– Tolerancja to puste słowo, chętnie używane, ale puste – powiedział.
– Dlaczego tak sądzisz? Przez całe życie starałam się być tolerancyjna.
– Puste, gdyż ludzie domagają się tolerancji, kiedy jakaś sprawa ich dotyczy, chcą być wtedy rozumiani i akceptowani, ale zapominają o wyrozumiałości, kiedy chodzi o innych.
– Nie zawsze tak jest, są ludzie, którzy wykazują się empatią. Ja zawsze starałam się brać dobro innych po wzgląd. I okazywać elementarny szacunek, nawet w sprawach spornych lub dwuznacznych. – Stwierdziła.
– To nie jest kwestia szacunku, ale utraconej wspólnoty. Dziś ludzie słuchają muzyki w swoim ogrodzie i nie obchodzi ich, że sąsiedzi wtedy usypiają dziecko. Palą papierosy na balkonie i nie zwracają uwagi, że dym leci do sąsiadki chorej na astmę. Ogrzewają swoje domy śmieciami. Robią kariery dzięki nepotyzmowi, szkodząc innym by ich nie wyprzedzili w wyścigu szczurów.
– Ale to są detale, w sprawach naprawdę ważnych ludzie okazują solidarność… – Kobieta uniosła głos.
Anioł odwrócił głowę, zatrzepotał skrzydłami jakby zamierzał odlecieć, potarł czoło i w końcu rzekł:
– Kobieto, za życia byłaś sędzią sądu rejonowego. Wydawałaś wyroki na podstawie częściowych dowodów, niepewnych faktów, poszlak, domysłów oraz interpretacji. Przewijali się przed tobą świadkowie, którzy kłamali i niewinnie oskarżeni, którzy nie mieli dostatecznej obrony. O czym ty mówisz? Podejmowałaś decyzje zmieniające ludzkie losy dbając jedynie, żeby były zgodne z martwymi przepisami i twoim własnym przekonaniem, że jesteś dobrym człowiekiem, w dodatku nieomylnym – sędzią w służbie publicznej.
– Do pewnego stopnia masz rację. – Kobieta trochę się zmitygowała oglądając z niedowierzaniem rękawy błękitno-szarej, powłóczystej szaty, która spowijała jej ciało. Przecież rano ubierała się w czarną, obcisłą suknię i buty na obcasie, może nieco zbyt wysokim, jak na pełniony urząd.
– Tolerancja oznacza wyrozumiałość, zrozumienie, empatię wobec innych istnień. Tolerancja to świadomość, że swoimi decyzjami, słowami a nawet gestami wpływasz na innych ludzi. Twoje liczne wyznania win w kościele były puste. Grzeszyłaś także brakiem właściwych decyzji, słów, czynów i gestów. Grzeszyłaś obojętnością i oportunizmem, który nazywałaś obiektywnością.
– Ale…
– Dość! – Anioł uniósł głos i wyciągnął z komody złotą wagę szalkową, którą ustawił na biurku. – Teraz, tutaj sędzią jestem ja. Nie żyjesz, umarłaś.
– Umarłam? – Zdziwiła się kobieta wciąż oglądając swoją nietypową szatę.
– Ważą się twoje losy kobieto, zamilcz wreszcie. Waga mierzy tolerancję oraz egoizm. Zobacz – piasek, który sypie się na szalkę to te małe, gnuśne egoizmy: zaparkowanie na miejscu dla inwalidy; drobne przekupstwo; oddanie psa do schroniska, który ci się znudził. Miliony ziarenek piasku. Większe kamienie to donos na kolegę, żeby objąć jego stanowisko; osobista niechęć do człowieka, które skazałaś na długoletnie więzienie; kradzież kliku rozdziałów do książki, którą wydałaś pod swoim nazwiskiem. Tysiące kamieni. Wielkie głazy…no cóż sama wiesz, jak to było z wypadkiem, który spowodowałaś, z twoim małżeństwem, z karierą. Jak widzisz sporo jest głazów. A teraz spójrz na drugą szalę – tolerancji. Tutaj spadają delikatne płatki niezapominajek, stokrotek i rumianku; większe – róż, hiacyntów i begonii, mięsiste irysów, dalii i lilii. To wszystkie twoje tolerancyjne decyzje, słowa i gesty. Jest ich mało, stanowczo za mało. Waga nie kłamie. Zasługujesz na piekło, kobieto.
– Na piekło? – Tym razem przestraszyła się słów anioła i oderwała wzrok od swojej sukni.
– Odrodzisz się jako kobieta, która będzie wielokrotnie, niesprawiedliwie sądzona i cień wspomnień z życia, które właśnie zakończyłaś, będzie cię dręczył. Jeśli wówczas odczytasz to, co mówi do ciebie cień, jako lekcję – twój los się odmieni.
*
Obudziła się ze snu. Chciała szarpnąć za łokieć męża i powiedzieć, że śniła koszmar ale nikogo obok nie było. Jej współlokatorka głośno chrapała na pryczy poniżej.
Zapoznaj się również z naszą drugą książką wydaną w tym roku!