Rozmowa z ojcem

koan

Rozmowa z ojcem – koan

– Ostatnio ciągle wraca temat: kto ma rację. A w zasadzie zawsze chodzi o to, kto mówi prawdę, albo kto prawdę poznał, kto ją właściwie ujął, rozpoznał jej sens a nawet kto się przebudził? Gdzie się rozejrzysz: fałszywi prorocy, chybieni nauczyciele, niewiarygodni politycy. Co o tym sądzisz, ojcze? Czy można udawać oświecenie, albo mądrość?

– Są ludzie, którzy przeczytali sto książek na dany temat, tylko po to żeby utwierdzić się w swoich przekonaniach i w rezultacie…i tak gówno wiedzą. Przez pewien moment noszą wysoko zadarte głowy, uchodzą nawet za mądrych a niekiedy za doskonałych a potem…depresja, smutek, kieliszek. Można symulować wiedzę i dysymulować głupotę, zwłaszcza tę emocjonalną. – Zaśmiał się jakby opowiedział najśmieszniejszy dowcip o teściowej w czasie wesela.

– No a my? – Spytał i uważnie przyjrzał się twarzy ojca jakby po samej minie zamierzał odgadnąć odpowiedź.

– Co masz na myśli mówiąc „my”, synu?

– My dwaj. Czytamy mnóstwo książek, oglądamy interesujące filmy, rozmawiamy. Skąd możemy wiedzieć, że my również nie jesteśmy jakimiś błaznami, którzy udają duchowe oświecenie, mądrość, oczytanie, erudycję? Albo skąd możemy wiedzieć, że nie jesteśmy w błędzie? My też ferujemy oceny, często szydzimy, ironizujemy, częściej, co prawda, robisz to ty, niż ja lecz obaj nie stronimy od aluzji, złośliwości i kpiny. Może po prostu jesteśmy przemądrzałymi skur*synami? Może również przez nas mówi narcyzm i zadufanie? W końcu czeka nas rozpacz, osamotnienie i deprecha, jak większość błaznów?

– Skąd wiem, że jestem mądry, o to chcesz spytać? Czy raczej skąd wiem, że ty jesteś mądry, mój synu?

– I jedno i drugie. – Odpowiedział śledząc wzrokiem za ojcem, który posprzątał już kuchenny blat i zabrał się za czyszczenie kuchenki. Widział go kątem oka, nieco z boku ale wyraźnie dostrzegał, że ojciec cały czas jest radosny.

– Nie da się tego dowieść empirycznie ani naukowo, czy ktoś jest mądry albo przebudzony, oświecony, lub czy dostąpił nirwany lub innego błogostanu, który sprawia, że człowiek taki odczuwa harmonię i zrozumienie. Ja to rozpoznaję po oczkach.

– Po oczkach?

– Tak, po rozbieganych oczkach, po uśmieszkach i dziwnych grymasach. Czy to kobieta, czy też mężczyzna reagują w podobny sposób. Ściemniacz, fałszywy mędrzec, chybiona nauczycielka mają rozbiegane oczka a gdy na chwilę zatrzymują ten oczopląs, uśmiechają się nieszczerze, nieco głupkowato, a potem uśmiech ten zmienia się w grymas. Ta, ledwie widoczna przez ułamek sekundy, mina – jest pointą. Wiesz skąd się biorą ten oczopląs i uśmieszek? – Ojciec zawiesił głos, przerwał wycieranie kuchenki i uważnie spojrzał na syna napotykając jego wzrok. Obaj przez chwilę milczeli. Nie czekając na odpowiedź ojciec odwróciwszy głowę w stronę czajnika, który przetarł ściereczką, stwierdził: – Ten grymas mówi: Jestem zażenowany oszustwem, którego właśnie dokonałem. Nie wierzcie mi, ja sam sobie nie wierzę. Powtarzam jakiś stek kocobołów ale nie wiem co znaczą? Moje oczytanie oraz inteligencja pomagają mi wygłaszać gładkie słowa ale w gruncie rzeczy ich nie rozumiem.

– A co to znaczy rozumieć? Co to znaczy być prawdziwie prawdziwym, ojcze?  

Stary człowiek wzruszył ramionami, wydął policzki jak dziecko, które zamierza zdmuchnąć świeczkę lub wypluć wodę, odłożył szmatkę i rzekł:

­– Pamiętasz co ci powiedziałem w dniu, w którym umarłem?

– Powiedziałeś: Mamy tylko modele, przybliżenia, teorie, hipotezy. Nieustannie się mylimy, kto sądzi inaczej jest błaznem lub głupcem. A ja dodałem wtedy: Na jedno wychodzi błazen to głupiec a głupiec jest błaznem.

– No to znasz odpowiedź.

– Znam. Dobranoc ojcze, śpij dobrze.

– Dobranoc synu. – Ojciec odpowiedział i zgasił światło w kuchni.      


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.