hejt

Hejt – koan

– Głupi ja, powiedział krasnal, opublikowałem w necie filmik. Teraz wszyscy się reklamują, coś nagrywają to i ja postanowiłem. – Stwierdził krasnal. – Fotogeniczny jestem. Mam zmysł filmowy, niezły telefon, konto w mediach, no to poszło.

– I co reklamowałeś? – Spytał mistrz Qi-nol.

– Na początku kombinowałem żeby kurs zaplatania grzyw koniom zrobić ale rynek jest mały, kto teraz trzyma konie. Sporo jest tych biedaków hodowanych na rzeź a koni pod siodło jest mało, jak na tak wielki kraj. Po za tym, kto tam grzywy koniom plecie. Nawet w porządnych stajniach.

– I ogony. – Dodał mistrz.

– I ogony – potwierdził krasnal kontynuując – i wtedy przyszło mi do głowy, że my, krasnale umiemy się uczyć oraz uczyć innych, wiemy jak się uczyć a nawet jak uczyć innych. Co prawda przez wieki uczyliśmy po cichu, przez sen, w nieświadomości, co z resztą jest tym bardziej skuteczne ale teraz czasy już inne, uczyć można, że tak powiem, oficjalnie. Mentoring!

– Co „mentoring”? – Zdziwił się mistrz Qi-nol.

– Wymyśliłem, że zrobię kurs mentoringu. To po angielsku jest, gościu. Co u nas w kraju po angielsku, to od razu jest ho, ho, ho! Wiadomo, Ameryka, Angole, Brytole, postawili się Unii, wielki świat, na wyspach, za oceanem, ho, ho, ho, człowieku! Mentoring, gościu! Mam to we krwi, uczę od lat, zarządzałem dziesiątkami przedsięwzięć, jak to krasnal. Pieniądze się nas trzymają. No i się zaczęło.

– Co się zaczęło? – Mistrz wyraźnie zainteresował się nagłą zmianą akcji.

– Hejt się zaczął, że tylko pieniądze i pieniądze, że wyzysk, że biznesy, że dojenie ludzi, że kapitalizm a nawet, gościu, że faszyzm i walka z chrześcijaństwem, ten mentoring. Armagedon, gościu! Lawina hejtu. Certyfikat? Jaki certyfikat? Skrzat? A co tam wie o biznesie taki niziołek paskudny, obcy kulturowo i najwyraźniej niepełnosprawny? Wyklinanie, gościu. Że zgniły wyzysk! Że przeciwko prawdziwym patriotom! Że eksploatacja! Że drożyzna! Że kolejna moda! Oczywiście okazało się, że sporo dymu robią inne krasnale obawiając się konkurencji ale nie brakowało tam też zdrowej, obywatelskiej, patriotycznej niechęci, do wszystkiego co obce i nieznane. I wtedy popełniłem błąd. Największy.

– Na czym polegał? – Zatroskał się mistrz.

– Nagrałem kolejny film – krasnal gwałtownym ruchem zdjął długą czapkę, rzucił ją na podłogę i zdeptał. Po chwili splunął i puścił filmik. Ze smartfona wydobył się niski, nieco skrzeczący głos krasnala stojącego na tle pokaźnej biblioteki mistrza Qi-nola.

Do ciebie mówię ciulu, hejetrze i do ciebie głąbie. Tak, do ciebie, do ciebie i do ciebie. ­– Krasnal machał wielkim, krzywym paluchem przed obiektywem smartfona. – Wszystko co umiesz, nawet klikanie w klawiaturę i nawet błędy ortograficzne, które popełniasz, zawdzięczasz mentorom. Ktoś cię nauczył jeść łyżką i widelcem, debilu, a jeśli mlaskasz przy jedzeniu i bekasz, to też zasługa mentora – źle cię nauczył. Wszystko co umiesz, ćwoku, to zasługa nauki i naśladowania innych. Jeśli umiesz coś robić, durniu, naprawdę dobrze, nawet jeśli jest to nienawiść i hejtowanie, ktoś cię tego nauczył. Ale skierowałeś swoją energię w stronę, nienawiści, durniu, bo zabrakło mentora, który pokazałby tobie, idioto, drogę do budowania siebie, więc znasz tylko drogę odreagowania swoich kompleksów, fiutku. Tak fiutku, bo pewnie masz również małego fiutka, onanisto. Nie starcza ci odwagi, żeby poderwać fajną dziewczynę. I dobrze, bo tylko byś taką unieszczęśliwił, złamasie.   

– O Matko! – Mistrz Qi-nol chwycił się za głowę i usiadł z wrażenia. – I opublikowałeś to? Matko jedyna, opublikowałeś. I po co, krasnal? Rozum ci odjęło? I jeszcze ta biblioteka z tyłu, krasnal, żeby podkreślić swoją wyższość. O matko! Zjedzą cię, krasnal.

– Nic z tych rzeczy, mistrzuniu. Starej daty jesteś, mistrzuniu. Problem w tym, że mam już czterysta pięćdziesiąt sześć osób, które wykupiły szkolenie. Kolejnych prawie sto jest chętnych. Dostałem tysiąc osiemset dwadzieścia lajków. Moją stronę polubiło prawie tyle samo nowych osób a filmik ma jedenaście tysięcy odsłon a postawiłem go godzinę temu. Jestem przerażony mistrzu.

– Czym jesteś przerażony w takim razie? – Mistrz zdjął okulary, znów je założył i znów zdjął.

– Salę wynająłem na piętnaście osób. To miało być kameralne szkolenie. Hejt się sprawdza, mistrzuniu. Im ostrzej tym lepiej, im więcej agresji i chamstwa tym większe zainteresowanie, im więcej bluzgów, tym mocniejsza reakcja i to pozytywna, mistrzuniu.


Ale o co chodzi? (skrócona interpretacja tego koanu) na “81 Tajemnic” (kliknij w obrazek)

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 81_instrospekcja-5-1024x683.jpg
H – jak huśtawka. H – jak hejt. H – jak …?

Weź udział w konkursie. Napisz swoją interpretację tego koanu i wygraj “81 Tajemnic” z dedykacją i autografami autorów. Poniżej możesz zapoznać się ze skróconą interpretacją koanu, autorstwa Adama.
www.81tajemnic.pl/konkurs/

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie introspekcja-1024x902.jpg

Zamów “81 Tajemnic” w przedsprzedaży (kliknij w obrazek)

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie preorder22-1024x768.jpg
Kup “81 Tajemnic” w przedsprzedaży
Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.