szmatą w pysk

koan

Szmatą w pysk – koan

Nie, nie spodoba ci się ten post, ten koan, ten krótki tekst czytany do porannej kawy. Niektóre były takie ładne, zrozumiałe nawet, a ten ci się nie spodoba. Rzeczy mają się nam teraz podobać. Mamy je wybierać, kupować, chcieć. Mamy dostawać lajka, ten wyraz aprobaty, który nawet wobec niechęci, agresji i obrzydzenia ma być wyrazem akceptacji. „Lubię to” klikamy pod filmikiem z jakiejś katastrofy albo pod ironicznym komentarzem pana X lub pod bluzgami znanego publicysty, o którym mało kto pamięta z czego jest znany, z wyjątkiem bluzgów. Lubię to. Ach jak super wyglądasz! Królewna! Ale odwaliłaś fryzurę! Lubię to! Zaorany! Ale masakra! Nieźle wyje*ne! Lubię to!

W kraju naszym bijemy tę śmietankę na twardo nie bacząc, że masło już dawno ubite i wciąż tak samo zjełczałe. Śmietanka towarzyska – sto, może dwieście, może tysiąc osób „opiniotwórczych”. Tworzą te opnie, w tę politykę grają, w te biznesy, interesy, eksperckie porady i ciche synekury w radach nadzorczych. Telewizje śniadaniowe i samochodowe wywiady trzeba kimś zapełnić. Show must go on.

A tymczasem niepostrzeżenie dotyka nas muśnięcie śmierci. Na początku ignorowane: wyjący na łańcuchu pies, przejechany kot, ptak z przetrąconym skrzydłem dziwnie patrzący martwym okiem. Nie, nie krzepi nas ta myśl: jak można ze sztucera z lunetą celować wprost w oddychającą pierś sarny? Dlatego ją odpychamy, tę myśl nieprzyjemną, czym prędzej podobnie jak kolejny pandemiczny rekord. Zmarło 486 osób w tym 305 z chorobami współistniejącymi – mówi pani w radio.

Ach całe szczęście, że mieli te współistniejące, znaczy się starzy byli i schorowani a takich to w gruncie rzeczy nie żal – pomyśli pani Jagoda zajęta rozgardiaszem w domu. Od dawna nie panuje nad dziećmi, które w zapożyczonym od matki lęku demolują dziecięcy pokój i spokój świnki morskiej. Ona też umrze. Niedługo. Nie wytrzyma takiej ilości bodźców. Nic jej nie jest. Po prostu jedyna droga ucieczki prowadzi przez śmierć.

Pani Jagoda dała lajka znajomemu, który udostępnił post na temat oszustw ministra od lewych respiratorów. A potem drugiemu, że pandemia to ściema. Minister to drań, ale co ma zrobić. Sama kradnie, kradła cukier i masło ze stołówki, w której pracuje, pracowała, bo przecież nie pracuje i nie kradnie z powodu pandemii. W gruncie rzeczy doskonale rozumie ministra i innych cwaniaków, tych co się nakradli. Od dziecka wie, że okazja czyni złodzieja a oni po prostu mieli lepsze okazje. Też by chciała jednym takim dilem się ustawić a teraz nawet masła nie ma skąd kraść, bo ze sklepu strach. Wszędzie kamery i obciach byłby na osiedlu, gdyby ją nagrali. Pandemia – ściema rzecz jasna ale przecież nie będzie się narażać na mandat z powodu braku głupiej maseczki, z resztą nosi tę samą od lata.

I dopiero, gdy brat zadzwoni, że umierająca matka od sześciu godzin jeździ w karetce, bo nie ma dla niej ani miejsca ani respiratora i teraz stoi pod szpitalem powiatowym piąta w kolejce, dopiero wtedy pani Jagoda zrozumie, że muśnięcie śmierci bywa dotkliwe jak szmatą w pysk, bywa tępe jak deską w głowę, bywa ostre jak gwoździem w stopę. Wtedy płacze. Nad matką też, ale przede wszystkim nad sobą, nad dziećmi, bo przecież zarażone być mogą. Byli u matki ledwie tydzień temu.

I tylko nie wie pani Jagoda, nie wiedzą też minister i kąśliwy publicysta, że muśnięcie śmierci a potem jej pocałunek również przynoszą otuchę, choćby dla tych, którzy bardzo cierpią oraz dla wierzących w sprawiedliwość. Jak wtedy, siedemset lat temu, gdy na chwilę przed śmiercią na stosie Jacques de Molay, kłamliwie oskarżony Templariusz, rzucił klątwę na papieża, króla Francji i jego ministra. Wilhelm de Nogaret, Klemens V papież oraz Filip IV zwany Pięknym nie przeżyli roku, a jak legenda niesie, potomkowie króla do 13 pokolenia umierali przedwcześnie. Klątwa trzynastego w piątek, w niektórych wpadkach, działa do dziś.

Czy jednak można umrzeć przedwcześnie? Śmierć sprawiedliwa jest, wszechobecna, równa, demokratyczna, gdyż wie, że nikt żywy stąd nie wyjdzie. Nikt. Nie da się jej przekupić. Nie ma dostatecznie dobrego dilu, który ją przekona…a niepokornym…daje szmatą w pysk.    


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.