rak piersi

Rak piersi – koan

Rak. Ciekawe, że gdy powiesz słowo: rak rzadko pojawiają się skojarzenia ze skorupiakiem, na przykład popularnym rakiem błotnym, lecz natychmiast pojawia się lęk. Znacie to przełknięcie śliny, nerwowe odwrócenie wzroku, pstryknięcie długopisem. Lęk paraliżuje. W naszym świecie słowo „rak” to słowo tabu.

Pod prysznicem, któregoś wieczoru wyczuwa guzek, delikatne zgrubienie, którego z pewnością wcześniej tam nie było. Miękka i elastyczna pierś nagle ma w sobie to coś, coś obcego. Po tym odkryciu nie śpi całą noc. Rano Internet. Porady. Komentarze. Jak źle to wygląda? W końcu wyskakuje z pieniędzy, wydaje ostatni gorsz, pożycza, płaci rzecz jasna za wizytę u najlepszego specjalisty w mieście, bo nie sposób czekać, w lęku, na kolejkę w enefzecie.

Po mammografii wie, że jest źle. Znowu wydatki. Kolejne badania. Tomograf. Markery.

– No niedobrze mówi doktor, kolejny najlepszy w mieście chirurg, do którego trafiła. Dlaczego oni zawsze tak przeciągają końcówki i połykają samogłoski? – Zastanawia się. Następny proszsz, no niedobszsz, proszsz się rozebra. I dlaczego tak strasznie bazgrzą?

Pada kolejne słowo. Słowa mają moc. Mastektomia. Być może podwójna, gdyż w drugiej piersi też są guzki. Mastektomia? – dopytuje. O wszystko trzeba dopytać. Słowa, zwłaszcza te wypowiadane przez lekarza, są jak brzytwy. Amputacja obu piersi. Doktor rekomenduje, żeby obie. To może przeciwdziałać nawrotom. W końcu pada to najgorsze słowo: czekamy na wyniki, zobaczymy co pokaże biopsja – mówi doktor.  

Dopiero w szpitalu usłyszała od starszej pielęgniarki nowe słowo: Amazonki.

– Wiesz dziecko kim były Amazonki? – spytała.

– Kobiety po mastektomii, takie beznadziejne stowarzyszenie okaleczonych kobiet? –  Odpowiedziała ze wściekłością.

– Amazonki, to dawne wojowniczki. Tworzyły niezależną społeczność wyłącznie kobiecą, gdyż sądziły, że tylko kobiety mogą zrozumieć kobiety. Mężczyzn uważały za gorszych zarówno z powodu ich ułomnych ciał i jak słabej duszy.

– Ułomnych ciał? – Zdziwiła się. – Przecież to nasze, kobiece ciała, są ułomne.

Pielęgniarka zaśmiała się i dotknęła jej dłoni.

– Czy mężczyzna potrafi nosić w swoim ciele dziecko a potem je urodzić? Czy rozumie potrzeby dziecka bez słów? Czy mężczyzna potrafi znosić ból ciąży i porodu a potem świadomie ten proces powtórzyć rodząc kolejne dzieci? Czy mężczyzna potrafi wykarmić dziecko piersią? Czy potrafi znosić zapalenie piersi i pogryzienie sutków, gdy dziecko jest głodne? My kobiety płacimy za to cenę. Jesteśmy jak Amazonki nie dlatego, że tracimy pierś, ale dlatego, że jesteśmy niezwykle waleczne. Strzeżemy swoich terenów przed liczniejszymi armiami składającymi się z mężczyzn i ich praw.

Pielęgniarka odsłoniła bluzkę, zsunęła stanik i pokazała bliznę.

– Jakich terenów musimy strzec? – spytała.

­– Potrzebujesz dziecko strzec siebie. Zbyt wiele oddawałaś innym stąd ten zapieczony ból. Pokochać siebie to znaczy wyzdrowieć, ale żeby wyzdrowieć musisz stać się wojowniczką.

______________________________________________________________

inne koany

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.