fika, fika dżambo laja

koan

Fika, fika dżambo laja – koan

– Zewsząd, zewsząd Panie Nadpryncypale, słychać głosy: kochajmy Janusza z Kopytkowa, gdyż Janusz swoją godność ma i wywyższanie się poprzez pouczanie, tudzież jakiegoś rodzaju próby emancypacji, że niby Trzecia Symfonia F – dur Johanesa Brahmsa opus 90 jest dziełem wartościowszym, od powiedzmy Odkąd cię zobaczyłem, oszalałem niejakiego Mietka Stefaniuka, skazane są na odrzucenie a nawet pogardę tegoż Janusza, wynikającą nie tyle z niezrozumienia, co właśnie z chęci obrony własnej godności i prawa do posiadania własnych upodobań, poglądów oraz wartości!

Nadpryncypał nerwowo pokręcił się na fotelu, upił łyk herbaty Oolong Tie Guan Yin, zbiór wczesnowiosenny, i rzekł:

– A nie możesz prościej, drogi mój asystencie, starszy specjalisto? O co ci chodzi?

– Z tego powodu nas nie lubią, to znaczy Was, Panie Nadprynycpale. Cóż ja, ja wszędzie znajdę robotę, jakby co. Nie lubią wywyższania się jaśniepaństwa, mają to w genach, mają na to alergię. Nie na wi dzą edukacji w trybie resocjalizacji. – Asystent przeczesał dłonią długie włosy jakby podświadomie godził się na ich ścięcie by zrezygnować kiedyś z hipsterskiego wizerunku na rzecz bardziej narodowego, czyli ogolenia głowy na łyso. – Są jacy są Januszowie i chcą być jacy są. – Dodał.

– A nie można by tak Januszowi puścić czegoś lżejszego na początek, na przykład A Trick Of The Tail grupy Genesis z 1976 albo może coś do poczytania, na przykład opowiadania Mrożka albo Cortazara, to krótka forma jest, metaforyczna, często zabawna.

– Janusz z Kopytkowa panie Nadpryncypale ledwo czyta i to w większości same nagłówki w Dzienniku Wschodnim.

– Drogi, starszy specjalisto, w takim razie jakie są Twoje rekomendacje? Przypomnę, że zatrudniam cię również w moim biurze eksperckim jako Doradcę do spraw i sytuacji trudnych a ta najwyraźniej do takich należy, gdyż od lat staramy się Janusza zawstydzać a wy mi dopiero teraz wyjeżdżacie z tym Brahmsem jakby nie było Mahlera albo przynajmniej King Crimson! – Nadpatrycjusz z impetem postawił filiżankę na inkrustowanym stoliczku aż zsunęła się ze spodka. Obejrzał uważnie i spodek i filiżankę, czy aby przypadkiem nie wyszczerbił porcelany, i przez nieuważność a może obawę o ewentualne zniszczenie cennej filiżanki, oblał garnitur resztką herbaty. Po chwili wrócił z łazienki w samej tylko koszuli, bez marynarki i spodni, od pasa w dół zawinięty w ręcznik. Usiadł i wymownie spojrzał na swego asystenta.

– W takim razie pozostaje tylko: Fika, fika dżambo laja. – Odpowiedział asystent, starszy specjalista, doradca do spraw i sytuacji trudnych.

Fika, fika dżambo laja? ­– Nadpatrycjusz  wychylił się do przodu.

Fika, fika dżambo laja, co za taniec, ale jaja. Refren piosenki zespołu Akord. – Stwierdził asystent. – Gwarantowany hit.

­ – Ile ten Janusz z Kopytkowa ma lat?– Nadpatrycjusz wstał. Ręcznik opadł na turecki dywan odsłaniając chude, szpiczaste kolana dostojnika oraz nogawki bokserek w małe, różowe pieski.

– W przedziale 25 – 65 lat można by go znaleźć. – Asystent próbował ukryć uśmiech, czy też zażenowanie z powodu różowych, brykających piesków z wyciągniętymi jęzorkami.

– To czego wyście, ku*wa, przez ostanie trzydzieści lat uczyli tego Janusza?! Czego ku*wa?! Jeśli on, Janusz chce być kochany za schlebianie jego upodobaniom do Fika, fika dżambo laja?! – Inkrustowany stoliczek przewrócił się na turecki dywany wraz z miśnieńską porcelaną. – Czegoście Janusza uczyli, do ku*wy nędzy, pytam?!

– Ja? Ja nikogo niczego nie uczyłem. – Asystent zrobił trzy kroki w tył. – Ja tylko doradzam.     


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.