Słuszna racja

koan

Słuszna racja – koan

Ekskról, który jakiś czas temu w porę abdykował i na wszelki wypadek uciekł z kraju i bezpiecznie zamieszkał na jednej z rozlicznych wysp, których nawet nie ma na mapie, przezornie nie wtrącał się w życie swego dawnego kraju. Zniknął, ucichł, wycofał się. Za jego rządów czasy były stabilne, rządy otwarte i przyzwalające, ludziom żyło się przeciętnie, aczkolwiek na tyle dostatnio, że kiełbasy i ciast słodkich, grubo lukrowanych, nie przejadali.

Bogacze jak to bogacze – bogacili się lecz biedni mieli co włożyć do garnka a nawet na baryłki piwa im nie brakowało. Kraj otwarty na świat. Król niezbyt się narzucał i raczej z cienia, choć w miarę przywozicie, swe rządy sprawował. Dlaczego zatem zmuszony został do odejścia? Z kim przegrał? Dlaczego abdykował? Jakie błędy popełnił?

Do władzy doszli spryciarze, którzy na wiecach i targowiskach mówili ludziom to, co oni chcieli usłyszeć a każdy w Lejzitanii (tak zwano powszechnie ów kraj na świecie, ponoć od obcego słowa oznaczającego lenistwo) chciał usłyszeć, że jest silny, mądry i słuszny ma słuszny pogląd w każdej sprawie. Nie przez przypadek przecież – sąsiedzi zwali Lejzitanię Lajzitanią, od obcego słowa znaczącego kłamstwo. Sami Lejzitańczycy nazywali siebie i swój kraj, nieprzetłumaczalnym w wielu językach, słowem: Wielkolud. W karczmach i portach sąsiedzkich śmiano się, że ktoś jest leniwy jak Lejzitanczyk albo kłamliwy jak Lajzitańczyk; taki z niego wielkolud, jak z ogrodowego krasnala dryblas.

Pogląd ów nie był do końca słuszny, żyli tu przecież także ludzie uczciwi i prawdomówni, jednakże po abdykacji króla nikt ich już nie słuchał i stali się milczącą masą, pochowaną w domach. Owszem, ktoś czasem zaprotestował, klika osób zebrało się w małej grupce żeby zakrzyknąć jakieś zdanie o szalbierstwach ale przecie mało kto zwracał na nich uwagę, gdy powszechnie mówiono o honorze i dumie, wstaniu z kolan, heroicznej przeszłości, godności obywatela i słusznej racji dotyczącej każdego obszaru życia, odmawianej przez wszystkie przypadki. Słuszna racja rzecz jasna płynęła od rządzących do ludu Lejzitani i dotyczyła najpierw rządów a potem każdego obywatela opromienionego słuszną racją.

Słuszna racja, słusznej racji, słusznej racji, słuszną rację, ze słuszną racją, o słusznej racji, słuszna racjo! Rzecz jasna mało kto rozumiał co znaczyły te słowa, niemniej jednak stały się synonimem słów: prawda, jedyna prawda, słuszna prawda, najprawdziwsza prawda, prawdomówność, prawo, prawdziwie, Prawda (pisana od pewnego czasu tylko wielką literą). Zamiast słów niemiłych uszom Wielkoludów jak: kłamstwo, lenistwo czy dewocja – używano zwrotu słuszna racja. Wielkolud nie był już zatem leniwy lecz miał słuszną rację – odpoczywając przez wiele godzin. Nie był fałszywie pobożny lecz miał słuszną rację, gdy narzucał innym swoje poglądy. Nie kłamał lecz wygłaszał słuszną rację.

*

Pewnego razu do ekskróla dotarł człowiek (niemałym wysiłkiem dowiedziawszy się gdzie król przebywa), który to obywatel miał zamiar startować w wyborach na nowego króla rozpisanych w Lejzitanii po puczu, który odbył się wewnątrz zwaśnionych frakcji. Walka o władzę często przybiera demokratyczną, karykaturalną maskę. Człowiek ów niewielkie miał szanse na zwycięstwo ale postanowił je zwiększyć rozmawiając z ekskrólem. Rzekł były król:

– Jakie błędy popełniłem, pytasz? Tylko jeden i aż jeden. Zaprzepaściłem edukację. Posłuchałem swoich ministrów, którzy twierdzili, że młodzież powinna znać twierdzenie Pitagorasa na wyrywki ale nie ważna jest wiedza na temat życia, bo życie samo się przecież jakoś wyżyje. Inni twierdzili, że naród niewykształcony i bierny to naród najlepszy do rządzenia. Dzieci, choć w zasadzie powszechnie objęte edukacją, uczone były nudnie, w dodatku niepotrzebnych fikcji. Ani nie poznawały prawdziwej przeszłości naszego kraju, tylko obraz wypolerowany i fałszywy, w którym wszyscy pradziadowie byli Wielkoludami, ani nie uczyły się rzeczy potrzebnych: Jak rozmawiać długo i przyjaźnie? Jak kochać czule i wyrozumiale? Jak wybaczać? Jak prosić? Jak dziękować? Jak oszczędzać? Jak się mądrze spotkać? Jak się dobrze rozstać? Jak i w co inwestować pieniądze? Dlaczego trzeba szanować przyrodę? Jakim cudem jest życie? Co jest w życiu ważne a co nieistotne i dlaczego? Nie uczyliśmy niczego z tych rzeczy, niczego ważnego. Zawaliłem edukację. I teraz mamy w kraju, to co mamy.


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.