Ministrowie Nadpryncypała

koan

Ministrowie Nadpryncypała – koan

– A dlaczego, w zasadzie wszyscy, bez wyjątku ministrowie Nadpryncypała miłościwie nam panującego, to w zasadzie sami idioci? – Spytała stażystka Pruncella z pewną nieśmiałością w głosie a jednak z odwagą godną podziwu, po czym widząc nieokreśloną reakcję na twarzy Asystenta, zwanego Przydupasem samego Jaśnie oświeconego Nadnaczelnika, reakcję mogącą być zarówno zdziwieniem jak i oburzeniem, dodała pośpiesznie: – To fakt powszechnie znany. Nie, żebym coś próbowała przeinaczyć lub broń boże fałszywie przedstawić.

– Idioci, powiadasz? – Asystent spojrzał na nią przenikliwie.

mężczyzna w żółtej koszuli z czerwonym i żółtym kapeluszem

– No tak, prostaki, ludzie bez ogłady i wykształcenia, ludzie, którzy nie mają nic do powiedzenia oprócz partyjnych, obowiązkowych formułek. Agresywni, nieobyci, przygłupiaści, prymitywni w reakcjach, małostkowi w zapatrywaniach, dostrzegający jedynie uproszczoną wizję świata a ponadto klakierzy i karierowicze. A do tego tak straszliwie, arogancko pewni siebie.

– Ach, o to ci chodzi! – Asystent sprawiał wrażenie jakby się ucieszył choć wciąż minę miał nieprzeniknioną. – Nie znałem słowa idiota, dlatego mnie zaskoczyłaś. Idiota – ładne. Ładniejsze nawet od kretyn, imbecyl, głuptak, cymbał. Sam Nadnamiestnik mówiąc o swoich ministrach używa sformułowania: ciul albo ciemniak. Idź Arturku ­– mówi do mnie na przykład – i wezwij tego ciula od handlu. No cóż, to jedno z najbardziej genialnych posunięć Nadnaczelnika, obsadzić ministerstwa ciemniakami. Niech będą bardziej ciulowaci od największych ciulów w zabitej dechami wiosce, niech wyglądają na kompletnych przygłupów i co więcej, niech będą tak inteligentni jak trzeci raz powtarzający klasę szóstoklasista, osiemnastoletni syn bimbrownika i kłusowniczki. Biedne dziecko, niczemu nie winne, że takich ma rodziców. – Asystent udał, niezbyt wiarygodnie, że wzruszył go własny wywód i los szóstoklasisty a może ministrów?

Prezydent i pani Coolidge uczestniczyli w nabożeństwie w Święto Dziękczynienia

– Czy dzieje się tak dlatego, że ludźmi bez wykształcenia i właściwości łatwiej jest kierować? Można ich bez trudu zdominować? Dlatego, że są ulegli wobec manipulacji? – Zastanowiła się stażystka sama po trzech fakultetach z doktoratem z psychologii i chemii molekularnej.

– Nie, nie dlatego. To nazbyt oczywiste. Minister ciul i ciemniak, ciemniejszy od najciemniejszego ludu daje temu ludowi przewagę. Każdy Januszek, Krzysiek i Stefek; każda Jolka, Mariolka i Aśka – nawet jeśli nie kojarzą, dajmy na to, czym akcyza różni się od intercyzy – mogą się poczuć lepsi od ministrów. Tym samym Nadnaczelnik i jego rada ministrów są bliżej ludzi, co tam bliżej, są tacy jak lud ciemny, są przewidywalni, zrozumiali, prości a nawet nieporadni i dzięki temu śmieszni. Lud może się poczuć lepszy w każdym calu. Minęły bezpowrotnie czasy mądrzących się panów w pięknych garniturach, którzy filozofują i pouczają lud. Teraz lud może pouczać ministrów, rzecz jasna tylko teoretycznie, przy piwku ze szwagrem, ale jaka to przyjemność! Tymczasem Jego Wysokość Zbawca Narodu zachowuje dla siebie cały splendor i mądrość. Geniusz!


Zamów najnowszą książkę w preorder i otrzymaj prezent!

21 Spotkań
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.