Nawrócenie demona

koan

Nawrócenie demona – koan

– Nie, oczywiście, że nie wierzę w dobrych ludzi ani w tak zwane dobro, ale nie wierzę też w złych ludzi. Jesteśmy po prostu zwierzętami, które wyewoluowały i nasze, nieco bardziej skomplikowane mózgi niż, powiedzmy delfinów lub nietoperzy, służą nam do manipulacji, podporządkowywania a w końcu do zabijania osobników własnego gatunku. Inne gatunki się dla nas nie liczą, podobnie jak komary nie liczą się dla jaskółek a nornice dla bocianów. Są ich pokarmem. Dobrze, że są, dopóki można je zjadać. Gdy ich nie ma – zjada się inne. – Stwierdził uśmiechając się ponuro.

– A ja wierzę, że pewien wędrownych mnich, dawny książę, pokonał Marę, demonicznego króla, kusiciela i jego trzy córki: Tanhę – pragnienie, Arati – niezadowolenie i Rāgę – chciwość i przywiązanie. Wierzę w boga – trickstera, który naigrywa się z nas i kusi, ale świadomość może go pokonać, oddalić a nawet nawrócić, tak jak nawrócił się Mara. Ale przede wszystkim wierzę w świadomość. Książę Śakjamuni, Siddartha Gautama w chwili próby, kładzie dłoń na piasku i wzywa Matkę Ziemię na świadka swojego istnienia. To wielki, symboliczny moment.

– To ezoteryka, moja droga, czyli mity i legendy, ale prawda jest niestety bardziej realna. Pożeranie. Jesteśmy drapieżnikami. I tylko po to, żeby łatwiej było ofiary trzymać w ryzach a nam samym znieść bezsensowny los krwiożerczych bestii, tworzymy sobie uzasadnienia, legendy, bajki i te wszystkie religijno-ezoteryczne dyrdymałki. – Potarł dłonią kolano jakby chciał sprawdzić, czy jest prawdziwy.  

– To świadomość, która współdziała z karmą! Współdziała z przyczyną i skutkiem, z przeznaczeniem i z decyzją. Wolność tańczy z determinacją, tym jest świadomość.

– W takim razie udowodnij, że to co mówisz jest realne.

Wstała, ułożyła usta w delikatny dziubek, przytknęła dłonie do policzków i z całej siły dmuchnęła. Firanka w drugim końcu pokoju, oddalona może o dwa, trzy, metry – lekko się zakołysała. Jej brzeg potrącił imieninową pocztówkę, która stała na półce, chwilową pamiątkę z okazji niedawnej barbórki. Pocztówka spadła na stoliczek, na którym obok herbaty, na spodku, był miód. Kant pocztówki uderzył w łyżeczkę zamoczoną w miodzie. Ta, wystrzelona jak z katapulty, poszybowała w górę i niespodziewanie trafiła jej rozmówcę w policzek.

Schylił się, żeby podnieść łyżeczkę z podłogi, ale niechcący uderzył się w głowę o kant stołu, stracił równowagę i upadł wraz z krzesłem na dywan. Do plamki miodu na jego policzku przywarła martwa mucha, która najwyraźniej zagubiła się w splotach dywanu. Kot, widząc zamieszanie, najpierw się spłoszył a potem dając susa ponad leżącym człowiekiem dostrzegł muchę. Zawrócił i w jednej chwili capnął ją, delikatnie drapiąc mężczyznę w policzek.

­– Omal nie wydłubał mi oka! – Powiedział z wyrzutem, wstając.

– Omal. – Przytaknęła. – Gdybym dmuchnęła jeszcze silniej, mógłbyś stracić życie. – Dodała całkiem serio.    


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.