przesłanie

koan

Przesłanie – koan

– Słyszałem, że odwiedziła cię wczoraj wiedźma.

– Owszem, ale nie zrozumiała mojego przesłania. Rozumie tylko język siły, jak większość. – Rzekł B’Ozon Niepogodny do swego przyjaciela, mistrza kowalskiego Walentego Kowalskiego, który we wsi, z powodu deficytu kadr, pełnił też rolę grabarza, oraz (doraźnie) producenta trumien.

­– A jakie było twoje przesłanie?

– No cóż. Jestem w takim okresie życia, że niemal wszyscy moi mistrzowie, nauczyciele, wychowawcy a także rodzina, przyjaciele i…dawni wrogowie nie żyją, są nieboszczykami, umarli. To wiele zmienia w życiu człowieka a co dopiero w moim fachu, że się tak wyrażę…magicznym.

– I co ona na to? – Kowal zastanowił się i po chwili dodał: – One teraz wszystkie myślą targetami, projektami, biznesami, im ple men ta cja mi –przesylabizował – efektywnością korporacyjną, wynikami, ebitami. Nie pogadasz z nimi. Nic nie rozumieją a kiedy przychodzi trzeci krzyżyk, czwarty nie mówiąc już o tym, gdy milowymi krokami zbliża się piąty – wariują. I co ona na to? – Powtórzył.

– Wiedźma przyszła, rzecz jasna po zaklęcie młodości, sądziłem, w pierwszej chwili, że przyszła po zaklęcie mądrości, dałbym z chęcią. Sama przyjemność obdarzyć kogoś mądrością. Ale ona swoje: nie chce mądrości, na co komu mądrość, chce młodości. – Odpowiedział B’Ozon. Zamieszał cienkie piwo w dzbanie, nalał i stwierdził: – W każdym razie skończyło się jak zawsze: przemocą. Byli bez szans. Cholerni amatorzy.

– Bez szans, jasne. – Przytaknął kowal Walenty. – Ale ty mi wytłumacz B’Ozonie, co chodzi z tymi zgonami, bo nie bardzo rozumiem? Może twoje przesłanie jest coś nie tego? Bez urazy, ale chowałem własnoręcznie setki umarlaków, kilku sam wpędziłem do grobu, nierzadko jednym ciosem młota i póki żyję nie za zbytnio się zastanawiam ja, czy to aby nie moja kolej na spotkanie Ostatecznej Towarzyszki Ostatniego Oddechu.

– Ty mnie nie pytaj kowalu, tylko sam pomyśl. Wielka OTOO przyjdzie w porę, zawsze przychodzi w porę. Ty zastanów się, co to za sytuacja, gdy wokół ciebie nagle nie ma nikogo, kto by reprezentował przeszłość, twoją przeszłość, twoją historię? Sam sobie odpowiedz, co to zmienia? – Stwierdził B’Ozon Niepogodny.

– Ten stan, jak żeś rzekł magu, daje ci ogromną moc, to pewne. Inni się tego boją a ty nie, więc coś w tym jest? Ale co? Nadal nie wiem. W każdym razie wiedźmę bardzo nastraszyłeś, więc może jednak zrozumiała twoje przesłanie?


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.