nieoczekiwany impuls

koan

Nieoczekiwany impuls – koan

Do Pani Elżbiety, a może to była Elwira albo Eugenia, przyszedł dziwny pan a raczej stwór, dziwak, niepokojący ktoś. Potem, rozpamiętując co usłyszała, pani Elżbieta zaczęła podejrzewać, że mógł to być sam diabeł lecz nikomu o tym nie wspomniała, rzecz jasna, gdyż na stare lata nie zamierzała trafić do jakiegoś psychiatria lub podobnego przybytku.

Stare lata to zresztą zbyt mocno powiedziane lecz jak wiadomo rodzinka, no cóż, z nią najlepiej wychodzi się na zdjęciu, rodzinka wzmagała ostrożność. Gdyż rodzinka dyskretnie, bo dyskretnie lecz konsekwentnie czekała, czyhała, czatowała na piękne mieszkano pani Eli, spory zbiór biżuterii i prawa autorskie po mężu, do wciąż granych i popularnych piosenek. Ponadto coś tam w złocie i na lokatach, jakaś inwestycja w mały pensjonat a rodzina na etatach, z kredytami, z hipoteką. Wiadomo spadek, po starej, niepotrzebnej nikomu, byłej diwie, przyda się, oj przyda.

Rzekł diabeł ukłoniwszy się szarmancko, staromodnie i z przesadą (ach, diabły bywają takie teatralne):    

Gdy zamykasz się, zasklepiasz w jednym doświadczeniu, w jednej relacji, gdy pozostajesz sam na sam z nadziejami, które nie zostały spełnione – usychasz jak drzewo, któremu podcięto korzenie. Idź, szukaj, nie ustawaj w dążeniu, nie poddawaj się. Łatwo powiedzieć? Nie jesteś wyjątkowa. Każda istota, nawet twój najszczęśliwszy pod słońcem, przekarmiony kot – doznaje bólu i setek rozczarowań a w końcu, pewnego dnia chore nerki i zbolałe stawy nie pozwolą mu żyć.

Kiedy oglądasz dawne filmy, gdy czytasz klasyczne książki, gdy słuchasz setny raz ulubionej płyty, gdy wspominasz nauczycieli; minione miłości; adoratorów; imprezy, na których byłaś królową balu; gdy wspominasz swego zmarłego męża i cudowne lata waszej świetności – tańczysz z nieboszczykami. Owszem to ładne, nawet się chwali, lubicie tu nieboszczyków ale życie jest po to żyć. Wstań Elu, Elwiro, Eugenio. Idź, szukaj swego i nie pytaj co jest twoje ale bierz nowe. Żyj, do diabła! Idźże! Szukaj! Żyj, babo zgnuśniała. Życie jest po to być żyć!

I poszedł.

Ku zaskoczeniu rodziny, wyczekującej, czyhającej, gotowej nawet na rozliczne ustępstwa i okazjonalne przynoszenie zakupów cioci Eli – Elżbieta, czy też Elwira lub Eugenia oddała kota sąsiadce, drugiej oddała paproć, zakręciła wodę i gaz, zamknęła mieszkanie na trzy spusty i też poszła, w siną dal.

Najdziwniejszy dla niej samej był osobliwy impuls jaki odczuła po wizycie niepokojącego ktosia (być może samego diabła). Przeszła terapię, kolejną terapię i farmakoterapię, doświadczyła wsparcia koleżanek i dawnych przyjaciół, była na dwóch pielgrzymkach, czterech szkoleniach mindfulness ale dopiero tamta, nieoczekiwana wizyta sprawiła, że po prostu poszła w siną dal szukać swego, szukać, żyć i co ciekawe dopiero, gdy wyszła i zatrzasnęła drzwi – ożyła.


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.