Jenot

i kura

Jenot i kura – koan

Jenot spotkał się z kurą, ot piwko po pracy. Trochę z początku przynudzał.

– Mało wiadomo na temat jenotów – stwierdził. – W gruncie rzeczy jenot to ssak rzadki. Mówię ci, rzadki jak diabli, wśród coraz rzadszych dzikich zwierząt na świecie. Lwów żyjących na wolności jest pewnie ze czterysta, nie lepiej z nosorożcami, tygrysami albo żyrafami. Jatka, mówię ci. Giną w oka mgnieniu bezwzględnie niszczone przez ludzki ród.

– Za to liczne stada hodowane są wyłącznie w jednym celu – na rzeź. Mięso, skóry, pierze, jaja. Tysiąc fragmentów zwierzęcych ciał, z których robi się podpuszczkę do warzenia żółtych serów, żelatynę do galaretek albo komponenty rozpulchniające do mąki – stwierdziła kura sącząc piwo przez słomkę.

– Jenot, taki jak ja – powiedział jenot i potarł pyszczek łapą. – Zimą śpi. Śpimy w dziuplach, w porzuconych norach, borsuczych albo lisich. Sporo teraz pustych lisich nor. Ludzie masowo mordują lisy. Nie zważają czy mają małe na wychowaniu, czy lisice są w ciąży. Jatka, mówię ci. – Przełknął łyk piwa i kontynuował. – Ja, na ten przykład, mieszkam w norze po borsuku. Wyjechał za robotą do Niemiec. Borsuki jak coś wyszykują, to jest prima sort. Wygodny apartament.

– Nie biorą cię za lisa? – spytała kura.

– Unikam, przemykam się. Ponadto chodzę po drzewach a lisy niestety nie – jenot zamówił frytki do piwa, gdyż zgłodniał.

– Jenocie a czemu ty właściwie nie śpisz – kura przekrzywiła głowę – przecież jest zima? Jenoty zapadają w sen zimowy.

– No wiesz, w tej sytuacji jest to pytanie w rodzaju: czym jest umysł albo dlaczego odczuwamy iluzję czasu? Przecież rozmowa między kurą i jenotem też jest iluzją.

– Wiem, wiem tak tylko pytałam – kura dziobnęła frytkę. – Najprawdopodobniej oboje śnimy. W rzeczywistości ja zdycham w jakiejś klatce na wielkiej fermie i dlatego śnię o drapieżniku. Genetycznie wrodzony sen. Rzutuję swój lęk nie na ludzi, którzy naprawdę mnie krzywdzą, tylko na wyimaginowanego jenota, organicznego wroga. Absurd, ale sen to sen a genetyka, to genetyka.

– Brzmi sensownie – ­stwierdził jenot i domówił jeszcze kanapkę z serem.

– Ty natomiast, mój drogi, śnisz o typowej gatunkowej ofierze, czyli o mnie. Kury to przecież twój pokarm. Z drugiej zaś strony – kura polała frytki keczupem i przełknęła kawałek – opowiadasz sporo o lisach. Najwyraźniej boisz się podzielić ich los. Doskonale wiesz o tym, że gdy wytropi cię jakiś człowiek morderca – zwany eufemistycznie myśliwym, zginąłeś. Żaden z nich nie będzie się zastanawiał czy kita, którą dostrzegł należy do lisa, czy do jenota. Strzeli albo spuści ze smyczy psa.

– A te wszystkie ludzkie akcesoria – zastanowił się jenot – kufle, frytki, bar i cała ta rozmowa, skąd się pojawiła w naszym śnie? Udajemy naszych oprawców?

– A może byliśmy nimi kiedyś? – Zastanowiła się kura.

– A może jesteśmy nimi, śniąc – stwierdził jenot.  

_____________________________________________________________________

COACHING TAO. JAK ŻYĆ W ZGODZIE ZE SOBĄ?

Kompletne szkolenie on line w 7 częściach z ćwiczeniami

_____________________________________________________________________

inne koany

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.