po trupach do celu, bynajmniej

koan

Po trupach do celu, bynajmniej – koan

– A gdybyś miał tylko jedną rzecz zmienić w swoim życiu, drogi, czcigodny Nadnaczelniku, Nadpatrycjuszu, Nadpryncypale umiłowany, co by to było? – Spytał..

– Ach, szanowny, drogi i niemniej czcigodny mistrzu nauk Rymfusie, jeszcze nie otrzymałem nominacji, od sam wiesz kogo, na stanowisko Nadnaczelnika. Pozostaje mi być wiernym patrycjuszem, lojalnym pryncypałem w naszym umiłowanym mieście, co prawda zasłużenie, owszem z niezbędnym przyimkiem nad, pisanym łącznie, wszak – Nadpatrycjusz chrząknął znacząco – doceniam twoje lizusostwo i z pewnością nie zapomnę o wygłaszanych przez ciebie pochlebstwach w chwili próby.

– W chwili próby? – Zdziwił się mistrz nauk.

– Owszem, w chwili, gdy doczekam się kolejnego szczebla awansu na drabinie mojej wspaniałej, oszałamiającej kariery. Nie zapomnę, jak wiesz, nigdy nie zapominam. Bez lizusostwa żadna władza nie może istnieć. Co innego, gdy przychodzi kryzys, dawni pochlebcy stają się wrogami, zazwyczaj nie wahają się wbić noża w plecy. Nie jestem naiwny, Rymfusie. Jak by co…wbiję ci go pierwszy. – Nadprycncypał zaśmiał się złowieszczo. – Wszak nie przez przypadek w moim herbie rodowym jest motto: Po trupach do celu, bynajmniej!

– Bynajmniej? – Rymfus ponownie się zdziwił, co trochę nie przystało zależnemu od Nadpryncypała wykładowcy trzeciego stopnia w tutejszym uniwersytecie zaocznym.

– Ach to? Owszem, partykuła negująca bynajmniej została użyta w niewłaściwy sposób. No cóż, mój pradziad, który kupił herb rodowy na jakiejś wyprzedaży, wzbogaciwszy się na handlu złomem, był półanalfabetą i używał słowa bynajmniej jako partykuły potwierdzającej. To częsty błąd. Ludowego pochodzenia się nie wyprę, drogi mistrzu nauk, a nawet pomaga mi ono, do pewnego stopnia, w mojej karierze, w wędrówce na szczyt. Na sam szczyt! No ale dość tych pogaduszek. – Nadpryncypał nieoczekiwanie walnął pięścią w stół i wstał przewracając wyściełane suknem krzesło. – To ja przyszedłem do ciebie z pytaniem o jedną rzecz, którą powinienem zmienić by dalej się piąć po szczeblach kariery aż na sam szczyt. A ty mnie tu podchwytliwie, przebiegle zagadujesz i bawisz się w ping ponga jak jakiś psycholog. Zmień pytanie pacjenta w kolejne pytanie i zadaj jako nowe pytanie. Znam te sztuczki. Odpowiadaj! – Wrzasnął.

­ – Jestem psychologiem – bąknął Rymfus.

­ – Wiem, że jesteś, dlatego do ciebie przyszłem. – Nadpratrycjusz zająknął się. – Widzisz do czego mnie doprowadziłeś, zaczynam kaleczyć mowę ojczystą! Zawsze tak się dzieje, gdy wpadam w irytację. Mów, konowale!

W tej samej chwili do gabinetu mistrza nauk, profesora trzeciego stopnia tutejszego uniwersytetu zaocznego, imć Rymfusa, wpadło dwóch uzbrojony po zęby ochroniarzy zaniepokojonych hukiem upadającego krzesła i wrzaskiem Nadpryncypała. Pierwszy odbezpieczył pistolet a drugi, wystrzelił z paralizatora w kierunku mistrza nauk Rymfusa. Mistrz nauk padł, kilka razy fiknął nogami, przez jego ciało przeszedł dreszcz i znieruchomiał.

Ochroniarz zbliżył się do leżącego, zbadał puls i orzekł:

­– Nie żyje. Za mocny impuls ustawiłem, wasza czcigodność.

– No i się k*rwa nie dowiedziałem. – Nadpryncypał pokręcił głową. – Zwodził mnie, zwodził aż padł trupem. Posprzątajcie tu. Trzeba poszukać nowego psychologa, trudno.


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.