elity i ciemny lud

niekoan

Elity i ciemny lud – niekoan

No cóż. Pisałem już o tym w moich książkach, zwłaszcza w „Tao i samoświadomość. Polska nieOczywistość współczesnaa także, tu na blogu, że ponad głowami naszymi, ludu ciemnego i pokornego, uległego i uniżonego, gdzieś w wygodnych, skórzanych fotelach, przy drogich trunkach – toczy się od wieków rozmowa wciąż ta sama – między panem, wójtem i plebanem.

Pełny tytuł tego, dawnego dzieła brzmi: Krótka rozprawa między trzema osobami, Panem, Wójtem, a Plebanem, którzy i swe i innych ludzi przygody wyczytają, a takież i zbytki i pożytki dzisiejszego świata – dialog napisany przez Mikołaja Reja, wydany w Krakowie w roku 1543 pod pseudonimem Ambroży Korczbok Rożek.

Mikołaj Rej – Wikipedia, wolna encyklopedia

Tekst Reja według oficjalnych, szkolnych analiz zawiera w sobie wartości bliskie postępowej szlachcie z czasów odrodzenia. Wójt i pan stawiają rozliczne zarzuty wobec plebana, że ten niedbale odprawia nabożeństwa oraz, że być może zanadto ciśnie chłopa o dziesięcinę, należny kościołowi podatek od pańszczyźnianego niewolnika. Naiwnych chłopów łatwo jest wykorzystać. Odzywa się w dialogach reformacyjny pogląd o nadmiernej władzy kościoła i zachłanności kleru. Lecz i pleban nie jest dłużny dwóm pozostałym. Wytyka im pijaństwo, przekupstwo i kłótliwość a także egoizm i brak troski o dobra kościelne.

Każdy z dyskutantów udziela też odpowiedzi na stawiane mu zarzuty – a to, że dobra materialne pochodzą od boga, więc się kapłanom należą, to znów, że prawnicy łupią i pobierają słony haracz na procesy i łapówki, więc ciężki jest los wójta. I jeszcze, że spokój ludu ciemnego leży w gestii szlachty przecież, tak jak i utrzymanie armii oraz inne koszty obciążające władzę.

Brzmi znajomo? I tak toczy się ten dialog w niezmienionej postaci od 478 lat. Kogo w nim brakuje? Owszem. Brakuje nas, przedstawicieli ciemnego ludu, klasy pracującej, nas – pańszczyźnianych chłopów, których przecież nikt o zdanie nie pyta. Co ciekawe nikt też pańszczyźnianego chłopa w polskiej literaturze niewolnikiem nie nazywał a przecież był nim i to w dosłownym znaczeniu, które przyległo do Afrykanów porwanych i przewożonych, gdzieś na plantacje Luizjany. Z tymże, ten nasz niewolnik, rodzimy, tu był zrodzony, nigdzie go przewozić nie trzeba było, gdyż od razu do ziemi, na której się urodził, był na wieki wieków przypisany.  

I nie w tym rzecz nawet, że my, lud ciemny, nie jesteśmy zapraszani do dialogu, lecz w tym, że tak zwana elita, ta z lewa czy z prawa, ta opozycyjna czy rządząca, niema nawet takiego pomysłu, żeby spytać nas, potomków chłopa ciemnego o cokolwiek, co nas dotyczy. Żadnemu plebanowi, wójtowi czy jaśniepanu nie przychodzi to po prostu do głowy, bo i skąd? Demokracja zawsze była w naszym kraju nazwą a egalitaryzm polegał na równaniu w dół we wspólnym wykluczeniu tych, którzy do elity nie należeli.  

Najbardziej masowy z ostatnich protestów, strajk kobiet, który buńczucznie dawał ultimatum niekompetentnemu rządowi w kwestii dymisji do końca minionego roku – jakoś utknął w spotach i sporach. Czy ktoś się jeszcze poderwie, gdy przyjdą mrozy ze wschodu? Genialny strateg, jedynowładca, pan nasz jaśnie panujący – błysnął i tym razem instynktem godnym satrapy – przeczekał i dłużej jeszcze przeczeka. Mamy styczeń i toczy się bój elit przeciwko elitom w obronie elit. Krótka rozprawa między trzema osobami, panem, wójtem i plebanem ucichnie tak jak zazwyczaj cichną waśnie w wielkim domu jaśnie państwa. Pan opiekuje się ludem, wójt nim zarządza a pleban łaje i pociesza na zmianę, przestrzegając przed grzechem i zepsuciem, które gorsze są przecież niż pusta spiżarnia i zanalfabetyzowane dzieci.

Inny przedstawiciel elit utracił bank, gdyż z elitami zadarł. I pisze dziennikarz: wyobraź sobie, że jakiś rządowy komitet przychodzi do twojej firmy i ją przejmuje, bo źle w niej sprzątałeś i retorycznie pyta: Zostałeś sam. Co byś zrobił? Nie muszę sobie tego wyobrażać. Od lat pracuję na swoim. Od mojego pomysłu, zaradności, pracowitości, siły woli – zależy, czy dam radę wnieść wszystkie opłaty w miesiącu, czy też będę musiał się zadłużyć, żeby przetrwać. Nie muszę sobie tego wyobrażać, gdyż w pandemii utraciłem wiele z tego, na co pracuję od 1987 roku. Jestem sam od zawsze. Państwo swoimi dziurawymi tarczami obejmuje tylko część branż, zwłaszcza te, z których potencjalna dziesięcina jest największa. Kogo obchodzą jakieś niszowe kursy, szkolenia czy prywatne instytuty. Jako prywatny przedsiębiorca byłem szczęśliwy już choćby wtedy, gdy państwo minimalnie wtrącało się w moje sprawy każąc płacić mi swoje liczne daniny.

Jestem o rok młodszy niż „grupa ryzyka” więc szczepionkę dostanę na końcu. Od dziesiątków lat płacę drakońskie składki na ZUS i kiedy byłem zmuszony uzyskać jakąkolwiek poradę medyczną – zawsze była płatna, gdyż jako przedsiębiorca nie mogłem sobie pozwolić na wielogodzinne kolejki w przychodniach. Jabłka się same z drzew nie zerwą a Excelle same nie zliczą.

Nic zatem dziwnego, że nieufność moja i nasza, ludu ciemnego wobec tak zwanych elit jest głęboka jak jeziora Hańcza, wzburzenie nasze jak Bałtyk potargany sztormem. W spiskowych teoriach na temat szczepionki, covidu, pandemii nie chodzi o brak inteligencji i ciemnotę naszą, ludu ciemnego, ale o brak zaufania. O brak zaufania! Ale na nic to się zda, gdyż naszymi przywarami obok nieufności są też uległość wobec systemu, pracowitość i samotność, ciężki chłopsko – robotniczy trud. Wcale nie bałaganiarstwo, lenistwo, potęgowanie chaosu, kłamstwo i cwaniactwo. Tymi cechami zawsze u nas szczyciły się tak zwane elity: pan, wójt i pleban. My, ciemny lud zawsze byliśmy od czarnej roboty i kolejne cyferki stawiane przy słowie Rzeczpospolita, tego nie zmieniły.   


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.