania, że teraz kobiety mają głos a dziedersi powinni się zamknąć i wypierdalać oraz, że mężczyźni powinni zamknąć japy i słuchać wreszcie kobiet a Michał Boni im wszystkim powie co i jak z polityką społeczną. Kobiety i mężczyźni – odwieczny dualizm. Walka, wojna. Wojna ras, wojna narodów, wojna orientacji seksualnych, wojna religijna, wojna płci. Powiedz mi czy jesteś kobietą czy mężczyzną, a może mężczyzną gejem, a może trans, a może kobietą konserwatywną? No dobrze, tolerancyjnie przyznam ci prawo głosu w moim świecie.

Tymczasem wszyscy jedziemy na statku kosmicznym o nazwie Ziemia (w języku NASA: Earth), zapierdalamy z szybkością oszałamiającą przez kosmos w nieznane i akurat przyszło nam żyć w tej zonie, czyli w baraku pod nazwą Polska. I górnolotnie rzecz ujmując jesteśmy ludźmi siedzącymi na tej samej gałęzi. Rzecz w tym, żeby strącić z niej osobników, którzy ją podpiłowują a nie akurat mężczyzn, kobiety, transów lub gejów. Drwale nas nieustannie różnicują i dzielą. Dźwięk ich siekier i pił słychać dzień i noc. Utraciliśmy jedność.

Rozwalić trzeba głupich drwali zamiast szukać coraz to nowych linii podziału.   


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.