pierwszy posłaniec

koan

Pierwszy posłaniec – koan

Odbiorniki rozświetliły się. Wśród uczniów panował jeszcze szum, ale gdy tylko nauczyciel zamrugał i chrząknął wszyscy ucichli. Rozpoczął się wykład:

– Żagiel słoneczny pozwala podróżować z prędkością bliską połowy prędkości światła, to już wiecie. 87,7 km/s według ich miar, tak szybko przemknęliśmy obok gwiazdy w układzie planetarnym na skraju galaktyki. Mieszkańcy planety w tym układzie, jedynej zamieszkałej przez istoty zdolne do obserwacji, nazwali naszą sondę w jednym ze swoich języków Oumuamua, co znaczy „Pierwszy posłaniec”.

Owszem pierwszy dla nich, choć domyślają się możliwej obecności innych istot, są jeszcze na zbyt niskim poziomie technologicznym, aby dostrzec innych przybyszów oraz inne zjawiska. Ich rozwój technologiczny bardzo przyspieszył, ale jak wiele cywilizacji przed nimi – ścigają się z autodestrukcją. Czy zdążą zanim ich własna ekspansja ich zniszczy? Czy pojmą naturę rzeczy? Oczywiście obowiązuje nas dyrektywa o nieingerencji oraz anonimowej obserwacji. Od dawna nie wolno już przyspieszać procesów cywilizacyjnych i zapobiegać kataklizmom. Owszem zdarzają się rasy ekspansywne, które wciąż kolonizują odkryte planety i zamieszkałe na nich gatunki.

We wszechświecie zdarza się wszystko, co tylko jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, każdy przejaw życia i destrukcji. Tam jednak, na odległych peryferiach galaktyki, na obrzeża wszechrzeczy mało kto zagląda. Tamtejsi mieszkańcy są niszą nisz, stosunkowo mało atrakcyjną pod każdym względem. Sami dla siebie są największym zagrożeniem. Odwiedzający obserwatorzy patrzą raczej na skansen ewolucyjny, ciekawe zjawisko badawcze z punktu widzenia ich własnej historii rozwoju cywilizacyjnego. Mogą w pewnym sensie, jak my, obserwować siebie sprzed kilu milionów lat.

Teraz, minąwszy gwiazdę zwolniliśmy. Przed nami ostatnie planety gazowe układu. Niebawem pokonany grawitację układu gwiazdowego udając się jeszcze dalej na skraj galaktyki. Liczba mnoga jest w zasadzie nieadekwatna i nieprzetłumaczalna, gdyż nie my podróżujemy, lecz nasza, skądinąd przestarzała już, sonda bezzałogowa, płaski dysk zbierający informacje. My nie musimy w ten sposób podróżować, co oczywiste. Wystarczy, że zamkniemy nasze zewnętrzne receptory, otworzymy ścieżki umysłów i jesteśmy tam, gdzie chcieliśmy być.

Co ciekawe a może nawet zabawne, owszem bawią nas takie rzeczy, mieszkańcy tego malutkiego układu gwiazdowego z równie małą gwiazdą, którą ich planeta okrąża w czasie 365 obrotów dokoła własnej osi, również mają tego rodzaju zdolności. Podobnie inne gatunki żyjące na planecie, ale po pierwsze – gatunki te w ogóle się ze sobą nie komunikują, są głównie eksterminowane przez gatunek dominujący, a po drugie gatunek dominujący, zdolny do obserwacji niektórych naszych obiektów, rzecz jasna nie rozumie tego – co widzi i na co patrzy. Lecz przede wszystkim nie potrafi wykorzystywać zdolności, w które naturalnie jest wyposażany poprzez cud życia.

Dlaczego, spytacie drodzy uczniowie? Gdyż rasa ta nie rozumie zjawiska życia. Uprzedzę wasze pytania – nie wiemy dlaczego? Istnieje hipoteza, że kiedyś posiadali takie zdolności, ale wraz z rozwojem technologicznym opartym na przemocy, rywalizacji i wyzysku słabszych – utracili je.

A teraz zamknijcie oczy i przeniesiemy się do układu…    


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.