przypuszczaj

koan

Przypuszczaj – koan

Dziwne i niesłychane nauki mistrza el Misterio del Yo

– Señora del Mar, czy mistrz pozostawił po sobie religię? – Spytała Soledad Ortega, która od pewnego czasu terminowała u znanej wieszczki.

– Ależ w żadnym wypadku. Mistrz el Misterio del Yo nie był człowiekiem religijnym. To o czym mówił i pisał nie miało być podwaliną jakiegoś nowego systemu klerykalnego, czy też próbą zreformowania istniejących wierzeń. Mistrz wyrażał swoje przekonania w dość luźnej formie, najczęściej w postaci metafor, krótkich przypowieści, czasem nawet żartów. Żałuj, że go nie znałaś, był uroczym, radosnym człowiekiem, choć często zamkniętym w sobie. No właśnie, no widzisz. – Del Mar zaśmiała się wesoło i klasnęła w dłonie jak mała dziewczynka. – Śmieję się z samej siebie, gdyż jedno z przesłań mistrza brzmiało: niczego nie żałuj, nigdy.

– Z tego co wiem nie pozwalał również tytułować się mistrzem? – Doña Ortega spytała jak zwykle bardzo dociekliwa.    

– Ani mistrzem, ani nauczycielem, ani guru, ani przewodnikiem. Nic z tych rzeczy. Nie używał nawet przydomka don. Mówiliśmy do niego po prostu el Yo

– Więc kim był?

 – Jedynym jego celem było zachęcanie ludzi do podjęcia działań, w wyniku których żyłoby im się łatwiej i przyjemniej. Uważał, że wystarczy czasem jeden impuls, jedna chwila, jedno spotkanie z drugim człowiekiem a nawet przypadkowe przeczytanie jakiegoś zdania na murze, aby radykalna zmiana nastąpiła. Znienacka, jak grom z jasnego nieba.

– Trochę podobnie jak zbyło ze mną. – Stwierdziła Soledad.

 

– Mistrz znał odpowiedź na każde pytanie, choć nie był wcale wyjątkowym erudytą i nie popisywał się swoją wiedzą ani doświadczeniem. Niektóre odpowiedzi były zaskakujące ale zawsze w pewien sposób niesłychanie trafne. – Stwierdziła señora Luz del Mar Marayan otwierając album ze starymi zdjęciami, jakich używano kiedyś do przechowywania papierowych fotografii. I po chwili dodała wskazując placem na niektóre postacie: – Od jakiegoś czasu z grupą przyjaciół próbujemy usystematyzować myśli i przekonania el Yo. Niekiedy też dodajemy własne interpretacje. Może dlatego sprawia to wrażenie religijnych dogmatów. Jednakże każde z nas doświadczyło osobistej, indywidualnej, intymnej przemiany dzięki słowom mistrza, dlatego podjęliśmy się zadania stworzenia i usystematyzowania jego dzieła. Od pewnego czasu układa się to w rodzaj księgi a może nawet listy przykazań. W każdym razie jego słowa nie jeden raz zdziałały już cuda. – Del Mar znowu się zaśmiała. – Zganiłby mnie za słowo przykazanie, choć w zasadzie nikogo nie ganił.

– Mam setki pytań. – Na twarzy Soledad Ortegi pojawił się wypieki. – Jestem taka ciekawa, ale może zacznę od przykazań, które nie są przykazaniami. Jakie jest pierwsze albo może najważniejsze? – Spytała.

­– Jedno już wymieniłam: niczego nie żałuj, nigdy. Nie wiesz, czy droga, która wciąż wydaje ci się lepsza nie okazałaby się drogą do więzienia a ta, którą idziesz, z pozoru gorsza, może prowadzi do prawdziwego domu? Jak widzisz proste stwierdzenie a jednak bardzo dwuznaczne. Co to znaczy, że coś jest lepsze lub gorsze? Co jest więzieniem? Co jest drogą? Co jest prawdziwym domem? El Yo nie układał swoich przesłań w jakąś hierarchię. Nie uznawał żadnego za ważniejsze albo mniej ważne. Stawiał pytania. Czasem bez odpowiedzi. Przyszło mi do głowy jeszcze inne przesłanie, do którego często wracał, więc może uznawał je za ważniejsze od innych: przypuszczaj.

– Przypuszczaj? – Zdziwiła się Ortega.

– Przypuszczaj – powtórzyła Luz del Mar Marayan. Odszukała właściwy fragment w swoich notatkach i odczytała: – El Yo rzekł kiedyś: przypuszczaj, podpuszczaj, podpowiadaj, próbuj, powątpiewaj, pluj, podważaj, parskaj śmiechem. Nikomu i niczemu nie wierz. Wszyscy się mylą. Prawda jest tylko hipotezą albo źródłem przemocy, gdy jedni chcą narzucić drugim swoje pomysły na życie. Śmiej się, gdy słyszysz <<niepodważalne prawdy>>. Śmiej się, gdy zostaną podważone. Śmiej się, gdy wyrzucą je na śmietnik. Śmiej się, gdy zastąpią stare prawdy, nowymi. Jednakże śmiej się w duchu, tak żeby nikt nie widział i nie słyszał. Masz być wolną istotą a nie trafić na stos za obrazę czyjejś prawdy.


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.