Jak wytłumaczyć cioci, że jest robiona w ciula?

koan

Jak wytłumaczyć cioci, że jest robiona w ciula? – koan

– Ciocia Rózia jest mądrą kobietą, oczytaną, biologiem. Owszem ma rozliczne wątpliwości, czasem nawet jakąś teorię spiskową podrzuci, że jakiś polityk ciężko chory albo inny, że uciekł z kochanką albo że ma sobowtóra, ale twierdzi z przekonaniem, że jeśli cały świat w coś wierzy i coś robi, to nie może to być przekręt. Ponadto ci wszyscy naukowcy – stwierdził Broma Triste. – Oni robią swoje. Przecież nie wszyscy są przekupni albo w jakimś totalnym spisku. To absurd. Już Umberto Eco o tym pisał dobitnie. Podkreślała ciocia.

– Na przykład co robi ten cały świat, w co ciocia wierzy? Spytał B’Ozon Niepogodny.

– Na przykład pandemię i szczepionki. – Odpowiedział Broma.

– To opowiedz tej swojej cioci czym jest DDT, czyli popularny Azotox. Nie tylko wymarły po jego stosowaniu całe populacje ptaków, ale również całe populacje ludzi chorowały. Choć nikt oficjalnie się do tego nie przyznaje. Tak jak do szkodliwego działania cukru rafinowanego. Tak cukru. Od lat 50. XX wieku w USA dostępne były dane na temat rakotwórczości cukru, ale zostały ukryte. Albo opowiedz cioci o spadku odporności po nadmiernym stosowaniu antybiotyków oraz o masowych uodpornieniach a także uczuleniach na antybiotyki rozdawane lekką ręką przez lekarzy przez ponad 60 lat od ich upowszechnienia.

– Ciocia Rózia nie da się przekonać. Argumentowałem w podobny sposób, ale jest nieugięta. – Westchnął Broma.

– Jeśli naprawdę ci zależy, żeby ciocię przekonać, to może opowiedz jej o księciu Ja Ququ, który zorientował się, że jego zacni poddani nazbyt stali się równi, nazbyt też demokratycznie zachłanni. Wszyscy chcieli podróżować, posiadać samobieżne odkurzacze, samochody klasy premium i telewizory 65 cali. Wszyscy też mieli tę najgorszą wadę – rozliczne ambicje. Ponadto lud starzał się zamiast rozmnażać, jak to w biedzie bywa. Bogacze się starzeją a biedacy mnożą. Nieugięte prawo statystyczne. Co gorsza nauczyli się taki słów jak: wolność, strefa Schengen i chillout. Pradziad księcia zniósł pańszczyznę, czyli przywiązanie chłopa do ziemi, gdyż potrzebna była siła robocza w nowopowstających fabrykach. Przemysł kwitł. Maszyny parowe pracowały. Nie, pradziad księcia Ja Ququ, sławetny On Ququ, nie był filantropem ani tym bardziej naiwniakiem. Nadwyżkę klepiącej biedę ludności przepchnął do miasta. W mieście też klepała biedę, ale przynosiła większe zyski zaharowując się na śmierć w fabrykach. W końcu ludzie zaczęli się burzyć. Inni, nieodpowiedzialni książęta zaczęli dawać ludziom coraz więcej dóbr, żeby się nie burzyli. A to tańsze jedzenie, to znów dom murowany i dach nad głową, na dodatek jeszcze opiekę medyczną. W końcu nie było wyjścia, niemal wszyscy książęta zaczęli rozdawać ten cholerny socjal w lęku przed rewolucją i socjalizmem.

– Ale co to ma wspólnego ze szczepionkami i pandemią? – Przerwał Broma Triste choć lubił metaforyczne opowieści B’Ozona.  

– Dobrze już, dobrze, skracam. Jak masz 742 miliony ludzi na ciasnym kontynencie jakim jest Europa, którzy chcą mieć spełnione, wcześniej podgrzane przez populistów obietnice: podświetlane czajniki elektryczne, większe mieszkania, meble klasy premium w kolorze czarnym i samochody sportowe w kolorze czerwonym oraz wcześniejsze emerytury, żeby móc jeździć na Bahamy a w najgorszym wypadku na Kanary, potrzebujesz ludziom utrzeć nosa i na powrót uczynić z nich pańszczyźnianych chłopów. Proste i genialne! – Ucieszył się B’Ozon i po chwili mówił dalej wciąż rozbawiony jakby opowiadał najśmieszniejszą anegdotę świata.

– Dlatego, dajmy na to, księciunio Ja Ququ porozumiawszy się z innymi księciuniami jednym pociągnięciem wprowadza pauperyzację, czyli zubożenie ludu. Kto jest winny? Nikt. Wirus. Drugim pociągnięciem wprowadza lekarstwo, które podzieli lud na lepszych i gorszych, szybciej lub wolniej zaszczepionych. Oczywiście sześć razy zmieni zasady. Część i tak zostanie wykluczona – staną się przyszłymi pariasami. Książę wprowadzi mylne tropy i tak dalej, to wszystko znasz. W efekcie rozpasanemu, aspirującemu do dóbr rozlicznych ludowi, któremu mżyło się o wolności, wyrwał księciunio zęby, zbił plecy grubym batem, jak pradziadowie bili z upodobaniem durnych chłopów, pradziadów obecnego ludu. Usadził książę lud na dupie i to wszystko w promiennym świetle chwały. W blasku zbawcy chroniącego przed zagrożeniem. Nie dość, że dawna klasa średnia, średnio-średnia, niższo-średnia na powrót stała się niewolnikami, to jeszcze niewolnik niewolnikowi nie będzie równy, gdyż powstaje nowa hierarchia: lepszych, trochę lepszych, mniej lepszych, najmniej lepszych, nie lepszych od innych. Całość kasy i splendoru zgarnia książę Ja Ququ. Dyktuje warunki i przymusza lud do zapier*lania za miskę ryżu. Koniec z bezczelnymi marzeniami o Kanarach a słowa takie jak: wolność, strefa Schengen, chillout i jeszcze kilka podobnych – zostaną zakazane. No i kobiety mają w końcu rodzić. Ktoś przecież będzie musiał za parę lat zapier*lać w tych fabrykach.     

 


Zamów najnowszą książkę - 21 spotkań

21 Spotkań
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.