króliki z kapelusza

koan

Króliki z kapelusza – koan

– No ale z całym szacunkiem, z całym szacunkiem – podkreśliła Pruncella. – Przecież w zasadzie same wpadki, afera goni aferę a tak zwany elektorat jakby zabetonowany. Ot, przykład z wczoraj: znany duchowny wymolestował jednego dnia sześcioro uczniów podstawówki i jedyny komentarz w mediach to: Zdolności bioenergoterapeutyczne zostały zmanipulowane. Dzieci kochają swego katechetę. Szef państwowego banku zatrudnia trzy kochanki: Wybitne specjalistki brutalnie atakowane przez totalny spisek zadymiarzy. Minister defrauduje miliony: Oszczędności całego życia w ogniu haniebnej krytyki podszytej zazdrością. I ludzie to kupują!

osoba w czarnych spodniach i brązowych skórzanych butach

Albo inna kwestia – kontynuowała Pruncella. – Przecież spora część tak zwanych prewencyjnych obostrzeń godzi bezpośrednio w interesy elektoratu. Nie rozumiem. Galerie handlowe otwarte w czwartki, ale zamknięte w piątki, chyba że piątek wypada w ostatni dzień miesiąca. Ślusarze mogą pracować wyłącznie zdalnie, ale szewcy już tylko w godzinach 12 – 16 we własnych warsztatach, chyba że są niedowidzący lub niewidomi, wtedy mogą nawet w niedziele. W restauracjach można podawać tylko zupy, chyba że dania drugie zawierają minimum 20% wody. Filharmonie mogą być otwarte w weekendy, ale sale koncertowe nadal zamknięte. W kinach wolno siadać co trzeci rząd, chyba że ilość rzędów jest nieparzysta, wówczas należy zająć co trzecie miejsce, licząc od lewej. Sery twarde można sprzedawać wyłącznie w plastrach a sery miękkie tylko osobom powyżej 50 roku życia. Powyższe obostrzenia nie dotyczą sieci sklepów oraz instytucji będących własnością lub powiązanych z Zakonem Zakopconych Zauszników lub osobiście z Ojcem Ortalionem. Dlaczego ludzie się nie burzą? Nie to, żebym broń boże krytykowała słuszną politykę Nadpatrycjusza, co to, to nie, czegoś się przecież przez te kilka dni stażu zdążyłam nauczyć, ale chciałabym zrozumieć. Dlaczego ludzie się na to godzą?

– Ludzkość tutejsza, czyli elektorat… – Asystent objął ramieniem stażystkę Pruncellę i usadził ją w fotelu. Po chwili podał kubek z ciepłą kawą i cierpliwie wyjaśniał dalej: – Ludzkość, czyli ludność tutejsza dopiero w drugim, niekiedy w trzecim pokoleniu wydobyła się z analfabetyzmu, gruźlicy, wszawicy i głodowej nędzy. To po pierwsze. Po drugie dzięki geniuszowi Nadnaczelnika, Nadpryncypała miłościwie nam panującego Nadpatrycjusza ukochanego, popadła w znacznej większości w analfabetyzm wtórny i rozumie tylko przekaz obrazkowy z lektorem, rzecz jasna, w tle. Po trzecie – kumata część, powiedzmy opozycyjna wobec jedynie słusznej linii naszego Nadnaczelnika, jest jak dawna arystokracja chora na hemofilię, to znaczy tak gnuśna i zdziadziała, dziaderska i zepsuta na ciele i umyśle, że w gruncie rzeczy dostarcza wyłącznie rozlicznych uciech naszemu Nadpatrycjuszowi. A poza tym większość jest zahipnotyzowana a nawet rzekłby większa większość. Być może to jest główna przyczyna bezgranicznej ufności ludu wobec decyzji Jego Nadnaczelnikowskiej Mądrości?

brązowy i biały królik na białej tkaninie

– Zahipnotyzowana? – Zdziwiła się Pruncella próbując wstać z fotela, gdyż poczuła się osaczona nie tyle osobą Asystenta Jego Wysokości Nadnaczelnika górującą nad jej szczupłym ciałem zapadniętym w poduszki skórzanego mebla, ile wywodem asystenta a zwłaszcza fragmentem o hipnozie.

czarny królik na zielonej trawie w ciągu dnia

– Och, moja droga. To przecież abc. Mów do ludzi jak do kilkunastoletnich dzieci z zaburzeniami uwagi, percepcji i niezdolnością do kojarzenia faktów. Pokazuj w kółko kilka grepsów o narodowej dumie, wprowadzaj nieustanny chaos, sprzeczne komunikaty, niejednoznaczne rozporządzenia, mieszaj, bełtaj i oczywiście zastraszaj generując sztuczne zagrożenia, które potem heroicznie, z poświęceniem i charyzmą Wielkiego Stratega – rozwiążesz, oddalisz, pokonasz. Pluj na wszystko, wzruszaj ramionami i nigdy się nie uśmiechaj. Stwierdzenia o uśmiechu, który zjednuje ludzi, to brednie. Marsowa twarz, trupi jad w słowach, gorycz i połajanki. Międlenie. Smędzenie. Nudzenie. Jeśli ktoś smędzi to znaczy, że jest poważny, roztropny i smutny. Smutnych się nie krytykuje. Nasz Jednowładca Nadnaczelnik to genialny prestidigitator. Trudne słowo, ale opłacało się zapamiętać i wykuć na blachę.

–  Prestidi…– wymamrotała stażystka – di gi ta tor?

– Tak moja droga, genialny iluzjonista. Odwraca uwagę publiczności i wyciąga króliki z kapelusza. Same czarne.


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.