sanga

Sanga – koan

– Bo my wspólnotą jesteśmy, rodziną – stwierdził buddysta borsuk.

– Rodziną? Ty i ja? – Zdziwił się lis.

– Owszem, my wszyscy. Ty, ja, łasic Janek, nawet kruk i sowa. Wszyscy w lesie.

– I zające też? – Lis zrobił zdziwioną minę.

– Zające też – potwierdził borsuk.

– Co ty opowiadasz, przecież my, lisy polujemy na zające. Ofiara i sprawca. Drapieżnik i pokarm.

– A kiedy ostatnio upolowałeś zająca i powiedzmy schrupałeś jakiegoś co do kosteczki? – Wtrącił łasic Janek.

– No, szczerze mówiąc nigdy – stwierdził lis po krótkim namyśle.

– No sam widzisz, bo ty głównie ze śmietników resztki po ludziach wyżerasz. Taka jest prawda. – Borsuk potarł pyszczek z odrazą choć sam był padlinożercą.

– Wszyscy w naszym lesie żremy śmieci po ludziach – stwierdził łasic Janek.

– I dlatego wszyscy jesteśmy rodziną. Jak mówią buddyści – sangą. Musimy się wspierać, gdyż czasy są ciężkie a las znika z każdym uderzeniem siekiery. – Stwierdził buddysta borsuk.

– Cholerny nowy ekosystem, w którym człowieki są najgorszym drapieżnikiem a właściwie jakąś tą, jakąś tą no…– lis szukał odpowiedniego słowa.

– Wścieklizną – rzucił łasic.

– Dokładnie – lis poruszył kitą. – Zarazą są. Tylko mi nie mów, że człowieki też należą do rodziny, znaczy się po twojemu do sangi – lis uważnie spojrzał na borsuka.

– Kiedyś człowieki należały, jak my, do wielkiej sangi ale się wynaturzyły. Teraz są w rozpaczy, gdyż nieustannie doświadczają nietrwałości, cierpienia i uzależnienia. Ciągle chcą coś mieć, czymś rządzić, czegoś pragną. Chcą więcej i więcej. Człowieki przestały umieć żyć. Każdy dzień odbiera im iluzje władzy. Dlatego z lęku wciąż tworzą nowe iluzje. W efekcie sieją zagładę. Nie należą już do naszej sangi. Większość człowieków czeka marny los, tyle złego mają na swoich sumieniach. – Stwierdził borsuk.

– Ale co nam do tego, my giniemy – warknął lis.

– Otóż nie, drogi lisie – borsuk uniósł pyszczek. – Dzięki głupocie ludzi, my zwierzęta mamy więcej szans na zbieranie dobrej karmy, dobrej energii, czyli dobrej zasobności duchowej. Jest nas tak mało, że zamiast walczyć ze sobą, jak to było zapisane w naszych genach, kooperujemy a nawet wspieramy siebie. Kruk ostrzega sarny i łasice, sarny alarmują lisy, lisy dają sygnał borsukom.

Co więcej wszyscy mamy tylko jednego wroga, człowieka. On, wróg nasz, jest dla nas wielkim nauczycielem. Żremy ichnie śmieci ale dzięki temu nie zżeramy siebie. – Rzekł borsuk. – Giniemy fizycznie ale duchowo stajemy się potężniejsi niż wielu ludzi. Tak działa karma, tak wspiera nas sanga. Wielu człowieków w przyszłości stanie się robakami, utracili swoją szansę, my staniemy się wspaniałymi ludźmi, lisie…i nie zmarnujemy swojej szansy.

____________________________

inne koany

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.