trudne koany

Trudne koany – koan

– Mistrzu, opowiadasz nam pouczające koany, niekiedy czytasz równie mądre opowieści lecz niektóre z nich bardziej do mnie trafiają a inne zupełnie nie, wstyd powiedzieć ale są mi obojętne. Jednak niektóre z nich są dla mnie po prostu niezrozumiałe. – Stwierdził  jeden z młodszych uczniów, Pu sun.

NIEBAWEM KURS, NAPISZ, ZADZWOŃ

– Tak wiem – odpowiedział mistrz. – Co w związku z tym, mój uczniu? Czy chciałeś o coś spytać? Czegoś chcesz się dowiedzieć?

– Czy ze mną jest coś nie tak mistrzu, czy po prostu niektóre koany są lepsze, trafniejsze, bardziej przemawiają do ludzi? Inne zaś są nudne lub zanadto zawikłane? – Uczeń zadał prowokacyjne pytanie starając się ukryć w obojętnym spojrzeniu napięcie i zuchwałość swej duszy.

– W gruncie rzeczy czym jest koan? Zlepkiem słów, opowieścią – mistrz potarł czoło. – Co sobie z niego bierzesz, to twoje. Możesz wziąć jedną rzecz, dwie, trzy lub całość odmieni twoje serce. Ten, kto zostanie przemieniony pod wypływem konau, ten już na zawsze dozna równowagi i spokoju. Będzie tu i teraz, zawsze teraz.  

– A jednak mistrzu, z całym szacunkiem ­– Pu sun utrzymywał obojętny ton – są opowieści, które trafiają do wielu braci mnichów są jednak takie, których nie rozumie nikt, z kim rozmawiam.

­– Może dlatego, drogi uczniu, że wielu ludziom podoba się piosenka…jak to idzie? – Mistrz po chwili namysłu wyskandował tekst klaskając w ręce – Majteczki w kropeczki ło ho, ho, ho,/ Niebieskie wstążeczki ło, ho, ho, ho/ Bielutki staniczek ło, ho, ho, ho/ Maleńki guziczek ło, ho, ho, ho. – Nagle przerwał i po chwili stwierdził: – Nieliczni zaś wolą:  Die Zeit, die ich hier verloren habe / Ich kann nicht messen. /Tage, Monate – sie bedeuten mir nichts mehr, /Weil ich die Sonne nicht mehr sehen kann, /Keine freundlichen Sterne am Himmel. – Zacytował i po chwili przetłumaczył: – Czasu, który tu utraciłem, /Nie mogę zmierzyć. /Dni, miesiące – nic dla mnie już nie znaczą, /Gdyż już nie widuję słońca, /Ani przyjaznych gwiazd w niebiosach.

– Z czego to mistrzu Kan Lu? – Spytał zbity z tropu Pu sun.

– Pytasz o Majteczki w kropeczki czy o: Czasu, który tu utraciłem, /Nie mogę zmierzyć?

 Uczeń oblał się rumieńcem i rzekł:

– Miałem na myśli ten drugi tekst, mistrzu.

– Och, nie sądzę – powiedział Kan lu ­– aby moje opowieści przypominały tę piosenkę o majteczkach, to tylko przykład – zaśmiał się radośnie. – Nawet te koany, które uznałeś za przyjemne i zrozumiałe są znacznie mniej frywolne. Drugi tekst pochodzi z opery Tannhäuser Ryszarda Wagnera. Widzisz Pu sun, w księgarni internetowej od trzech lat nikt nie kupił partytury Tannhäusera wraz z librettem. Bardzo niski nakład, pięćset egzemplarzy, niemal w całości poszedł na przemiał. W całym kraju sprzedano 62 egzemplarze, większość kupiły uczelnie muzyczne. Czy to oznacza, że Wagner i jego opera są niezrozumiałe, nudne albo zanadto zawikłane? Lub, że są niewarte słuchania?

– Raczej nie mistrzu? ­– Odpowiedział Pu sun niepewnie. – Powiedziałbym, że do słuchania opery Wagnera potrzeba pewnego przygotowania, obycia, może nawet muzycznej wrażliwości – dodał po chwili a napięcie na jego twarzy skrywane pod sztucznym uśmiechem, nagle zniknęło. Na twarzy Pu sun pojawił się dziwny smutek.

– No widzisz Pu sun. Przebudzenie nie jest dane wszystkim od razu. Przebudzenie wymaga przebycia drogi. Jak sam rzekłeś. Droga przygotowuje, daje doświadczenie, uczy wrażliwości. Trzeba odbyć drogę albo stoi się w miejscu i cieszy prostą melodią. – Zanucił ­– Majteczki w kropeczki ło ho, ho, ho. Znów zaklaskał, po czym dodał – i tak też jest dobrze.

__________________________________

inne koany

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.