taniec zombich

koan

Taniec zombich – koan

Patrzę na wizerunek buddy wokół którego tańczą demony. Jest obojętny, pogrążony w medytacji. Milczy z zamkniętymi oczami. Jest spokojny. Gdzie przebywa? W niebycie? W niebie anachoretów i sadhu? Demony mu niestraszne.

Jednakże z demonami sprawa jest trudna. Większość ludzi boi się demonów. Otaczający buddę mnisi drżą ze strachu, odważniejsi próbują złe duchy odpędzić. Tylko budda, dawny książkę Śakjamuni, jest spokojny. Ma za nic straszne miny i groźne pohukiwania zombich.

Budda wie, że nie te demony są straszne, które da się odstraszyć groźną maską, bębenkami, krzykiem w ekstatycznym tańcu, lecz te o świątobliwych minach. Ci z pozoru łagodni bramini, uznani za świętych i nietykalnych kapłani, są naprawdę groźni. Przebrany za polityka, udający kompetentnego urzędnika, pyszałkowaty minister, przebrany w garnitur gangster – ci równie szybko upadną, tak jak szybko wzrośli a ich kariera potrwa rok, może trzy. Jednak ci niedostępni, ci roztaczający wielowiekową aurę religijnych posłanników, ci są naprawę groźni. Oni operują słowem, którego ludzie od wieków się boją, bo przecież nie potrafią świadomie używać słów. Słowa mają moc kontrolowania umysłów, bo przecież słowa to myśli, przekonania, nawyki zwane na wyrost – wartościami.

Czarni czarownicy, demoniczni guru, fałszywi bramini powołują się na sacrum, w dodatku twierdzą, że znają twój los i ponadto mogą rozliczać cię z grzechów, czyli z win. To budzi odwiecznych posłuch i lęk. Lud drży z trwogi, bo jakżeby mógł pomyśleć samodzielnie, ten i ów. Samodzielność skazuje na samotność.

Budda milczy pogrążony w medytacji. Mógłby się odezwać, ale milczy. Doskonale zdaje sobie sprawę, że gdyby obalił powszechnie obowiązujące mity mógłby zostać wyklęty, zniszczony, torturowany, zabity. Walka z demonami to nie żarty. Oni nie oddadzą władzy nad światem od tak. Wciąż pójdą za nimi tłumy zahipnotyzowanych ludzi, którzy wolą wierzyć w stare przemocowe mity, niż włożyć wysiłek w osobiste refleksje.

Ludzie, tak zwani wierni, przeczuwają przecież, że poza wspólnotowym masłem przesądów, w którym ugrzęzli jak muchy, poza hipnozą stereotypów i fałszywych obietnic – nie istnieją. Musieliby zaistnieć sami dla siebie a to wydaje się trudne, w zasadzie niemożliwe.


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.