Moc kobiety

koan

Moc kobiety – koan

Zawiało. Tu na północnym wschodzie zawsze wieje i pada. Szadź osiadła na gałęziach. Wiatr świstał w kominie. W domu ciepło. Napalił w żeliwnym piecu. Wyjrzał przez okno lekko już oszronione wieczornym lodem. Rozgrzał szybę, wychuchał dziurę w lodzie jakby wyczekiwał czegoś ważnego. Intuicja, pomyślał, intuicja kazała mu tu chuchać i dmuchać żeby mógł zobaczyć ten cud, ten nieprawdopodobny widok. Była prawie czwarta. Na dworze szarówka zmieniała się w noc. Podmuchy wiatru przeganiały śnieg z jednego końca pola na drugi. Pojedyncze języki wiatru zwijały się na płocie i uderzały w gałęzie drzewa.

I wtedy na odległych polach ciągnących się aż po horyzont dostrzegł trzy wiedźmy, trzy czarodziejki, siostry, stare szeptuchy, tak stare jak ta kraina ciągnąca się od Jeziora Szejpiszki po Jezioro Gaładuś. Siedziały na drewnianych stołkach jak na tronach, owinięte w grube chusty. Potężniejsze i wyższe niż najwyższe świerki i dęby. Posągowe, górujące nad płaskowyżem, stukrotnie wypiętrzone, ogromniejsze niż dzwonnica przy kościele.

Pierwsza była cierpliwością kobiet. Ta cierpliwość w niej przeczeka wszystko aż dotrwa do chwili, kiedy uniesie ramiona ponad łąkami, ponad lasami, ponad krainą całą, rozpostrze chustę i zmiecie stary porządek rzeczy. Druga była odwagą. Ta odwaga w niej poruszy nogami, tupnie w ziemię a wstrząs będzie tak silny, że wszyscy tchórze w jednej chwili umrą ze strachu a ich truchła, zwinięte w konwulsjach, przeleżą w rowach do wiosny nie tknięte przez borsuki, lisy i wrony. Trzecia była miłością. Ta miłość w niej otuli każdą skrzywdzoną kobietę z jej dzieckiem i za każdą z nich się wstawi a potem wywrze zemstę na krzywdzicielach. Zemsta będzie bolesna tak jak odrzucona miłość boli.  

I w pierwszej chwili przestraszył się. Najpierw tego co widzi, a potem tego, że zwariował widząc to, co widzi, a potem tego, że przecież nikt mu nie uwierzy, w to co widział. A potem odczuł ulgę i wdzięczność, gdyż uświadomił sobie, że ci którzy nie widzą, zostaną zaskoczeni a może nawet ukarani, a może nawet osądzeni i zemsta, która ich dotknie nie będzie miała litości, bo w szeptuchach, siostrach, czarodziejkach jest moc pradawna, która raz obudzona nie zaśnie, nie da się udobruchać byle czym, byle obietnicą, byle kłamstwem, byle ofiarą.

Ta moc nie negocjuje, ona bezlitośnie zwycięża, jak mroźny wiatr, jak spiętrzona woda, jak ostry mróz. Nikt się ich nie spodziewa, gdy podpełzają w nocy z pozoru lekkim podmuchem, wzbierającą falą, narastającym zimnem. Kobieca siła bez wybuchów i fanfar, bez okrzyków i ognia – wstaje i zmiata stary porządek jak mroźny wiatr, jak spiętrzona woda, jak ostry mróz, po cichu, w nocy, minuta po minucie, nieubłaganie, nieodwracalnie.


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.