Transparent

koan

Transparent – koan

Gdy obywatele wezwani po trzykroć przez straż nocną do gaszenia świateł w domostwach, kładli się już na spoczynek, straż sowicie opłacaną, która to ruszała w ślad za latarnikiem gaszącym uliczne latarnie, tylko w jednym oknie światło nie gasło do rana. Nikt też nie ważył się upominać niesfornego mieszkańca. Sam kapitan straży rozkazał ponadto swoim na straży stać.

Tam, w niezbyt obszernym pokoiku, przy niezbyt dużym biurku siedział Nadpatrycjusz, Prokonsult i sam Namiestnik we własnej osobie i knuł, chytrzył, kombinował, mącił, kręcił. Żył skromnie. Ubierał się niemodnie. Noszony w lektyce donoszony był wszędzie tam, gdzie był niezbędny aby swe intrygi mógł realizować w praktyce. Był tyle znienawidzony, co uwielbiany i sprzeczność ta, dawała mu władzę niemal absolutną, ponadto w pełni akceptowaną i poopieraną przez lud miasta.  

Dlaczego, spytacie? Był niezbyt wysoki i nie zanadto ładny, starszy wiekiem, zgryźliwy i nieelegancki, zaniedbany i źle ostrzyżony. Mówił bełkotliwie i nieustannie się powtarzał wygłaszając potworne komunały lub idiotyczne bon moty. Nie miał ani wyraźnych talentów ani nawet hobby lub pasji. Lubił tylko knucie, kombinowanie, intryganctwo, gdyż lubił bawić się ludźmi. Zaszczuwać ich przeciw sobie, podjudzać, napuszczać, ułaskawiać, poniżać i wywyższać, zastraszać i głaskać, odpychać i przyciągać, ośmieszać i upokarzać, gdyż nie lubił ludzi. Pod tym względem był całkiem sprawmy psychologiem.

Dlaczego w takim razie lud go popierał, wybierał, akceptował a niekiedy nawet ubóstwiał, idealizował zarazem bojąc się i nierzadko w skrytości gardząc swym Namiestnikiem? Gdyż lud, jak wynikało z badań, które Nadpatrycjusz zlecał regularnie, miał podobne mniemanie o sobie jak o Nadpartycjuszu, Prokonsulu, Namiestniku ukochanym.

Ludzie mieli się w większości za osoby zbyt niskie i brzydkie, zaniedbane i źle ubrane, gnuśne i nienawistne innym, niechętne nowościom i zawistne wobec sąsiadów, bez pomysłów i pasji, za to przeciętne, smutne i pokarane przez los. W innych dostrzegali wrogów lub zagrożenie.

Nadpartycjusz był nimi. Był ich pierwszym od dawna uosobieniem, ucieleśnieniem, emanacją. Oni byli nim. On był nimi. Czuli się zatem po raz pierwszy od dawana zrozumiani. Ponadto mogli ze spokojem gasić światła na wezwanie straży nocnej i spać spokojnie, gdyż On, Nadpartycjusz knuł i nienawidził za nich. A knuł przecież nie przeciwko jakimś szaraczkom co to handlują kapustą lub węglem na bazarze albo czyszczą rynsztoki, reperują buty, pieką bułki lub zwijają powrozy ale przeciwko wielkim, możnym, znaczącym. A dobrze im tak!

Nieliczni, którzy według badań potępiali Nadpatrycjusza i jego metody sami siebie szachowali wieloaspektową argumentacją, złożoną retoryką, wielopoziomowymi argumentami, krzyżowymi analizami, w których wreszcie sami się gubili, znów blokowali i ponownie przypierali do muru. Każdy z osobna elokwentny i ambitny, żadnemu nie ustępował w inteligencji i z każdym konfrontował się morderczymi pytaniami i błyskotliwymi tezami. A wszystko to przy herbacie i ciasteczkach, popołudniami, na wygodnych kanapach i szezlongach, w ogrodach przy dymiących grillach, z kielichami wina w dłoni, a jakże, pod bacznym okiem szpicli i tajnych agentów.

Niech żyje Nadpatrycjusz i rządzi po wsze czasy! – Głosił wielki, zszargany przez deszcz, śnieg i słońce transparent wiszący nad Magistratem.

Niechby sobie i był zszargany, taki przecież bliżej jest prawdy, naturalistyczny jest, prawdziwy, jak my, jak nasze życie, jak nasz Nadpatrycjusz ukochany. Po co nam nowy transparent?  – Szeptali mieszkańcy, gdy jeden z nadgorliwych radnych zaproponował odnowienie transparentu na koszt miasta.

I został…stary, zszargany.


Koan na zamówienie od Macieja Bennewicza

Koan na zamówienie

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.