Jak rafał zmienia świat

Jak Rafał zmienia świat – koan

Wszystko zaczęło się od zmiany diety. Coś mnie podkusiło i obejrzałem film o zdrowym odżywianiu. Spodobało mi się, że dieta może dawać ozdrowieńcze skutki, spadek wagi, przyrost siły. W końcu po kilku próbach zmieniłem dietę. Warzywa, owoce, brak nabiału, znacznie mniej mięsa, w końcu całkowity weganizm, eliminacja kawy i alkoholu. Rzecz jasna koledzy się ze mnie nabijali ale niektórym to nawet imponowało. Co gorsza wdałem się w sport i wtedy na dobre się zaczęło. Trenowałem, i to z przyjemnością.

Po kilku tygodniach doszedłem do wniosku, że praca którą wykonuję mnie nie satysfakcjonuje. Od tej chwili zacząłem się okropnie, potwornie, przeraźliwie męczyć każdym dniem w pracy. Dobijała mnie rutyna i nepotyzm, kolesiostwo i niekompetencja niemal na każdym szczeblu zarządzania. Wcześniej nie odważyłbym się nawet pomyśleć w ten sposób. Urząd, w którym pracowałem przestał spełniać moje oczekiwania – napisałem lakonicznie w wypowiedzeniu i rzuciłem pracę, po 5 latach pełnienia funkcji starszego referenta.

Teściowe rzecz jasna mnie potępili, za egoizm i brak odpowiedzialności za rodzinę. Dlatego już po trzeciej fali wyrzutów i pyskówce ze strony teściowej zażądałem od żony natychmiastowego wyprowadzenia się od teściów. Zgodziła się z oporem ale po miodowym miesiącu bis, w wynajętym mieszkaniu, żona zaczęła tęsknić za dawnym życiem, czytaj: za rolą córki. Idylla się skończyła. Zaczęły się kłótnie i histerie. Święta spędziliśmy już osobno. Ona pojechała do rodziców a ja do przyjaciół.

W końcu również syn stwierdził, że woli mieszkać u dziadków w ich pięknym domu na przedmieściu, niż w ciasnym mieszkaniu i zdecydował, że zamieszka z matką, czytaj: z teściami i zależną od nich córką. Na wiosnę złożyłem pozew o rozwód. Ale to był dopiero początek zmian.

Zmieniłem zawód, ubranie, nawyki, samochód, fryzurę – wszystkie detale. Zgłosiłem akt apostazji w swoim kościele. Myślicie, że na tym koniec? Zacząłem obserwować, że wraz z moimi osobistymi zmianami zmienia się również rzeczywistość. Na początku symptomy były dziwne i groźne. Tu celebryta – oszust został prezydentem, tam w liberalnym kraju z tradycjami załamała się demokracja. Gdzie indziej niekompetentny, zakompleksiony nieudacznik zaczął rządzić krajem, w jeszcze innym miejscu kraina płynąca ropą naftową bankrutowała, a ludzie głodowali.

Gdy składałem pozew wybuchły pożary w największej na planecie tajdze. Spłonęła w siedemdziesięciu procentach. Gdy występowałem z kościoła miał miejsce pożar katedry. Gdy wyprowadziłem się do innego miasta pożary spustoszyły cały kontynent. Spłonął w osiemdziesięciu procentach. Gdy obroniłem dyplom w nowym zawodzie – załamanie klimatu.

W końcu byłem pewien, że te koincydencje nie są przypadkowe. Im bardziej zmieniałem się ja, tym bardziej zmieniał się świat. Co gorsza, gdy ja czułem się coraz bardziej wolny, niezależny i w jakiś sposób antysystemowy, tym bardziej rozpadał się system wokół mnie.

Początkowo, miła lekarka psychiatra, niejaka doktor Lelak, twierdziła, że to zwykłe post-interpretacje. Jej zdaniem wtórnie przypisywałem znaczenie do minionych zdarzeń osobiście je interpretując. Fałszywy związek pomiędzy historią jednostki (ja) a historią globalną (świat). To kwestia lęku.

– Wszyscy trochę się boimy w tych dziwnych czasach – stwierdziła.

– Ale dlaczego czasy były nudne, rutynowe, przewidywalne, gdy ja byłem nudny a stały się nieprzewidywalne i dziwne, kiedy zdaniem wielu ludzi ja stałem się dziwny i nieprzewidywalny? – Spytałem.

Wtedy lekarka, uznała, że mam lekką paranoję i zaczęła mnie leczyć na taką właśnie przypadłość. Oczywiście lekarstw nie brałem. Nie dowierzałem jej diagnozie. Czułem podskórnie, że historia współczesna ma ze mną jakiś szczególny związek. Zacząłem mieć prekognicje, czyli trafnie przewidywać co się wydarzy w powiązaniu z moimi decyzjami. Mój najmniejszy życiowy ruch, nawet lekka zmiana, wzbudzały niemal natychmiast zmianę globalną. Szedłem wcześniej spać, niż zwykle – afera z urzędnikiem państwowym. Wypowiadałem niekorzystną umowę – zerwana unia celna. Rozstałem się z kolejną partnerką – kryzys emigracyjny. W końcu…wirus.

– Wirus to moja wina. – Oznajmiłem na kolejnej wizycie.

– Panie Rafale – lekarka odezwała się troskliwie – to tak, jakby pan powiedział, że również pana winą jest aneksja Krymu i wojna w Syrii. Niech pan spojrzy na to krytycznie. Nie może pan wpływać na globalne ocieplenie ani na wydarzenia na innym kontynencie. Jest pan zwykłym człowiekiem a nie jakimś prezydentem. – Powiedziała spokojnym, kojącym głosem starannie ukrywając ironię a może nawet pogardę. Zanotowała coś w karcie i po chwili spytała? – Czy przyjmuje pan Rispolept według wskazań? – Spojrzała badawczo.

Skłamałem kiwając stanowczo głową na potwierdzenie. Wolałem skłamać niewerbalnie, gdyż głos mógł mnie łatwo zdradzić.  

– No dobrze, w takim razie podwyższymy do 3 miligramów dwa razy dziennie i zobaczymy? – Powiedziała.

Wtedy palnąłem, choć nie żałuję. Był koniec stycznia.

– Niestety nie zobaczymy. Zamierzam zmienić pracę. Dlatego wirus pojawi się tutaj i będzie masowa kwarantanna. Wszystko zamkną. Szkoły, sklepy, urzędy, przychodnie. Ludzie utkną w domach. Przykro mi. Jednak nie mogę dłużej wytrzymać w tej robocie. Szef jest idiotą a nic nie zapowiada, że zmienią szefa. Chyba też wyjadę z miasta. Może gdzieś na Mazury albo w Bieszczady? W każdym razie kolejnej wizyty na pewno nie będzie.

– No cóż panie Rafale, w takim razie 4 miligramy dwa razy dziennie. A jak nie pomoże, to szpital i obserwacja.

Minęły dwa miesiące. Mieszkam w małej mieścinie na Podlasiu. Cudowne miejsce. Doktor Lelak dzwoniła do mnie już cztery razy. Nie odbierałem. Nagrała się. W głosie odczuwalna była histeria.

Z tej strony doktor Lelak. Tylko niech pan się nigdzie nie wyprowadza! Wierzę panu! Proszę zostać w mieście i najlepiej nic nie robić. Niech pan nic nie zmienia! Acha! I niech pan odstawi Rispolet. Albo nie! Niech pan nie ostawia! Już sama nie wiem. Koniecznie proszę oddzwonić.       

Zamów “81 Tajemnic” w przedsprzedaży, a dostaniesz GRATIS e-booka (kliknij w obrazek)

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie preorder22-1024x768.jpg

Ale o co chodzi? (skrócona interpretacja tego koanu) na “81 Tajemnic” (kliknij w obrazek)

Zobacz interpretację na 81tajemnic.pl

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie KONKURS2-1024x734.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie introspekcja-1024x902.jpg

Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Zobacz interpretację tego koanu na 81tajemnic.pl

Interpretacja

Zamów "81 Tajemnic" w przedsprzedaży, a dostaniesz GRATIS e-booka (kliknij w obrazek)

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie preorder22-1024x768.jpg

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie KONKURS2-1024x734.jpg

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.