Strażnik - koan

Prezent od Piotra dla Piotra na urodziny

Strażnik – koan. Prezent od Piotra dla Piotra na urodziny

– A zatem chcesz zostać strażnikiem Dharmy? Mógłbym rzec, że to wielka odpowiedzialność ale przecież strażnik nie wybiera, nie ma chęci, chcenia, pragnienia, dążenia, to nie on wybiera ale jest wybierany. Któż to strażnik Dharmy? Czymże jest Dharma? Jak odpowiesz? – Stary człowiek potarł czubek głowy i szeroko się uśmiechnął.

A może nie był to zwyczajny starzec, mędrzec jakich wielu lecz mistrz a może sam Budda a może po prostu, ktoś, kto wiedział, znał przyczyny, praprzyczyny i wszystkie odpowiedzi. Odpowiedzi? Jakie odpowiedzi, jeśli nie ma pytań? Mistrz, kimkolwiek był, doskonale zdawał sobie z tego sprawę ale czy jego rozmówca, domniemany strażnik wiedział? Jak odpowie? Czy odpowie? Czy była to próba? Jakże mogła to być próba, jeśli nie ma pytań? W jaki sposób ich spotkanie mogło być sprawdzaniem gotowości strażnika do podjęcia roli, jeśli nikt niczego nie wybiera lecz jest wybierany? Co mógłby sprawdzić mędrzec, jeśli mędrzec od dawna wie? Jakże strażnik mógłby obierać swoją rolę obrońcy buddyzmu, jakże mógłby strzec pola, w którym spotyka mistrza, jeśli doprowadziły go tutaj rozliczne wcielenia, tysiące dróg i ta jedna, która przywiodła go do skromnego domu na przedmieściu, w którym spotkał mistrza? Czy wiedział, że spotkał mistrza? A może samego Buddę? Jakże mógłby nie wiedzieć, jeśli był strażnikiem Dharmy?

Po chwili człowiek, który miał zostać strażnikiem a może był nim od dawna a może nigdy nim nie był, odpowiedział:

– W spadających płatkach kwiatów, my ludzie dostrzegamy ciszę ale dla pszczoły to ogromny hałas a dla drzewa znak, że kwiaty zawiązały się w owoce. Drzewo będzie matką, zrodzi owoce. Jednakże czy będzie matką, czy ojcem?  Tym jest Dharma. – Człowiek spojrzał na mistrza, skłonił się i kontynuował. ­– Stanę przy drzewie i będę płakał, gdy skaleczy je człowiek lecz gdy drwal zetnie drzewo, okrutny i głupi, nie czekając na owoce, wezmę pień, zapłacę drwalowi grosz albo dwa, porąbię pień na szczapy i rozpalę ogień w piecu, w deszczową noc. Z gałęzi drzewa wystrugam małą okarynę i zagram, wpatrując się w ogień. Tym jest Strażnik Dharmy. – Znów skłonił się w stronę starego człowieka i rzekł: – Skąd mam wiedzieć czy jesteś mistrzem, który ma prawo inicjować mnie na strażnika, jeśli ty nie wiesz, czy jestem strażnikiem Dharmy? Czym jest Dharma? Kim jest nauczyciel? Jak odpowiesz?

Po chwili stary człowiek, który mógł być mistrzem, odpowiedział. A może był samym Buddą a może bodhisattwą, altruistą, samarytaninem, dobroczyńcą, wcieleniem miłości; tym, który rezygnuje z własnego oświecenia w jakimś cudownym raju – nieraju, ponad zasadą cierpienia, by wspierać innych w drodze do oświecenia? A może był to po prostu ten, który wie? A może nie był to człowiek lecz echo, myśl, zasada, słowo, mistrz-niemistrz?

Ów niemłody już a może przedwieczny i bezczasowy odpowiedział:

– Nauczyciel uśmiecha się, gdy uczeń podskakuje użądlony przez osę. Wie, że mały owad boleśnie żądli. Nauczyciel uśmiecha się, gdy uczeń zabija osę. Wie, że osa nie zna daru wybaczania. Mądry uczeń rozróżnia osę od pszczoły i wie jak się zachować. Strażnik Dharmy stoi nieporuszony wśród roju os. Stoi w absolutnym bezruchu aż w końcu przestaje oddychać, nie mruga, nie pachnie, nie poci się jego skóra, nie drży jego serce. Dla os staje się niewidoczny, znika a gdy raz zniknął – osy nigdy nie będą mogły go użądlić, gdyż dla nich on nie jest i nigdy nie był. Tym jest strażnik, tym jest Dharma. Nauczyciel wskazuje palcem i mówi: oto osa. Innym razem wskazuje palcem i mówi: oto pszczoła. Tym jest nauczyciel.       


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.