Mały i wielki

koan

Mały i wielki – koan

Wielki ptak, zwany O’qualem a niekiedy po prostu O’qu Wąsatym usiadł na gałęzi. Gałąź zgrzytnęła niepokojąco i opadła dobrych parę centymetrów w dół. Ptak był bardzo wielki, ogromniaście wielki, przerażająco ogromny, zwłaszcza, gdy z wysokości dobrych ośmiuset metrów lądował miękko jak piórko obok malutkiego kruszelka. Tak jakby spory, czarny byk ze skrzydłami, pazurami zamiast kopyt i długimi wąsami zamiast rogów, usiadł obok osy. Owszem, kruszelki były ptaszkami wielkości owadów, żywiły się jak one nektarem kwiatów, soczystymi owocami i komarami w przeciwieństwie do O’quali, które potrafiły na śniadanie pożreć zająca a na kolację średniej wielkości wiejskiego burka.

– Cześć – powiedział O’qual na powitanie. Wcześniej mały kruszelek wzbił się, żeby uniknąć zdmuchnięcia w czasie lądowania kolegi, lecz i tak podmuch odrzucił go spory kawałek od gałęzi. W końcu usiadł. Zadarł łebek wysoko by dojrzeć tam, gdzieś, hen, na wysokości kolejnej gałęzi, koniec ptasiego wąsa i zarys dziobu potężnego pobratymca.

­– Cześć, jak leci? – Ćwierknął.

– Słabo, słabiutko. Za duży jestem – westchnął O’qual. – Wszyscy się mnie czepiają. Wszystkim włażę w paradę. Jestem zanadto widoczny. Polują na mnie. Chcą mnie wsadzić do klatki ku uciesze gawiedzi. Tobie to lepiej. Nikt na ciebie nie zwraca uwagi. Lecisz, gdzie chcesz; jesz co chcesz; srasz, gdzie chcesz.

– Ale mam małe serduszko, które uderza 1150 razy na minutę. Macham skrzydełkami 220 razy na minutę. Ważę zaledwie 2 gramy, niecałe 2 gramy, ale muszę wypijać ogromne ilości nektaru. Wiesz jak trudno jest złapać komara w locie w tak mały dziubek jak mój? Wolę owoce, ale owoców jest mało za to więcej łykowatych komarów. A ponadto żyję krótko – dwa, trzy lata, nie to co ty – trzydzieści i więcej.

– No tak, ale nie wiesz jak teraz trudno o zająca lub choćby szczura wodnego. A gdy z głodu decyduję się na pyszne (skądinąd) owieczki lub prosiaki ludzie do mnie strzelają. Rzucają czym popadnie. W zeszłym tygodniu ledwie wyrwałem się z ich siatki.

– No tak, ale ty możesz polować nocą, kiedy ludzie śpią a ja praktycznie tylko w dzień. Nocą prawie nic nie widzę. Mam malutkie oczka przystosowane do wychwytywania ruchu, nie to co ty – radary, teleskopy, noktowizory w oczach. – Rzekł kruszelek.

– No tak, ale ty potrafisz latać do tyłu, manewrować lepiej niż owady i nurkujesz jak strzała. Osiągasz setkę w niecałe 4 sekundy szybciej niż BMW M5. – O’qu poruszył pazurem jak by dodawał gazu.

– No tak, ale ty masz zasięg 15 tysięcy kilometrów, potrafisz bez przerwy lecieć ponad dwa, wzbijasz się na osiem kilometrów jak bombowiec a ja? Ja ledwie kilometr ulecę a już sto metrów to dla mnie rekord wysokości. Byle wiaterek może mnie zepchnąć do wody albo co gorsza w ogień. – Kruszelek zatrzepotał skrzydełkami.

– No tak, ale…– kontynuował O’qu a kruszelek odpowiadał swoim: no tak, ale…

I dobrze im było razem na gałęzi. Z jednego pochodzili kraju. Jakby z jednego jaja wykluci, choć jeden był wielki a drugi mały. A gdy zgłodnieli jeden poleciał łowić komary a drugi bezpańskie kundle. Obaj dobrze się do świata przystosowali.      


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.