klątwa

koan

Klątwa – koan

W tawernie, gdzieś w pirackim, plugawym porcie na Karaibach pewien człowiek snuł opowieść popijając rum a inni, łajdacy i wszelkiej maści wyrzutkowie, o dziwo słuchali go z zaciekawieniem. A mówił tak:

Gdy wypłynąłem z portu morze było spokojne, choć wiał dobry wiatr, który szybko poprowadził nas dalej, ku wysokim falom idącym z południa. Wiosenne sztormy wyszalały się. Wiatry stały się przychylne a fale wysokie, lecz kołyszące, równe, długie i płaskie. Na otwartym morzu, gdy z oczu znika ląd a wraz z nim mewy – oddałem dowodzenie pierwszemu sternikowi i zszedłem do kajuty.

Zachód Słońca, Statek, Żagle, Łódź, Morze, Ocean

Wypełniłem dziennik pokładowy sporządzając krótką notatkę po drugiej, psiej wachcie. Zachodziło słońce przed nami. Dziób okrętu to przecinał, to znów odsłaniał jego tarczę. Płynęliśmy ku zachodowi. Zjadłem kolację. Poczytałem fragment poematu, który wydał mi się pretensjonalny i nudy. Rzecz o szlachcicu szaleńcu, który miał się za rycerza i co rusz podejmował walkę z rzekomymi przeciwnikami. Poszedłem na spoczynek razem z dzwonkiem na środkową, cmentarną wachtę. Marynarze jej nie lubią. To pora środka nocy aż do świtu. Czas demonów, strzyg i duchów. Rzecz jasna sam nie wierzę w zabobony, ale tradycję marynarską szanuję, dlatego i przesądom, i wierzeniom daję wiarę, bardziej z respektu dla tradycji i aby marynarze mogli dać upust swojej fantazji niż z powodów rzeczowych.

Żagiel, Łódź, Morze, Ocean, Statek, Żeglarstwo

Jak rzekłem nie wierzę w gusła i czary. Jednakże pomimo pewnej rozsądnej tolerancji – wróżbiarstwo na moim statku i wszelkiego rodzaju pogańskie gusła są surowo zabronione. Winowajcy każę nacinać paskudny jęzor nożem, aby nie siał zgorszenia pogańskim przesądem. Dobra jest też woda świecona i rzecz jasna litania do Wszystkich Świętych recytowana w takt cienkiej, nieszkodliwej rózgi, aczkolwiek dotkliwe szczypiącej nawet ogorzałą skórę. O duchowe sprawy na mym okręcie dba ojciec Rodrigo, który już w siódmą podróż ze mną wyruszył do Afryki zachodniej. On to litanie recytuje świszcząc rózgą a czorty marynarze bardziej się tej jego litanii i rózeczki boją niż przeciągania pod stępką. Bardzo to rzecz zabawna.

Anioł, Upadły, Wzór, Sylwetka, Zachód Słońca, Sunrise

Tej nocy jednak złamałem kontrakt na dostarczenie niewolników do portu Cidade Velha na wyspie Santiago w archipelagu Zielonego Przylądka i całe moje życie legło w gruzach. Sternik obudził mnie tuż przed końcem wachty. Był blady jak ściana. Mówił od rzeczy. Gdy wyszedłem na pokład marynarze z wachty leżeli skuleni jakby użądliły ich skorpiony a na środku pokładu, pod głównym masztem stała ni to kobieta, ni to demon, ni zjawa. Cała w świetlistym blasku, jakby naga i jednocześnie obleczona w królewskie szaty, jakby ze skrzydłami, więc przez tę nagość nie mogła to być w żaden sposób katolicka święta, nie mniej pulsowało od niej wielkie światło, jakiego nigdy na statku, na pełnym morzu nie widziałem. Ojciec Rodrigo zbliżył się do niej okropnie krzycząc słowa egzorcyzmu z krucyfiksem i kropidłem w dłoniach, lecz padł. Jak się potem okazało – martwy. Wtedy postać rzekła do mnie te słowa: – „Kapitanie Diego José Manuelu de Almeida nie wolno ci handlować ludźmi. To grzech sprzedawać życie za pieniądze”.

Anioł, Upadły, Wzór, Sylwetka, Zachód Słońca, Sunrise

I gdy zamierzałem wypalić do diablicy z garłacza stała się rzecz dziwna, proch zamiast eksplodować w lufie cofnął się i zrobił mi to, co kryje się pod bliznami, eksplodował prosto w twarz i uczynił mnie ślepcem. Od tamtej pory rzecz jasna nie żegluję. Porzuciłem okręt i załogę. Zszedłem na ląd i nie ma dnia abym nie rozważał słów demona. Ponoć wszyscy ludzie, którzy kiedykolwiek handlowali lub będą handlować ludzkim życiem pewnego dnia oślepną. Taką klątwę wypowiedziała dziwna postać. Usłyszałem jedynie gardłowy, przerażający głos. Nie mogłem już wtedy widzieć demona będąc ślepcem umazanym we krwi i białku własnych oczu. Co było dalej, nie wiem? Upadłem bez zmysłów.

Wiem od ludzi, że klątwa działa. Ci którzy ludźmi handlowali tracili wzrok a potem zmysły. Mam szczęście, straciłem jedynie wzrok. Klątwa ma trwać aż wszyscy ludzie nie staną się równi. Stąd wiem, że to diabla moc była, bo to niedorzeczność przecież i grzech sądzić, że ludzie są równi i że kiedykolwiek będą.  


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.