pusta łódź

koan

Pusta łódź – koan

– Co robisz, imć Jaremo Radomyśle? – Zdziwił się gajowy Druś przypatrując się jak leśny czarodziej, znany jako Jarema Radomysł Słupek zabija deskami okna w swoim domku na drzewie.

– Wynoszę się i ponadto od dzisiaj nie nazywam się Jarema Radomysł Słupek ale Jan Nowak, jak dwieście trzy tysiące dziewięćset osiemdziesiąt pięć osób w tym przepięknym kraju. Sprawdziłem.

– Ale co się stało? Ale dlaczego? Ale co to za pomysł? – Gajowy już trzeci raz okrążał drzewo, na którym od niepamiętnych lat mieszkał leśny czarodziej świadczący rozliczne usługi dla tutejszej społeczności.

– Inwazja, przesyt, naruszanie prywatności. Krasnale przychodzą na herbatkę a potem zostają na całą zimę, bo jakże ich wygonić na mróz. Na początku jest jeden ale potem okazuje się, że ma kuzyna i dwóch siostrzeńców. Też bezdomni. Wiedźmy przychodzą niby po zioła, po poradę w kwestii sproszkowanego bielunia a potem: pożycz stówkę, pomasuj stópkę, nasmaruj maścią główkę. Jak odmówisz, to obgadają cię po całym lesie albo rzucą plotkę, że z ciebie molestant i męski szowinista. Wędrowny grajek – napraw mu trąbkę. Handlarz amuletami – kup od niego bezwartościowe zęby z plastiku, bo musi wyrobić target, inaczej szef go zwolni. Wędrowny kaznodzieja – uszanuj jego szowinistyczne poglądy, bo inaczej naśle na ciebie inkwizycję. Drwale, krasnale, myśliwi, kłusownicy, politycy, gnomy, strzygi, wampiry, koboldy, trolle, orki, ogry, diabliki, wilki, jenoty, lisy i borsuki – cała ta hołota przychodzi, dzwoni o świcie, bombarduje i chce na kredyt porady, odczynienia uroku, nauki zaklęć, sugestii, wsparcia, zrozumienia, zaklęcia, leków na depresję, szczęścia i dobrobytu. Na kredyt! Na zeszyt! Wiesz ilu mam zapisanych na zeszyt krasnali, jenotów i koboldów?!

– Ilu? – Spytał gajowy Druś czwarty raz okrążając drzewo i domek leśnego czarodzieja, zastanawiając się, czy mógłby korzystać z niego od czasu do czasu pod nieobecność Jaremy Radomysła, gdy na przykład pani Drusiowa będzie w złym humorze albo wygoni go z domu z powodu jakiejś błahostki.

– Ilu dłużników? Od cholery ! – Wrzasnął mag. – Rok temu przestałem liczyć!

– A nazwisko? – Spytał gajowy, dlaczego akurat Nowak?

– Jan Nowak. – Leśny czarodziej rzucił worek na wózek, do którego upchał kilka najpotrzebniejszych rzeczy. –  Dlatego, że to najpopularniejsze nazwisko i imię. Chcę zniknąć w tłumie. Chce być anonimowy, wreszcie to do mnie dotarło. – Usiadł na wąskiej ławce służącej za kozioł w jego wehikule. Wyszperał książkę i przeczytał uroczystym tonem: – Kto potrafi uwolnić się od głodu zwycięstwa i sławy, obniżyć lot i zgubić się pośród zwykłych ludzi? Ktoś taki płynie jak Tao, niewidoczny, wędruje przez świat jak samo życie. Bez imienia, bez domu. Jest zwyczajny i niczym się nie wyróżnia. Z pozoru głupiec, nie zostawia śladów, nie ma władzy, ludzie o nim nie mówią. Ponieważ nikogo nie osądza, sam też nie jest osądzany. Oto człowiek doskonały. Jego łódź jest pusta. – Czarodziej wziął oddech. W stronę gajowego rzucił worek, który przed chwilą załadował na wózek i doczytał:
Jeśli potrafisz opróżnić swą łódź, płynąc przez rzekę świata, nikt nie będzie na ciebie nastawać, ani szukać z tobą zwady.

Schował książkę za pazuchę. Cmoknął na starego muła i ruszył leśną drogą. Gajowy miał zamiar coś krzyknąć, spytać o klucze do domku na drzewie ale nie powiedział nic, tylko stał jak wryty.  


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.