Konieczny warunek zmiany

koan

Konieczny warunek zmiany – koan

– W takim razie, kiedy się zmieniamy, dziadku, z własnej woli? – Spytała. – Mówiłeś, że jest jeden, kluczowy warunek.

– Owszem – dziadek przytaknął. – Tak sądzę.

– A skąd wiesz, że akurat ten?

– Akurat ten jeden warunek jest ważny, aczkolwiek niewystarczający, ale decydujący, gdyż…tak mi wyszło z obserwacji ludzi. Jeśli ktoś z moich znajomych, kumpli czy rodziny zmieniał się, w dodatku na lepsze, to zawsze ten jeden, jedyny warunek występował, także w moim przypadku. Były inne, ale ten…pojawiał się zawsze.

– A co to znaczy zmienić się „na lepsze”? – Wnuczka postawiła przed dziadkiem tacę z kolacją i sama zasiadła do posiłku po przeciwległej stronie stołu.

Dziadek posmakował zupę, mlasnął z zadowoleniem i rzekł:

– „Lepiej” w przypadku zmiany to rzecz niesłychanie subiektywna. Nie da się tego opisać jednym słowem, ale mam na przykład na myśli faceta, który pił i przestał, z tego powodu stał się lepszym ojcem i mężem, po prostu. Inny mój znajomy z choleryka stał się opiekuńczy i troskliwy. Z początku sądził, że to źle leczona cukrzyca była powodem jego wybuchów, ale gdy wyjechał do Niemiec i porządnie się przebadał okazało się, że nigdy nie miał cukrzycy, że lekarz w Polsce źle go zdiagnozował. Mój brat, znasz go, Staszek, rzucił w cholerę pracę w urzędzie i to w urzędzie centralnym, praca eksponowana, dyrektorskie stanowisko i teraz hoduje pszczoły. Przestał mieć kłopoty z sercem i zrzucił nadwagę.    

– A moja bezpłodna siostra, nasza Rózia, nagle okazała się superpłodna i to w całkiem naturalny sposób, gdy zmieniła faceta, o czym zdaje się wszystkim w rodzinie opowiedziała łącznie z tobą. – Wnuczka nałożyła dziadkowi kaszę gryczaną.

– A wyzdrowiała dokładnie z chwilą, gdy puściła w trąbę poprzedniego faceta, który ją tłamsił. Nigdy go nie lubiłem – westchnął dziadek.

– Och, ty jak stary patriarcha nie lubisz żadnego faceta, którego przedstawiają ci twoje córeczki i wnuczki. Po prostu jesteś zazdrosnym satrapą. – Wnuczka jak zwykle ironicznie prowokowała dziadka.

– I niestety najczęściej mam rację, gdyż dwie z moich córek się rozwiodły a twój ojczulek…

– Proszę nie zaczynaj tematu mego ojca, lepiej mi w końcu powiedz co to za warunek, który jest według ciebie konieczny do autonomicznej zmiany, tej niewymuszonej przez okoliczności zewnętrzne?

Dziadek przestał jeść. Uśmiechnął się tajemniczo i powiedział:

– To wiara w cuda.

– Wiara w cuda? – Zdziwiła się zatrzymując łyżkę z zupą w powietrzu, w drodze do ust.

– Owszem, żadne hiperrealistyczne i naukowe wykładnie, żadne psychologiczne porady ani psychiatryczne diagnozy, żadne oficjalne nurty nie przedstawiają przekonującej metody ani nawet wizji zmiany osobistej. Nie zajmują się tym nawet współczesne religie. Trzeba mieć nadzieję, wierzyć w cuda, żeby pewnego dnia rzucić jakiegoś drania męża, jakąś męczącą pracę, jakiś wystawny styl życia, jakiś nałóg.


Zamów najnowszą książkę - 21 spotkań

21 Spotkań
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.