intuicja

koan

Intuicja – koan dla Sylwii

Bajarz zaczął swoją opowieść:

– Bardzo dawno temu, pewien kowal a może był do garncarz lub też piwowar zgubił się w drodze do domu. Jakie ma znacznie zawód tego człowieka? Żadnego. Istotne było to, że wracał z targu, gdzie sprzedał swoje towary i wiózł w sakiewce sporo zarobionego grosza. Oczywiście dla garncarza lub piwowara jego zawód był ważny, może nawet najważniejszy lecz nie dla naszej opowieści.

Spodziewacie się co mogło wydarzyć się dalej? Rzecz jasna ograbiono go lecz darowano mu życie. Rano na trakcie odnalazł go konny patrol. W samych tylko kalesonach, zziębnięty kowal albo garncarz biegał od drzewa do drzewa i uderzał w pnie ręką, kopał korzenie, rzucał w korony drzew kamieniami. Ku zaskoczeniu strażników konnych człowiek ów najwyraźniej uważał, że to drzewa napadły na niego nocą i pozbawiły go utargu, bryczki i konia.

Wszczęto śledztwo. Trop wiódł do znanych w okolicy złodziejaszków, którzy owszem przebierali się niekiedy by straszyć podróżnych. Nigdy jednak nie udawali drzew lecz wilkołaki. Okazało się jednak, że obaj w czasie feralnej nocy siedzieli w karczmie w towarzystwie kamratów. Początkowo sądzono, że napad był wymysłem poszkodowanego, który w istocie, w miasteczku targowym przepuścił cały zysk. Jednak i ta hipoteza okazała się fałszywa. W końcu uznano, że ograbiony stracił zmysły. Zamknięto go więc w domu wariatów. Przybytku strasznym i posępnym.

 – Oszukujesz nas bajarzu. Nie podoba mi się twoja historia – odezwał się jeden ze słuchaczy. – Zawód ma znaczenie, zwłaszcza w tej historii. Dobry śledczy od zawodu poszkodowanego powinien zacząć. Chyba, że jesteś podstępnym bajarzem i specjalnie wystawiasz nas próbę.

– Zgadłeś – zaśmiał się bajarz. – Masz intuicję, to trzeba przyznać. Odpowiedz mądralo, co w takim razie, w naszej opowieści zmieniłaby znajomość zawodu okradzionego biedaka?

– Gdyby był kowalem – odpowiedział słuchacz – Niełatwo byłoby go pokonać, nawet pijanego. Kowale to silni ludzie. Gdyby był piwowarem niebyły pijany. Piwowarzy jedynie smakują swe trunki. Gdy zaczynają pić tracą swój browar. Gdyby zaś był garncarzem nie wracałby nocą przez las, gdyż obawiałby się, że potłucze garnki, których nie sprzedał. Twoja opowieść jest zmyślona bajarzu i tyle. – Powiedział z tryumfem.

– A gdyby nie była zmyślona? – Bajarz przekrzywił głowę – z jakiego powodu poszkodowany okładał pięściami drzewa? Jak sądzicie?

– Zwariował – krzyknął ktoś.

– Był wściekły, więc chciał w coś przywalić – zaproponował inny.

– Z zawodu był stolarzem. Ciała drzew to materia jego pracy – odpowiedział ten, który pierwszy przerwał bajarzowi. –  Człowiek ów miał poczucie, że kradzież dokonana nocą, w lesie, to zemsta drzew, w których dotąd widział jedynie materiał na deski, belki i stoły.

________________________________________

NOWOŚĆ!!! KURS ON LINE

Miłość toksyczna, miłość dojrzała

inne koany

starsze koany

________________________________________

zajrzyj na coaching dao

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.